Copy LinkXFacebookShare

Hodowcy mają problem. Karpie tanie jak 16 lat temu

– W tym roku ceny karpi w sprzedaży hurtowej są na poziomie z 1998 roku – mówi Leopold Szostek, prezes Gospodarstwa Rybackiego w Ełku. Nawet przed rokiem ryby były o 10 procent droższe.
 
Niska cena cieszy konsumentów, ale martwi hodowców, zwłaszcza, że koszty produkcji nie spadają. – Warunki pogodowe w tym roku były dobre. Wprawdzie lato było ciepłe, ale za to wiosna dość mokra, dzięki temu powstał zapas wody – mówi Szostek portalowi wspolczesna.pl
 
I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie cena. Prezes Gospodarstwa Rybackiego w Ełku nawet nie chce mówić, po ile sprzedaje w tym roku karpie. 
 
Konkurencją dla karpi są już nie tylko inne ryby. W tym roku wyjątkowo tanie jest mięso (np. wieprzowina). Dlatego wielu Polaków ogranicza się do przygotowania na wigilijny stół tylko symbolicznych porcji karpia (niektóre sklepy już zaczęły oferować go w płatach). 
 
– Poza tym hipermarkety zaniżają ceny karpi, sprzedają je niemal w cenie zakupu i w ten sposób przyciągają klientów – zauważa Ryszard Jacewicz, który dzierżawi stawy w Pietkowie.
 
Taka taktyka stosowana jest co roku. Jacewicz dodaje, że to rzutuje na cały rynek i hodowcy (nawet ci, którzy z hipermarketami nie współpracują) w tym roku w sprzedaży hurtowej otrzymywali maksymalnie 8-9 zł za kilogram (brutto). 
 
Zapotrzebowanie na karpia systematycznie spada z jeszcze jednego powodu. Ludzie zaczynają kupować więcej ryb morskich bowiem filety z nich są dwa razy tańsze. – Nasza tradycyjna hodowla karpi jest zagrożona – martwi się Jacewicz. 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!