Copy LinkXFacebookShare

Susza zniszczyła zakontraktowane plony. Rolnicy zapłacą kary?

Gospodarze, którzy podpisali tzw. umowy kontraktacyjne z powodu tegorocznej klęski nie dość, że nie zarobią na sprzedaży plonów, to jeszcze grożą im kary – podkreślano podczas poświęconego suszy posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa.

O to, czy ministerstwo rolnictwa przygotowuje jakieś rozwiązania dla rolników, którzy zawarli umowy kontraktacyjne, pytała posłanka Dorota Niedziela (PO). Przytoczyła wyliczenia dla zobrazowania, jak poważny jest to problem.

– Jeśli umowa kontraktacyjna była zawarta na 50-60 proc. zbiorów, a straty wyniosły ponad 25 proc., czy nawet 30 proc. w danych uprawach, to biorąc pod uwagę, że np. kontrakcja na pszenżyto była na 590 zł, a w tej chwili jest już 700 zł, to nie dość, że rolnik nie może tego sprzedać, to nawet nie ma tyle, żeby dać te kontraktacyjne plony – wymieniała.

Polityk zaznaczała też, że szybko rosną cen zbóż siewnych. Stawka pszenicy to ponad 2,5 tys. zł.

– Nie uzyskuje się w zasadzie nic ze sprzedaży przy kontraktacji i jeszcze jest się obciążonym karami. Jaką pomoc przewidujecie dla tych, którzy mają umowy kontraktacyjne i nie mogą się z nich wywiązać? Związane jest to przecież z suszą – mówiła posłanka.

Rafał Romanowski, wiceminister rolnictwa w odpowiedzi przestrzegał przed stosowaniem w każdym przypadku pojęcia umowa kontraktacyjna. – To nie są umowy kontraktacyjne, tylko umowy cywilnoprawne. Gdyby to była typowa umowa kontraktacyjna, to byłoby wpisane pojęcie siły wyższej. A gdyby w umowie była wpisana siła wyższa, to nie byłoby problemu – przekonywał.


Jak podkreślał, właśnie dlatego rząd przygotował projekt umowy kontraktowej, w którym rozwiązany jest problem dochodzenia do ceny, wpisane jest również pojęcie siły wyższej, czyli negatywnych zjawisk atmosferycznych. Dokument jest obecnie konsultowany społecznie.

– Jeżeli chodzi o zmianę ustawy o niektórych rynkach rolnych, to będzie tam zawarty szlak zawierania umów. Po pierwsze, od producenta, przez pierwszego odbiorcę, a od odbiorcy do tzw. przetwórcy – tak, żeby cały ten schemat był zachowany. Obecnie bowiem umowy kontraktowe są zawierane tylko od producenta do pierwszego odbiorcy i dalej nie ma już żadnego schematu. Taka zmiana została zaprezentowana i będzie dyskutowana – zapewniał wiceminister.

Rolnik Ireneusz Ganczar oponował: – W naszych umowach handlowych, bo to się tak nazywa, jest zapisany punkt: siła wyższa. Proszę mi jednak odpowiedzieć, w jaki sposób rolnik ma udowodnić tę siłę wyższą, jeżeli w protokole nie ma, że była szacowana strata w danej uprawie? To jest "clou". Tu nie chodzi nawet o pieniądze, tylko o narzędzie, żeby rolnik mógł się bronić.

– Nie ukrywam, że to jest poważny problem, który w ciągu najbliższych dni powinien zostać rozwiązany. Chodzi już być może nie o szacowanie strat, ale uwzględnienie siły wyższej w tych tzw. umowach kontraktowych – stwierdził na koniec Rafał Romanowski.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!