Copy LinkXFacebookShare

Śmigło wiatraka zapaliło się od uderzenia pioruna

Po 12 godzinach ugaszono pożar łopaty wiatraka w Ciołkowie (woj. wielkopolskie). Płomienie trawiły urządzenie na wysokości ok. 160 m, poza zasięgiem strażackiego sprzętu, dlatego w akcji wziął udział śmigłowiec sprowadzony z Bielska-Białej.

Oficer prasowy Wielkopolskiego Komendanta Wojewódzkiego PSP bryg. Sławomir Brandt przekazał we wtorek rano, że śmigłowiec z podwieszonym 700-litrowym zbiornikiem na wodę przyleciał z Bielska-Białej (woj. śląskie) ok. godz. 1.

– Dynamika pożaru nie była na tyle duża, by ryzykować wykonywanie tych nalotów w nocy. Poczekaliśmy do wschodu słońca i zaczęliśmy je po godz. 4. Nasze działania zakończyliśmy ok. godz. 7 – powiedział.

Wyjaśnił, że helikopter wykonał łącznie sześć "nalotów" zrzucając wodę na płonącą łopatę wiatraka. – To pozwoliło ugasić pożar. Sprawdzaliśmy sytuację przy pomocy dronów, także wyposażonych w kamery termowizyjne, byliśmy w środku i ocenialiśmy temperaturę – wyjaśnił.

Straż Pożarna otrzymała zgłoszenie o pożarze łopaty wiatraka w miejscowości Ciołkowo w poniedziałek, ok. godz. 18.30.

Na miejsce zadysponowano ok. 15 jednostek straży z powiatów gostyńskiego, rawickiego i poznańską Specjalistyczną Grupę Ratownictwa Wysokościowego, jednak ich sprzęt nie dawał możliwości ugaszenia płomieni – pożar trawił łopatę wirnika na wysokości ok. 160 m.

– Wypaliła się mniej więcej jedna trzecia łopaty o długości 57 m. Gondola wiatraka jest umiejscowiona na wysokości 120 m – opisał Brandt.

Według pierwszych doniesień śmigło urządzenia zapaliło się w poniedziałek pod wieczór po uderzeniu pioruna.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!