Copy LinkXFacebookShare

Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych – rolnik zakładnikiem?

strategia ochrony obszarów wodno-błotnych, produkcja rolna
„Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych” ma zgodnie z planem zostać przyjęta w 2027 r. Według PPR, zagraża produkcji rolnej.
Fot. DK

Mocny głos rolników ze wschodu Polski. Ostrzegają oni, że produkcja rolna, w szczególności mleka, otrzyma kolejny cios. Chodzi o wdrażanie rozwiązań, jakie niesie za sobą państwowa „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce wraz z planem działań”.

Podlaskie Porozumienie Rolnicze (PPR), skupiające przedstawicieli kluczowych związków i organizacji rolniczych z tego regionu, upubliczniło petycję ws. tej strategii. Z cała mocą potępia tam projekt tego dokumentu. „To nie strategia ochrony, lecz cyniczny zamach na polskie rolnictwo” – ocenia PPR.

Rolnicy z Podlasia: to cios prosto w serce polskiego mleczarstwa

Zwłaszcza – jak wskazuje – dotyczy to Podlasia, będącego niejako polskim sercem produkcji mlecznej (skupia ok. 20 proc. produkcji krajowego mleka). Aż ok. 60 proc. tamtejszych gruntów rolnych to trwałe użytki zielone i pastwiska.

Tymczasem według podlaskich działaczy „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce” w swoim obecnym kształcie (projekt) pomija rzetelną analizę katastrofalnych skutków ekonomicznych. Bo 1 ha użytków zielonych daje paszę za 8-12 tys. zł rocznie. Zaś blokada koszenia i wypasu „tnie” produkcję mleka o 30-40 proc. Może to oznaczać likwidację stad, upadek mleczarni i masowe bezrobocie.

„Zastąpienie własnych pasz zakupionymi komponentami czyni mleczarstwo nieopłacalnym wobec taniego importu. To recepta na bankructwo wsi, bez alternatyw czy rekompensat” – przestrzega PPR.

Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych – rolnicy w roli zakładników

Jednocześnie przekonuje, że strategia, pod pozorem ochrony, oznacza de facto wywłaszczenie setek tysięcy hektarów. Będą one wyłączone z użytku rolnego jako podtopione w wyniku m.in. blokowania melioracji.

„Rolnik płaci pełną cenę państwowej polityki klimatycznej, bez wpływu na decyzje i bez odszkodowania. To skandaliczne naruszenie prawa, sprowadzające właścicieli do roli zakładników” – twierdzi zrzeszenie z Podlasia.

Jak dodaje, argument „klimatyczny” służy tu jako pretekst do manipulacji. Dlatego, że emisje z torfowisk to zaledwie 8-9 proc. krajowych emisji (a faktycznie dominują tu energetyka transport i przemysł).

Dodatkowo PPR zwraca uwagę na jeszcze jeden aspekt związany ze „Strategią ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce”. W jego ocenie toruje ona drogę „spekulacyjnemu rynkowi certyfikatów CO2”, gdzie zyski zgarną finansiści i doradcy. Natomiast rolnicy zostaną zdegradowani do „biernych dostawców usług ekosystemowych”. I nie będą mieli szans na realny udział w korzyściach z tego systemu.

PPR: haniebna strategia, oparta na manipulacjach, musi upaść

Ponadto podlaskie Porozumienie wskazuje na wiele nieprawdziwych informacji wokół rolnictwa w związku ze strategią. Bywa ono wręcz przedstawiane jako „niszczyciel przyrody”. Jednocześnie ignorowany jest fakt, że to wielopokoleniowa gospodarka rolna – w tym np. koszenie czy utrzymywanie rowów – stworzyła unikalną bioróżnorodność łąk.

„Bez nas mokradła zarosną, tracąc swoją wartość” – podkreśla PPR. Przy tym krytykuje cały proces, w ramach którego powstaje „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce”. Określa go nawet jako farsę, zarzucając brak realnego dialogu z samorządem rolniczym.

Biorąc powyższe pod uwagę, żąda:

  • natychmiastowego wstrzymania strategii;
  • rzetelnej, regionalnej oceny skutków ekonomicznych z pełnymi rekompensatami;
  • rozdzielania ochrony od handlu CO2 i uznania ekstensywnego rolnictwa z za ochronę przyrody;
  • działania tylko za zgodą właścicieli gruntów i z ich udziałem.

„Ta haniebna strategia – oparta na manipulacjach, a nie faktach – musi upaść. Państwo nie zlikwiduje mleczarstwa i wsi ideologicznym dekretem” – brzmi petycja.

Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych – realizacja zapisów Konwencji

Z kolei według Ministerstwa Klimatu i Środowiska (MKiŚ), „Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce” to ważny, kompleksowy dokument. W założeniu wyznacza długofalowy kierunek ochrony i odtwarzania mokradeł, będąc odpowiedzią na zmiany klimatu, pogłębiający się kryzys wodny oraz narastające wyzwania dla środowiska, rolnictwa i bezpieczeństwa wodnego kraju.

Co istotne, opracowanie strategii jest realizacją międzynarodowych zobowiązań Polski wynikających z Konwencji Ramsarskiej. Ponadto stanowi ona narzędzie do walki z postępującą degradację mokradeł.

„Według danych naukowych, Polska należy do liderów ich osuszania w Europie -zniszczonych zostało co najmniej 85 proc. tych ekosystemów. Tymczasem mokradła odgrywają kluczową rolę w retencji wody, ograniczaniu skutków suszy i powodzi, ochronie bioróżnorodności oraz redukcji emisji gazów cieplarnianych” – wylicza MKiŚ.

Co więcej, szacuje, że odwodnione przez człowieka torfowiska emitują w Polsce więcej gazów cieplarnianych niż elektrownia w Bełchatowie.

Strategia na początku 2026 r. została oficjalnie wpisana do Wykazu prac legislacyjnych i programowych Rady Ministrów na ten rok. Zaś 23 lutego kończą się konsultacje społeczne, trwające od 2 lutego. Z projektem można zapoznać się m.in. na portalu Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska.

„Strategia ochrony obszarów wodno-błotnych w Polsce” ma zgodnie z planem zostać przyjęta w 2027 r.

Odtwarzanie przyrody a działalność rolnicza

Według resortu klimatu, przyrodników itd. ma ona szereg, wymienionych wyżej zalet. Natomiast rolnicy mogą się czuć co najmniej zaniepokojeni. Przede wszystkim chodzi o wyłączenie z produkcji części gruntów, cennych obecnie źródeł paszy dla zwierząt. Dodatkowo – zdaniem podlaskich działaczy – dokument łamie konstytucyjną ochronę własności (art. 21 i 64 Konstytucji RP) oraz zasadę proporcjonalności. Bo przerzuca „ideologiczne koszty klimatu na barki tysięcy rodzin wiejskich”.

Przeczytaj również: Susza na łąkach. Są straty, a monitoring milczy.

Źródło: PPR, MKiŚ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!