Albo nie wiadomo skąd, albo fałszerstwo. Jedna czwarta partii zakwestionowana
ogorki_kucman
Rolnicy mają podejrzenie, że część z importowanych ogórków pochodzi z Rosji. Foto_Dariusz Kucman
Pleśń i uszkodzenia, ale przede wszystkim brak wymaganych informacji o kraju pochodzenia lub nawet wprowadzanie w tym zakresie w błąd konsumentów – piętnowali inspektorzy kontrolujący świeże owoce i warzywa.
Te płody rolne wzięła pod lupę Inspekcja Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych. Sprawdzono 1300 partii należących do 275 podmiotów prowadzących sprzedaż konsumentowi finalnemu. "Wymagania jakościowe zakwestionowano w 11 partiach (0,8 proc.). Stwierdzono m.in. objawy zepsucia, pleśni i gnicia, utratę jędrności oraz uszkodzenia zewnętrzne" – podaje IJHAR-S.
Znacznie gorzej było w kwestii oznakowania warzyw i owoców. Zakwestionowano je w 318 partiach (24,5 proc.). "Stwierdzono przede wszystkim brak wymaganych przepisami informacji (kraj pochodzenia, klasa jakości, odmiana) oraz podanie błędnych informacji o pochodzeniu" – informuje Inspekcja.
- Wiesz o ciekawym wydarzeniu? Poinformuj nas o tym! Czekamy: redakcja@agropolska.pl
