Sejmowa komisja rolnictwa bez przewodniczącego z opozycji?
komisja_rolnictwa_2019_e9b351ce
Wszystko wskazuje na to, że niepisany zwyczaj, gdy przewodniczącym sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi zostaje parlamentarzysta z opozycyjnej partii, zostanie złamany. Politycy PiS mają dość zamieszania, jakie towarzyszy kolejnym posiedzeniom komisji.
Prawo i Sprawiedliwość dmucha na zimne, ponieważ doskonale zdaje sobie sprawę z tego, że rolnicze głosy w wyborach mają kluczowe znaczenie, a wybory prezydenckie odbędą się w 2020 roku.
– Wyciszenie negatywnych emocji w nowej kadencji jest potrzebne. Taka sytuacja zrobi dobrze całemu polskiemu rolnictwu – przekonuje jeden z posłów Zjednoczonej Prawicy, który dostał się do Sejmu IX kadencji. W jego ocenie, nowym przewodniczącym będzie Robert Telus (PiS), który w okręgu nr 10 (Piotrków Tryb.) zdobył 27 254 głosów.
Gdyby taki scenariusz został zrealizowany, to oznaczałoby, że z funkcją przewodniczącego pożegna się poseł Jarosław Sachajko z Kukuz'15, który w wyborach startował z listy PSL w ramach Koalicji Polskiej (zdobył 10 651 głosów).
– O tym, kto będzie przewodniczącym zdecyduje nowa komisja rolnictwa, ale nie mam sobie nic do zarzucenia. Prowadziłem komisję mocno apolitycznie, wprowadziłem dużo demokracji do jej pracy – mówi Sachajko i zwraca uwagę, że dał głos wszystkim, którzy w poprzednich kadencjach Sejmu nie mogli swobodnie wyrażać swojego zdania.
– Wiele osób nie mogło nawet wejść na posiedzenia komisji, a ja doprowadziłem do zmiany tej sytuacji. Komisja rolnictwa była najbardziej pracowitą komisją w Sejmie, bo odbyło się blisko 350 posiedzeń, podczas gdy inne komisje zbierały się ok. 100 czy 150 razy – wylicza poseł.
Dorota Niedziela, posłanka Platformy Obywatelskiej przyznaje, że obawia się tego, że PiS w nowej kadencji złamie dotychczasową zasadę, gdy poseł opozycji zostaje przewodniczącym komisji rolnictwa.
– Wiem, że PiS chce przejąć komisję, ale cały czas mam nadzieję, że tak się nie stanie. Jeżeli jednak tak będzie, to oznacza koniec prawdziwego dialogu z rolnikami – zaznacza parlamentarzystka, która dotychczas była wiceprzewodniczącą komisji. – Sejmowa komisja to miejsce, gdzie ludzie z całej Polski powinni mieć możliwość powiedzenia tego, co ich boli i gdzie są realne problemy. Potrzebujemy takiego bezpiecznego miejsca, gdzie można wskazać nieprawidłowości i niedociągnięcia rządzących w trosce o rozwój polskiego rolnictwa – zaznacza.
Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski, który do połowy czerwca 2018 r. był wiceprzewodniczącym sejmowej komisji rolnictwa przyznaje, że nie jest zadowolony z tego, co działo się tam przez ostatnie 4 lata.
– Komisja pod rządami Jarosława Sachajko nie była forum dyskusji, tylko forum obrażania i atakowania ciągle tymi samymi sprawami, niezależnie od tego, jaki był temat posiedzenia (…) Wydaje się, że opozycja sejmowa chciała stworzyć z komisji miejsce takiego łomotu w rząd. Zapraszano osoby, których nikt już w Polsce nie chce słuchać i nikt nie chce z nimi rozmawiać uważając, że nie mają nic do zaprezentowania w kwestiach rolnictwa. Tylko transmitowane w internecie posiedzenia komisji były miejscem, gdzie mogli się nakrzyczeć, obrażać i wyzywać innych – mówi minister rolnictwa.
W jego ocenie, czas na zmiany. – Chciałbym, żeby nowa komisja była nie tylko merytorycznie przygotowana i sprawna, ale również rozumiała problemy rolników. Z taką komisją można współpracować – zaznacza Ardanowski i przyznaje, że rzeczywiście niepisaną zasadą jest, iż część komisji sejmowych jest kierowana przez polityków opozycji.
– O tym, kto obejmie poszczególne komisje zdecyduje prezydium klubu parlamentarnego PiS i władze Sejmu. Będę współpracował z każdym, kto chce merytorycznie rozmawiać o polskim rolnictwie – deklaruje Jan K. Ardanowski.
- Rolnictwo bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
