Copy LinkXFacebookShare

Łacina i opłaty – nie tak łatwo o zgodę na płoszenie zwierząt z upraw

Nowelizacji przepisów ustawy Prawo łowieckie w zakresie m.in. zezwoleń na płoszenie zwierzyny łownej – domagają się izby rolnicze.

Problem ze szkodami w uprawach powodowanymi przez dziką zwierzynę, także tą chronioną przez prawo, z roku na roku się nasila. Jednocześnie rolnicy mają bardzo ograniczony zestaw środków do przeciwdziałania takim stratom. A system odszkodowań kuleje, obejmując tylko niektóre gatunki zwierząt.

Procedura utrudnia życie rolnikom

Na jeden z problemów dotyczących tej tematyki zwraca uwagę Zarząd Krajowej Rady Izb Rolniczych (KRIR). Na wniosek Warmińsko-Mazurskiej Izby Rolniczej zwrócił się on 30 czerwca do minister klimatu i środowiska Pauliny Hennig-Kloski w sprawie nowelizacji Ustawy Prawo łowieckie – w zakresie przepisów dotyczących zakazu płoszenia zwierząt łownych.

„Zgodnie z art. 9 ust. 1 pkt 2 ww. ustawy, poza polowaniami i odłowami obowiązuje zakaz m.in. płoszenia zwierzyny łownej. Artykuł 9a przewiduje możliwość uzyskania zgody na odstępstwo od tego zakazu, jednak procedura ta budzi szereg wątpliwości oraz utrudnia rolnikom i myśliwym skuteczną ochronę upraw” – twierdzi KRIR.

Nazwy po łacinie, konieczna opłata

Jak wskazuje, aktualne przepisy wymagają, aby składający wniosek o odstępstwo od zakazu płoszenia zwierzyny łownej określił gatunek zwierzęcia zarówno w języku polskim, jak i łacińskim. Dla rolników, ale także dla urzędników, jest to czasem nie lada wyzwanie.

Ponadto – co wytyka rolniczy samorząd – obecnie wniosek można złożyć wyłącznie w formie papierowej, a opłata skarbowa wynosi 82 zł za każdy przypadek.

„W praktyce oznacza to, że rolnicy w sytuacji szkód wyrządzanych przez ptactwo i zwierzynę łowną (np. w uprawach kukurydzy) nie są w stanie skutecznie i legalnie reagować. W większości przypadków nie występują oni o zezwolenie, przez co obowiązujące przepisy stają się martwe, a jednocześnie generują obawy o możliwość pociągnięcia do odpowiedzialności” – czytamy w wystąpieniu izb.

A spacerowicze, myśliwi i leśnicy?

W ich ocenie wątpliwości budzi również to, czy osoby przebywające w lesie w celach rekreacyjnych – np. spacerując, jeżdżąc rowerem, zbierając grzyby – mogą nieświadomie dopuszczać się płoszenia zwierzyny, a tym samym łamać przepisy prawa.

„Problem dotyczy również myśliwych, którzy podejmują działania prewencyjne w celu ochrony upraw poprzez dyżury na ambonach, stosowanie pasów zaporowych, armatek hukowych itd. Brak jednoznacznych regulacji wskazujących, kto powinien występować o zgodę – rolnik, myśliwy, czy obie strony – utrudnia praktyczne stosowanie prawa” – wymienia dalej KRIR.

Według niej, analogiczne wątpliwości pojawiają się także w odniesieniu do służb leśnych wykonujących prace techniczne, które również mogą płoszyć zwierzynę łowną.

„Czy w takim przypadku Lasy Państwowe również powinny każdorazowo występować o zezwolenie?” – stawia pytania rolniczy samorząd.

Znowelizować Prawo łowieckie!

Biorąc to wszystko pod uwagę, wnioskuje on o:

– Uregulowanie statusu użytkowników lasów i osób wykonujących działania gospodarcze w terenie, w celu zapewnienia im bezpieczeństwa prawnego.

– Nowelizację przepisów ustawy Prawo łowieckie, tak aby umożliwić rolnikom i myśliwym podejmowanie działań chroniących uprawy przed szkodami bez konieczności każdorazowego występowania o zezwolenie na płoszenie zwierzyny łownej.

– Wprowadzenie uproszczonej procedury zgłoszeniowej (np. w formie elektronicznej) oraz rezygnację z obowiązku podawania nazw łacińskich gatunków.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policja w gospodarstwie. Chodziło o utwardzenie podwórka

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?