Ferma mogła wylecieć w powietrze. Obok zbiorników z gazem płonęły baloty
baloty_zbiorniki.jpg_a53f3e81
W miejscowości Moryń spaliło się około 550 sztuk balotów słomy. Foto_OSP Moryń
Na terenie fermy drobiu w okolicach miejscowości Moryń (pow. gryfiński, woj. zachodniopomorskie) mogło dojść do eksplozji zbiorników z gazem. Pożar trawił też gospodarstwo w Siemiechowie w powiecie tarnowskim.
Wezwani do pierwszego zdarzenia strażacy zastali płonące baloty słomy. Zaledwie 10 metrów od palącej się sterty, zlokalizowane były trzy pokaźne zbiorniki z gazem propan-butan, o łącznej pojemności ponad 20 tys. litrów.
"Zbiorniki było bardzo nagrzane, więc priorytetem okazało się ich schłodzenie. Dlatego podawano równolegle po dwa prądy w obronie i natarciu. Samochody gaśnicze zaopatrywano w wodę z pobliskiego rozlewiska rzeki Słubi oraz hydrantów" – czytamy w serwisie jednostki Ochotniczej Straży Pożarnej Moryń na portalu osp.pl
Jak podają ratownicy, łącznie spaliło się około 550 sztuk balotów słomy. Przyczyny pożaru nie są znane – ustala je policja. W trwających kilka godzin wieczorno-nocnych działaniach wzięło udział łącznie 6 zastępów strażaków: 2 z OSP Moryń oraz po jednym z OSP z Witnicy, Starego Objezierza, Starych Łysogórek i JRG Gryfino.
Przez kilkanaście godzin zmagano się natomiast z pożarem, który wybuchł w jednym z gospodarstw w Siemiechowie (pow. tarnowski, woj. małopolskie). Płomienie, które pojawiły się między domem a stodołą przez porywisty wiatr szybko rozprzestrzeniały się na kolejne budynki. Akcja gaśnicza nie należała zatem do najprostszych, a strażacy musieli pracować w aparatach powietrznych.
Jak podaje "Gazeta Krakowska" z płonących obiektów udało się m.in. wyprowadzić trzy konie oraz wynieść drób. Poszkodowany został właściciel, który na początku sam usiłował walczyć z pożogą i ratować zwierzęta.
Całkowicie spaliła się stodoła oraz znajdujące się w niej duże ilości siana, słomy i drewna oraz maszyny i urządzenia rolnicze, a także dach oraz poddaszu domu i dach budynku inwentarskiego. Straty oszacowano wstępnie na 200 tys. zł. Przyczyna pożaru nie została na razie ustalona.
- Wiesz o ważnym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym. Czekamy: redakcja@agropolska.pl
