Zboża tanie szybko nie będą

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: Adrian Kowarzyk PAP, (em) | redakcja@agropolska.pl
24-06-2022,13:00 Aktualizacja: 24-06-2022,13:06
A A A

Rolnicy dysponujący magazynami, powinni je wykorzystać do przetrzymywania zboża. W kilkudniowej perspektywie ceny mogą spaść, jednak w dłuższym czasie na pewno nie będzie tanie - powiedział Henryk Kowalczyk, minister rolnictwa.

Wicepremier spodziewa się wzrostu cen ziarna w drugiej połowie roku. Zwrócił ponadto uwagę, że wówczas możliwy jest deficyt zbóż na rynku, co sprawi, że ich cena jeszcze wzrośnie.

eksport produktów rolnych z Ukrainy, handel zbożem, Ewa Leniart, Norbert Lins

Zboże z Ukrainy nie może zaburzyć rynków. Musi jechać dalej tranzytem

Zorganizowanie sprawnego wywozu zbóż i płodów rolnych z Ukrainy to jedno z najpilniejszych zadań. Proces nie może zaburzyć polskiego i europejskiego rynku, zboża muszą jechać tranzytem dalej, na rynki Bliskiego Wschodu czy Afryki -...

Szef resortu przyznał, że ukraińskie zboże, które jest transportowane i magazynowane w Polsce może spowodować krótkotrwałe wahania cenowe. Zapewnia jednak, że ceny zależą od trendów światowych. - Tak naprawdę giełda MATIF dyktuje stawki - podkreślił.

Kowalczyk ocenił, że ukraińskie zboże nie zagraża polskiemu rynkowi, a wręcz może być to pewna szansa dla nas. Wskazał, że wyzwaniem jest jednak kwestia jego magazynowania. - Jeśli rolnicy mają swoją powierzchnię magazynową, to powinni ją wykorzystać - dodał.

W połowie kwietnia Joe Biden, prezydent USA zapowiedział, że przy granicach Ukrainy, w tym w naszym kraju powstaną tymczasowe silosy, które pozwolą na eksport ukraińskiego zboża drogą lądową. Minister odnosząc się do tych słów potwierdził, że ustalenia robocze trwają. - Trzeba pouzgadniać gdzie, jak, na jakich gruntach, jakiej wielkości, w jakim tempie silosy powinny zostać poustawiane - powiedział.

Wskazał, że w Polsce pod uwagę brane są lokalizacje, gdzie kończy się kolej szerokotorowa, czyli np. w okolicach Sławkowa. Wicepremier powiedział, że aktualnie transport płodów rolnych zza wschodniej granicy odbywa się przy pomocy tirów oraz kolei. Zwrócił uwagę, że ciężarówki jednak mają ograniczoną ładowność, a transport kolejowy jest utrudniony poprzez różnicę w rozstawie torów. - To jest to wąskie gardło - ocenił.

Dodał, że funkcjonalne możliwości polskich portów to ok.600-700 tys. ton miesięcznie przeładunku. W celu zwiększenia tej ilości planowana jest dzierżawa nabrzeża portowego w Gdańsku, by postawić tam urządzenia do przeładunku.

Według Kowalczyka możliwe jest, by porty miały większą możliwość przeładunkową już na żniwa. - Na dalsze lata różne drogi są rozważane, łącznie nawet z budową kolei szerokotorowej, ale to oczywiście są rozważania wieloletnie - zaznaczył na koniec.
 

Poleć
Udostępnij