Copy LinkXFacebookShare

Opadów będzie więcej, ale wody dostępnej mniej. Dopłata retencyjna dla rolników?

Susze mocno dopiekły rolnikom w ostatnich latach, a może być jeszcze gorzej. – Aby skutecznie przeciwdziałać suszy, trzeba popatrzyć na zmiany zachodzące w dłuższym terminie, w perspektywie kilkunastu-kilkudziesięciu lat – przekonuje dr hab. Andrzej Mikulski.

W wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" przedstawiciel Zakładu Hydrobiologii Wydziału Biologii Uniwersytetu Warszawskiego podkreśla, że w naszej części świata zmiany klimatyczne objawiają się przede wszystkim rozchwianą pogodą – w tym coraz mocniejszymi ulewami i długimi okresami suchymi.

– Modele klimatyczne prognozują, że rosnąca temperatura będzie powodowała coraz większe parowanie wody z powierzchni Ziemi oraz jeszcze większą nieregularność opadów, a w konsekwencji także stepowienie dużego obszaru naszego kraju. Choć opadów będzie prawdopodobnie więcej, to dostępnej wody coraz mniej, bo ta nadmiarowa wyparuje lub spłynie szybciej do Bałtyku i nie damy rady jej zagospodarować – przekonuje naukowiec na łamach "GW".

Jego zdaniem wysychać będą przede wszystkim rejony już dziś najbardziej cierpiące z powodu suszy, a więc w Polsce środkowo-zachodniej. Wody nie powinno zabraknąć tylko na południu i na Wybrzeżu, czyli w zatrzymujących opady górach i wilgotnym klimacie nadbałtyckim.

– Ogromnym problemem będzie również zmiana charakteru opadów zimowych. W Polsce coraz rzadziej będzie prószył śnieg. A to ważny naturalny rezerwuar wody. Zatrzymuje ją wtedy, kiedy rośliny "śpią" i powoli oddaje wiosną, kiedy budzą się do życia. Ba, całkiem niedawno topniejący w górach śnieg nawadniał przyrodę jeszcze na przełomie wiosny i lata! W przyszłości zimowe opady – deszczu i szybko topniejącego śniegu – spłyną do morza, niezatrzymywane przez wegetację – stwierdza Mikulski.


Według niego, trzeba zatrzymywać wodę już w górach, m.in. za pomocą odpowiedniej szaty roślinnej. Na pewno należy zostawić w spokoju lasy. Na nizinach natomiast powinniśmy dbać o lasy i mokradła oraz realizować zadania z zakresu tzw. małej retencji.

– Na olbrzymie zbiorniki retencyjne szkoda pieniędzy. Choć takie wielkie, bijące po oczach projekty, dobrze się u wyborców sprzedają. W końcu rząd pokazuje, że intensywnie rozwiązuje nasze problemy. Ale to tylko pozory. W rzeczywistości to wyrzucanie pieniędzy w błoto i prowokowanie nowych kłopotów – zaznacza naukowiec.

W jego opinii dużo sensowniejsza i tańsza jest budowa wielu mniejszych systemów zatrzymujących wodę w gruncie na polach, łąkach, w lasach.

– Państwo musi je wesprzeć, im szybciej, tym lepiej. Jednym z bardzo prostych i skutecznych pomysłów jest dopłata retencyjna dla rolników, połączona z akcją edukacyjną – wskazuje na koniec dr Andrzej Mikulski.
 

źródło: "Gazeta Wyborcza"

Zobacz nas w Google News

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

VIII Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego, hodowla bydła mięsnego, buhaj limousine, żywienie mamek, pierwiastki, selekcja bydła
Hodowla

Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego odbyła się po raz ósmy

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”