Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych – rolnik zakładnikiem?

Fot. DK
Mocny głos rolników ze wschodu Polski. Ostrzegają oni, że produkcja rolna, w szczególności mleka, otrzyma kolejny cios. Chodzi o wdrażanie rozwiązań, jakie niesie za sobą państwowa „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z planem działań”.
Podlaskie Porozumienie Rolnicze (PPR), skupiające przedstawicieli kluczowych związków i organizacji rolniczych z tego regionu, upubliczniło petycję ws. tej strategii. Z cała mocą potępia tam projekt tego dokumentu. „To nie strategia ochrony, lecz cyniczny zamach na polskie rolnictwo” – ocenia PPR.
Rolnicy z Podlasia: to cios prosto w serce polskiego mleczarstwa
Zwłaszcza – jak wskazuje – dotyczy to Podlasia, będącego niejako polskim sercem produkcji mlecznej (skupia ok. 20 proc. produkcji krajowego mleka). Aż ok. 60 proc. tamtejszych gruntów rolnych to trwałe użytki zielone i pastwiska.
Tymczasem według podlaskich działaczy „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce” w swoim obecnym kształcie (projekt) pomija rzetelną analizę katastrofalnych skutków ekonomicznych. Bo 1 ha użytków zielonych daje paszę za 8-12 tys. zł rocznie. Zaś blokada koszenia i wypasu „tnie” produkcję mleka o 30-40 proc. Może to oznaczać likwidację stad, upadek mleczarni i masowe bezrobocie.
„Zastąpienie własnych pasz zakupionymi komponentami czyni mleczarstwo nieopłacalnym wobec taniego importu. To recepta na bankructwo wsi, bez alternatyw czy rekompensat” – przestrzega PPR.
Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych – rolnicy w roli zakładników
Jednocześnie przekonuje, że strategia, pod pozorem ochrony, oznacza de facto wywłaszczenie setek tysięcy hektarów. Będą one wyłączone z użytku rolnego jako podtopione w wyniku m.in. blokowania melioracji.
„Rolnik płaci pełną cenę państwowej polityki klimatycznej, bez wpływu na decyzje i bez odszkodowania. To skandaliczne naruszenie prawa, sprowadzające właścicieli do roli zakładników” – twierdzi zrzeszenie z Podlasia.
Jak dodaje, argument „klimatyczny” służy tu jako pretekst do manipulacji. Dlatego, że emisje z torfowisk to zaledwie 8-9 proc. krajowych emisji (a faktycznie dominują tu energetyka transport i przemysł).
Dodatkowo PPR zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt związany ze „Strategią ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce”. W jego ocenie toruje ona drogę „spekulacyjnemu rynkowi certyfikatów CO2”, gdzie zyski zgarną finansiści i doradcy. Natomiast rolnicy zostaną zdegradowani do „biernych dostawców usług ekosystemowych”. I nie będą mieli szans na realny udział w korzyściach z tego systemu.
PPR: haniebna strategia, oparta na manipulacjach, musi upaść
Ponadto podlaskie Porozumienie wskazuje na wiele nieprawdziwych informacji wokół rolnictwa w związku ze strategią. Bywa ono wręcz przedstawiane jako „niszczyciel przyrody”. Jednocześnie ignorowany jest fakt, że to wielopokoleniowa gospodarka rolna – w tym np. koszenie czy utrzymywanie rowów – stworzyła unikalną bioróżnorodność łąk.
„Bez nas mokradła zarosną, tracąc swoją wartość” – podkreśla PPR. Przy tym krytykuje cały proces, w ramach którego powstaje „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce”. Określa go nawet jako farsę, zarzucając brak realnego dialogu z samorządem rolniczym.
Biorąc powyższe pod uwagę, żąda:
- natychmiastowego wstrzymania strategii;
- rzetelnej, regionalnej oceny skutków ekonomicznych z pełnymi rekompensatami;
- rozdzielania ochrony od handlu CO2 i uznania ekstensywnego rolnictwa z za ochronę przyrody;
- działania tylko za zgodą właścicieli gruntów i z ich udziałem.
„Ta haniebna strategia – oparta na manipulacjach, a nie faktach – musi upaść. Państwo nie zlikwiduje mleczarstwa i wsi ideologicznym dekretem” – brzmi petycja.
Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych – realizacja zapisów Konwencji
Z kolei według Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ), „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce” to ważny, kompleksowy dokument. W założeniu wyznacza długofalowy kierunek ochrony i odtwarzania mokradeł, będąc odpowiedzią na zmiany klimatu, pogłębiający się kryzys wodny oraz narastające wyzwania dla środowiska, rolnictwa i bezpieczeństwa wodnego kraju.
Co istotne, opracowanie strategii jest realizacją międzynarodowych zobowiązań Polski wynikających z Konwencji Ramsarskiej. Ponadto stanowi ona narzędzie do walki z postępującą degradację mokradeł.
„Według danych naukowych, Polska należy do liderów ich osuszania w Europie -zniszczonych zostało co najmniej 85 proc. tych ekosystemów. Tymczasem mokradła odgrywają kluczową rolę w retencji wody, ograniczaniu skutków suszy i powodzi, ochronie bioróżnorodności oraz redukcji emisji gazów cieplarnianych” – wylicza MKiŚ.
Co więcej, szacuje, że odwodnione przez człowieka torfowiska emitują w Polsce więcej gazów cieplarnianych niż elektrownia w Bełchatowie.
Strategia na początku 2026 r. została oficjalnie wpisana do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów na ten rok. Zaś 23 lutego kończą się konsultacje społeczne, trwające od 2 lutego. Z projektem można zapoznać się m.in. na portalu Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.
„Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce” ma zgodnie z planem zostać przyjęta w 2027 r.
Odtwarzanie przyrody a działalność rolnicza
Według resortu klimatu, przyrodników itd. ma ona szereg, wymienionych wyżej zalet. Natomiast rolnicy mogą się czuć co najmniej zaniepokojeni. Przede wszystkim chodzi o wyłączenie z produkcji części gruntów, cennych obecnie źródeł paszy dla zwierząt. Dodatkowo – zdaniem podlaskich działaczy – dokument łamie konstytucyjną ochronę własności (art. 21 i 64 Konstytucji RP) oraz zasadę proporcjonalności. Bo przerzuca „ideologiczne koszty klimatu na barki tysięcy rodzin wiejskich”.
Przeczytaj również: Susza na łąkach. Są straty, a monitoring milczy.
Źródło: PPR, MKiŚ

