Copy LinkXFacebookShare

Rolnik musi dbać o pszczoły. Powstaną specjalne komisje?

Media pełne są w ostatnich miesiącach historii o śmierci tysięcy pszczół zatrutych nieprawidłowo stosowanymi przez rolników środkami ochrony roślin. Stąd pomysł propagowany m.in. przez środowisko pszczelarskie, by w każdej gminie tworzyć specjalne komisje społeczno-urzędowe ds. tych owadów.

Podczas jednego z czerwcowych posiedzeń sejmowej komisji rolnictwa podkreślano jednak, że procedura w kwestii pszczół nie powinna mieć charakteru stricte społecznego, lecz musi być zinstytucjonalizowana. Dlatego ogromną rolę powinna tu pełnić Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa.

Jej szef, Andrzej Chodkowski nie negował jednak idei powstawania gminnych komisji. Bo o ile administracja rzeczywiście ustali przyczyny i stwierdzi, czy doszło do zatrucia pszczół oraz postara się ujawnić sprawcę, o tyle szacowanie ekonomicznych skutków takiego zdarzenia wykracza już poza kompetencje zarówno PIORiN, jak i inspekcji weterynaryjnej.

– Poza tym wydaje mi się, że wprowadzenie elementu niezależnej wyceny strat byłoby bardzo wskazane i pomocne, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę ewentualne procesy sądowe i dochodzenie odszkodowania za poniesione straty – stwierdził Chodkowski.

Według ówczesnego wiceministra rolnictwa Zbigniewa Babalskiego (zrezygnował z funkcji 26 czerwca) wszelkie tego rodzaju instytucje społeczne, jak przywołane komisje, muszą składać się także z rolników.

– Ale inspekcje robotniczo-chłopskie to relikt czasów dawno minionych i nie chciałbym, aby powoływane komisje działały w taki sposób, jak kiedyś tamte inspekcje. Wydaje mi się, że powinniśmy docierać do świadomości producentów rolnych – mówił Babalski.

W jego opinii, mimo wiedzy kiedy należy stosować opryski i środki ochrony roślin, niestety nie każdy rolnik przestrzega zasad. I kary powinny być za to dotkliwsze niż obecnie.

– Nie chciałbym w tym momencie obrażać rolników, ale trochę znam polską wieś i doskonale wiem, że czasami jest tak, że to pogoda determinuje pryskanie. Rolnicy dłużej nie czekają, wjeżdżają na pola, a w konsekwencji już blisko do różnorakich sporów i nieporozumień – przekonywał Babalski.

Dyrektor Instytutu Ochrony Roślin – Państwowego Instytutu Badawczego w Poznaniu prof. Bożena Łozowicka zwracała natomiast uwagę, że brakuje dla pszczelarzy informacji o toku postępowania w przypadku stwierdzenia zatrucia pszczół. Dlatego często dzwonią oni laboratoriów z pytaniem, co mają robić.

Natomiast w przypadku powoływaniu wspomnianych komisji należałoby zdaniem prof. Łozowickiej ustalić, kto powinien wchodzić w jej skład, kiedy powinna ona pobierać próbki oraz kto powinien odpowiadać za przesłanie tej próbki do badań laboratoryjnych.

– Jeśli pszczelarz będzie posiadał pełny raport i ekspertyzę, może wystąpić o odszkodowanie, oczywiście jeśli nikt nie podważy prawidłowości procesu próbkobrania. A to się zdarza, ponieważ pszczelarze potrafią pobrać samodzielnie próbkę i jeszcze przetrzymać ją przez kilka dni w lodówce albo nawet poza nią, co sprawia, że próbka nie ma już żadnej wartości – przestrzegała szefowa IOR-PIB.

Inny pomysł niż powoływanie komisji – bo nie ma gwarancji, iż zawsze będzie ona organem wewnętrznie zrównoważonym i nie będzie reprezentować interesów którejś strony – zgłosiła prof. Magdalena Popowska, dyrektor Instytutu Mikrobiologii na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego.

– Sprawa wydaje się być bardzo prosta. Dlaczego rolnik, który przecież wie, że ma w sąsiedztwie pasiekę, nie zawiadomi o planowanym opylaniu? Wystarczy wprowadzić obowiązek powiadamiania pszczelarzy lub hodowców innych owadów zapylających o planowanych opryskach – sygnalizowała prof. Popowska.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!