Copy LinkXFacebookShare

Szkolne programy sporo kosztują, a dzieci i tak tyją. NIK wytyka błędy

Realizowane w szkołach ogólnopolskie programy promujące zdrowe żywienie i związane z tym działania edukacyjne nie zapobiegły wzrostowi odsetka uczniów z nieprawidłową masą ciała – wytknęła Najwyższa Izba Kontroli.

Z badań BMI (podstawowy miernik wagi w zależności od wzrostu) przeprowadzonych przez pielęgniarki szkolne w 19 z 20 skontrolowanych przez NIK placówek wynika, że liczba takich dzieci w latach 2012-2016 zwiększyła się o ponad 5 punktów procentowych (z 16,8 proc. w roku szkolnym 2012/2013 do 22 proc. w r. 2015/2016).

Najszybciej wzrastał odsetek dzieci otyłych, mających nadmiar tkanki tłuszczowej występujący w stopniu zaawansowanym (3,3 proc.) oraz z nadwagą, mających nadmiar tkanki tłuszczowej występujący w stopniu umiarkowanym (1,5 proc.).

NIK podaje, że wszystkie skontrolowane szkoły realizowały trzy podstawowe programy żywieniowe: "Mleko w szkole", "Owoce i warzywa w szkole" oraz "Pomoc państwa w zakresie dożywiania".

Każdy z nich sporo kosztuje państwo. W latach 2010-2015 realizacja programu "Szklanka mleka"/"Mleko w szkole" pochłonęła 885,8 mln zł, programu "Owoce w szkole"/"Owoce i warzywa w szkole" 325,4 mln zł, a programu "Pomoc państwa w zakresie dożywiania" ponad 5 mld zł.

W ocenie izby skuteczność programów – zwłaszcza "Mleko w szkole" i "Owoce i warzywa w szkole" – osłabiał brak urozmaicenia produktów, a przede wszystkim niezrealizowanie jednego z podstawowych założeń, czyli spożywania otrzymanych produktów na terenie szkoły.

"Według oświadczeń rodziców, owoce i warzywa na terenie szkoły zawsze spożywało zaledwie 10 proc. uczniów, a mleko 12,5 proc. Pozostałe dzieci zabierały je do domu, często ich nie spożywając. Badania ankietowe, w którym udział wzięli rodzice uczniów klas I-VI pokazały, że nawyk codziennego spożywania mleka i przetworów mlecznych posiadało jedynie 56,7 proc., a owoców tylko 53 proc. uczniów szkół podstawowych" – wylicza NIK.

Ponadto wszystkie skontrolowane szkoły przekazywały uczniom w ramach programu "Mleko w szkole" wyłącznie mleko, mimo że umożliwiał on dostarczanie także jego przetworów (czyli twarogów i jogurtów).

NIK zwraca też uwagę, że rośnie liczba dzieci z nietolerancją laktozy. A jak się okazało, żadna z placówek, nawet mając informacje o takich uczniach, nie skorzystała z możliwości zakupu mleka, które jej nie zawierało.

"Formalnie w latach 2010-2015 tylko jedna gmina w Polsce (w 2012 r. dwie) nie uczestniczyła w programie "Pomoc państwa w zakresie dożywiania". NIK wskazuje jednak, że w tym samym czasie spadła liczba dzieci do 7. roku życia (o 11,3 proc.) oraz uczniów do czasu ukończenia szkoły ponadgimnazjalnej (o 9 proc.), korzystających z Programu i otrzymujących bezpłatny gorący posiłek. Najczęstszą przyczyną nieobjęcia dzieci dożywianiem była niechęć rodziców lub opiekunów do korzystania z tej formy pomocy" – zaznaczyła NIK.

Poza tym z raportu wynika, że skuteczność programów osłabiała również m.in. dostępność niezdrowych produktów w części sklepików szkolnych czy też podawanie uczniom w szkole obiadów niejednokrotnie przekraczających normy żywienia dla dzieci i młodzieży (ze zbyt wysoką zawartością białka, tłuszczów, węglowodanów oraz nadmierną ilością sodu).
 

Zobacz nas w Google News

odbudowa sektora świń, trzoda chlewna, ASF, Stefan Krajewski, MRiRW, bioasekuracja, hodowla świń, producenci trzody chlewnej, lochy, eksport wieprzowiny
Hodowla

Odbudowa sektora świń. Minister zapowiada nowe wsparcie

raport Carlo Fidanza, Parlament Europejski, trzoda chlewna, ASF, bioasekuracja, WPR, Wspólna Polityka Rolna, hodowla świń, wieprzowina, Unia Europejska, rolnictwo, dobrostan zwierząt
Hodowla

Raport Carlo Fidanza: silniejsze wsparcie dla hodowców świń

Aktualności

Zderzenie ciągnika z ciężarówką. Traktorzysta zmarł w szpitalu