Copy LinkXFacebookShare

Ptasia grypa na Śląsku. Służby reagują i ostrzegają hodowców drobiu

Zakaz wstępu w rejon zbiornika Racibórz Dolny w woj. śląskim, gdzie znaleziono padłe łabędzie, wprowadził wojewoda śląski. Powód, to stwierdzony wirus wysoce zjadliwej ptasiej grypy H5N1.

Jak przekazał w czwartek na briefingu w Katowicach wojewoda śląski Marek Wójcik, w związku z otrzymanymi tego dnia wynikami potwierdzającymi, że powodem śmierci znalezionych ptaków jest wirus ptasiej grypy H5N1, wojewódzki lekarz weterynarii zwrócił się do niego o wydanie rozporządzenia wprowadzającego środki ostrożności i zakazy na zagrożonym obszarze.

Ten obszar to powiaty raciborski, wodzisławski i część powiatu rybnickiego. Rozporządzenie dotyczy zakazów i nakazów dla hodowców i posiadaczy drobiu, a także zakazuje osobom postronnym korzystania ze zbiornika Racibórz Dolny – wyjaśnił wojewoda, dodając, że rozporządzenie będzie obowiązywało do 8 grudnia br.

Wójcik zaznaczył, że w woj. śląskim to pierwszy w tym roku przypadek wystąpienia wirusa ptasiej grypy, natomiast w całym kraju w tym roku odnotowano już 70 ognisk H5N1 – zarówno wśród drobiu hodowlanego, jak i ptaków dziko żyjących.

"W chwili, w której stwierdzono martwe ptaki, hodowcy z pobliskich ferm zostali uprzedzeni przez inspektorów weterynarii o możliwym zagrożeniu, sprawdzono również warunki bioasekuracji w fermach, żeby zabezpieczyć znajdujący się w nich drób" – zapewnił wojewoda.

Śląski wojewódzki lekarz weterynarii Konrad Kuczera wyjaśnił, że wysokozjadliwa grypa ptaków jest niebezpieczną chorobą, szczególnie dla drobiu utrzymywanego w hodowlach. Ze względu na bardzo wysoką śmiertelność, prowadzi do olbrzymich strat materialnych u hodowców.

"Dlatego bardzo ważne jest, aby hodowcy zabezpieczali drób przed wniknięciem wirusa i ograniczyli straty, które mogą pojawić się w hodowlach. Bardzo prosimy, na podstawie rozporządzenia wojewody śląskiego, przede wszystkim, aby hodowcy i utrzymujący drób na własne potrzeby nie wypuszczali drobiu, utrzymywali go w zamknięciu, stosowali podstawowe zasady bioasekuracji, tj. wykładali maty przed wejściami do budynków inwentarskich, dezynfekowali ręce oraz sprzęt używany do obsługi tego drobiu" – wyliczył lekarz weterynarii.

Kuczera sprecyzował, że padłe ptaki znaleziono w rejonie tzw. małej zapory zbiornika, gdzie ok. 300 osobników zgromadziło się wraz ze spuszczaniem wody w okolicznych stawach hodowlanych. Początkowo, z końcem października br., znaleziono ok. 35 martwych łabędzi, dotąd zebrano ich ok. 70. Przyczynę śmierci ptaków ustalił Państwowy Instytut Weterynaryjny – Państwowy Instytut Badawczy w Puławach.

Śląski wojewódzki lekarz weterynarii wyraził przypuszczenie, że być może przypadki padania dzikich ptaków ograniczą się w tym roku wyłącznie do łabędzi podobnie, jak dwa lata temu padały w regionie tylko mewy śmieszki. "Podejrzewamy, że wirus zmutował, bo ma takie możliwości, robi to bardzo szybko. (…) Co roku on trochę inaczej działa, jest trochę inaczej zbudowany" – stwierdził Kuczera.

Wojewódzki inspektor sanitarny Grzegorz Hudzik zastrzegł, że wirus H5N1 rzadko przechodzi do człowieka, łamiąc barierę międzygatunkową – takie przypadki odnotowano tylko w Azji i w Afryce. Zaapelował jednak – ponieważ mimo wszystko doszło na świecie to takich sytuacji – aby w przypadku znalezienia martwych ptaków nie dotykać ich.

"W wydzielinach, wydalinach znajdujących się na tych zwierzętach, mogą być wirusy" – przestrzegł Hudzik. Podkreślił jednocześnie, że gdyby ktokolwiek z biorących udział w utylizacji padłego ptactwa czy pracujących w gospodarstwach, gdzie pojawiłyby się takie przypadki, miał niepokojące objawy, jest możliwość zdiagnozowania ew. zakażenia w Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Odzyskany ciągnik wrócił do właścicielki. Wskazała na syna

Turbulencje na rynku mleka, rynek mleka, mleczarstwo, ceny mleka, ceny, eksport mleczarski, Global Dairy Trade, Polska Izba Mleka
Bydło

Turbulencje na rynku mleka w UE. Przed nami trudne miesiące