Copy LinkXFacebookShare

Złodziej wpadł przez fotopułapkę i gps. Ruszył proces w sprawie kradzieży sianokiszonki

Fotopułapki i nadajnika gps użył rolnik z gminy Poświętne (woj. podlaskie), by złapać złodzieja składowanych na polu, zafoliowanych bel sianokiszonki. Przed Sądem Rejonowym w Białymstoku rozpoczął się proces mężczyzny złapanego na gorącym uczynku. W śledztwie twierdził, że sianokiszonkę chciał jedynie pożyczyć.

Już w trakcie dochodzenia mężczyzna przyznał się do kradzieży, wartość skradzionej paszy oszacowano na 2,8 tys. zł. Podejrzanym, a obecnie oskarżonym, okazał się 38-letni rolnik, który występował w telewizji w serialu "Rolnicy. Podlasie".

Do kradzieży doszło wiosną we wsi Marynki (gm. Poświętne). Rolnik, który tam dzierżawił grunt, zauważył że giną mu baloty z sianokiszonką. Pod koniec marca zainstalował kamerę z czujnikiem ruchu, a w jednym z balotów umieścił nadajnik gps.

1 kwietnia nad ranem czujnik zarejestrował ruch i przesłał dane na telefon komórkowy gospodarza. Ten z żoną i bratem zatrzymał na drodze mężczyznę, który ciągnikiem z przyczepą wiózł 11 balotów, ale twierdził że wiezie paszę z innej wsi. Że tak nie jest, potwierdził nadajnik gps, odnaleziony już w obecności wezwanej policji.

Prokuratura skierowała do sądu akt oskarżenia z wnioskiem o wydanie wyroku bez przeprowadzania rozprawy i karę 5 tys. zł grzywny. Śledczy uznali, że okoliczności przestępstwa – wobec dowodów takich jak zapisy z kamery – nie budzą wątpliwości. W maju sąd zajął się wnioskiem ale – ponieważ na taką karę nie zgodził się pokrzywdzony – zdecydował o konieczności zwrotu akt sprawy prokuraturze.

W środę rozpoczął się proces, a oskarżony nie stawił się na rozprawę. W śledztwie przyznał się. – Skończyły mi się bele z sianokiszonką, nie miałem co dać krowom, postanowiłem pojechać na to pole do Marynek, zabrać 11 sztuk bel, które wcześniej widziałem, a potem ze swego pola zabrać 11 bel i je oddać – cytował sąd jego wyjaśnienia złożone policji.

Oskarżony twierdził, że po swoją sianokiszonkę nie mógł wtedy dojechać, bo bobry zrobiły zaporę i spiętrzona woda zalała wjazd na nieruchomość. – Wiedziałem, że jadę po nie swoje bele sianokiszonki – mówił zaznaczając, że chodziło o "pożyczenie" paszy dla krów.

Sąd rejonowy przesłuchał poszkodowanego rolnika. Powiedział m.in., że zanim udaremnił próbę kradzieży 11 bel, zginęło mu ponad 70 innych. Chce w procesie zadośćuczynienia za straty – mówił że ani nie dostał pieniędzy, ani przeprosin. Proces został odroczony do grudnia.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!