Copy LinkXFacebookShare

Unijni eksperci na tropie afery ze skażonymi jajami

Unia Europejska wyśle ekspertów do czterech krajów unijnych najbardziej dotkniętych skażeniem jajek. Mają oni na miejscu zbadać tę sprawę – zapowiedział Vytenis Andriukaitis, komisarz ds. zdrowia i bezpieczeństwa żywności.

Nielegalne wykorzystanie pestycydu fipronil do dezynsekcji kurzych ferm w Holandii i Belgii doprowadziło do skażenia jaj i kurzego mięsa na wielką skalę. Straty hodowców i sklepów, które musiały wycofać towar, szacuje się na dziesiątki milionów euro.

Skandalem, który wybuchł w środku wakacji, poza Belgią i Holandią najbardziej zostały dotknięte Francja i Niemcy, gdzie trafiły zanieczyszczone jajka. Z wypowiedzi Andriukaitisa wynika, że to właśnie do tych czterech państw pojadą eksperci unijni.

– Misje, które mają się zająć ustalaniem faktów, zostały zaplanowane na wrzesień i początek października. UE zawsze wyciąga wnioski z tzw. kryzysów żywnościowych – mówił na konferencji prasowej w Tallinie po nieformalnym spotkaniu unijnych ministrów rolnictwa.

26 września w Brukseli mają się spotkać ministrowie z państw dotkniętych skandalem, aby wyciągnąć z niego odpowiednie wnioski. Z informacji przekazanych przez KE wynika, że skażone jaja i mięso trafiły do niemalże całej UE z wyjątkiem Chorwacji i Litwy.

Dodatkowo, jak wylicza AFP, sprawą zostało dotkniętych 19 krajów trzecich: Norwegia, Liechtenstein, Szwajcaria, Hongkong, Liban, Katar, Liberia, Rosja, RPA, Angola, Irak, Antyle Holenderskie, Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, USA, Arabia Saudyjska, Singapur, Izrael i Kanada.


Andriukaitis poinformował, że wszystkie podejrzane fermy zostały zablokowane, a zanieczyszczone jajka i produkty jajeczne zostały zniszczone. Władze w Belgii i Holandii zamknęły odpowiednio 93 i 258 ferm.

Sprawa wywołała napięcia pomiędzy krajami najbardziej dotkniętymi skandalem w związku z opóźnieniem w przekazaniu informacji o zanieczyszczeniu. Echa tej sytuacji cały czas odbijają się w wypowiedziach polityków państw zachodnioeuropejskich.

Niemiecki minister rolnictwa Christian Schmidt mówił we wtorek w Tallinie, że potrzebne są ściślejsze zasady w sprawie przekazywania informacji. – Niestety, informacje które miały inne kraje, nie zostały przekazane nam – oświadczył.

Denis Ducarme, minister rolnictwa Belgii również ocenił, że sprawa fipronilu pokazała, że potrzeba bliższej współpracy, aby zapewnić płynną wymianę informacji.

Szefowie firmy, których podejrzewa się o wykorzystanie tego środka do dezynsekcji kurzych ferm, znajdują się w holenderskim areszcie. Tożsamości podejrzanych nie ujawniono, ale według mediów chodzi o szefów przedsiębiorstwa Chickfriend, do którego hodowcy z Holandii i Belgii zwrócili się w sprawie walki z roztoczem znanym jako ptaszyniec kurzy.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!