Komplikuje się sytuacja na rynku buraków cukrowych w Polsce. "Bilans nakładów i zysków zaczyna się rozjeżdżać"
Żerujący niemal bezkarnie na uprawach szarek komośnik, stosunkowo niskie ceny skupu ciągnące w dół opłacalność produkcji, rosnący wpływ importu i „niebezpieczna” polityka rolna Unii Europejskiej - to część problemów wpływających na sytuację na rynku buraków cukrowych w Polsce. Najnowszym ciosem dla branży może być rządowa koncepcja podniesienia tzw. podatku cukrowego.
Produkcja buraków cukrowych w Polsce ma sporą tradycję i jeszcze całkiem niedawno wydało się, że sytuacja na rynku jest całkiem stabilna. Przede wszystkim uprawa była dla plantatorów całkiem nieźle opłacalna. Ale na niebie dla całej branży pojawiły się czarne chmury.
Podwyżka podatku cukrowego uderza w branżę
Zaczynając od bardzo świeżej sprawy, Ministerstwo Finansów zapowiedziało aktualizację ustawy o zdrowiu publicznym, której celem ma być ograniczenie ekonomicznej dostępności napojów słodzonych (w ramach zwalczania otyłości). Projekt przewiduje m.in. podwyższenie opłaty cukrowej (zwanej tez podatkiem cukrowym).

Szarek komośnik niszczy buraki. Resort liczy na wyniki zleconych badań
Zwrócono na to uwagę w opublikowanym 28 sierpnia Stanowisku Związku Producentów Cukru w Polsce (ZPC) i Krajowego Związku Plantatorów Buraka Cukrowego (KZPBC). Podkreślono w nim, że nie ma żadnych gwarancji, iż podwyższona danina w jakikolwiek sposób przełoży się na spadek ilości konsumowanych kalorii i zmianę stylu życia Polaków. Jednocześnie zwiększenie opodatkowania napojów zawierających cukier prowadzić będzie do dalszego obniżania konkurencyjności zarówno samej branży cukrowniczej, jak i całej branży spożywczej w Polsce, wobec tych branż z innych krajów Unii Europejskiej, gdzie takich dodatkowych obciążeń nie ma.
„Jako producenci cukru i plantatorzy buraka cukrowego w pełni popieramy cel ograniczenia chorób związanych z niewłaściwą dietą. Jesteśmy jednak głęboko przekonani, że reakcje polityczne muszą być oparte na dowodach, proporcjonalne i sprawiedliwe. Wyodrębnianie cukru lub jakiegokolwiek innego pojedynczego składnika nadmiernie upraszcza pierwotne przyczyny chorób związanych z otyłością i odwraca uwagę od bardziej skutecznych, kompleksowych podejść do zdrowia publicznego” – czytamy w stanowisku (w całości jest dostępne tutaj).
Jego sygnatariusze domagają się co najmniej rewizji już obecnie obowiązujących przepisów w tym zakresie.

Rzepak na plusie, burak (jeszcze) też. Które uprawy się nie opłacają?
Spore problemy ze zwalczaniem szarka komośnika
Tegoroczne zbiory buraków już się rozpoczęły i podobno nie zapowiadają się najgorzej. Żeby plony były dobre, kilka tysięcy hektarów objętych było przesiewami.
„Po wykonaniu nowych zasiewów po chwili mieliśmy tradycyjne już problemy z szarkiem komośnikiem. Oczywiście najmocniej dotknęło to południowego wschodu i tamtejszych plantacji, ale tego szkodnika odławiano nawet po drugiej stronie Wisły. Żerował tak skutecznie, że miejscami powodował spore problemy, choćby w rejonie cukrowni Werbkowice. Doszło tam do przesiania blisko dwóch tysięcy hektarów upraw” – wskazał w rozmowie z miesięcznikiem „Przedsiębiorca Rolny” prezes KZPBC, Krzysztof Nykiel.
Jak dodał, są problemy przy zwalczaniu tego szkodnika związane z dostępnością skutecznych preparatów. To następstwo unijnych decyzji o wycofywaniu kolejnych substancji czynnych, które wcześniej dobrze spełniały swoją rolę w ochronie upraw.
Dekoniunktura na rynku buraków cukrowych
Na coraz trudniejszą sytuację na rynku buraków w Polsce wpływ maja także oczywiście ceny skupu i kontraktacji. Aktualnie nie wygląda to najlepiej.

Potrzebne środki do zwalczania szarka komośnika. Inaczej uprawa buraków zniknie z Polski
„Ja bym mówił teraz wprost o dekoniunkturze. Spójrzmy, co się dzieje z cenami samego cukru. W ciągu roku mówimy o korekcie w dół miejscami o 1/3 wartości i więcej. Z zeszłorocznych 800 euro na tonę zjechaliśmy do średniej nieco ponad 500. To oczywiście nie mogło nie wpłynąć na oferty cukrowni dla nas. Dziś mówimy o średnich cenach skupu buraków w okolicy 33,5 euro za tonę. Byliśmy zmuszeni zaapelować do rządu o interwencję rynkową, bo bilans nakładów i zysków zaczyna się nam rozjeżdżać, a to może również rzutować dalej na stabilizację dostaw do cukrowni” - stwierdził na łamach "Przedsiębiorcy" Krzysztof Nykiel.
Według niego, plantatorzy mają jeszcze obecnie dodatnie saldo na uprawie buraków, ale z uwagi na sytuację, nie ma już wielkich chęci do rozwoju tych upraw. A w perspektywie są redukcje zasiewów, a tym samym zmniejszenie dostaw do cukrowni, które w dalszym efekcie mogłyby być nawet zamykane.
Rywalizacja o rynek na nierównych warunkach
Branżę martwi także - najogólniej to określając – polityka rolna UE. Decyzje podejmowane w Brukseli oczywiście mają kluczowy wpływ na sytuację na rynku buraków cukrowych w krajach członkowskich, jak Polska.
Z jednej strony chodzi tu o możliwy koniec odrębnego finansowania Wspólnej Polityki Rolnej w kolejnej perspektywie finansowej Unii. O znaczną część środków pomocowych rolnicy najprawdopodobniej będą musieli rywalizować z innymi branżami w ramach jednej puli pieniędzy.
Z drugiej strony Komisja Europejska arbitralnie podchodzi do kwestii umów handlowych z Ukrainą i krajami Mercosur. Według rolników i branżowych organizacji, ich ostrzeżenia i opinie nie są brane pod uwagę.

Opłacalność produkcji rolnej. Uprawa buraków cukrowych już nie będzie tak atrakcyjna?
„My póki co jesteśmy jeszcze netto eksporterem, ale co będzie dalej? W imię czego mamy dzielić się naszym rynkiem, gdzie warunki, jakie nam się narzuca, powodują tylko presję na sprowadzanie buraków z zewnątrz?” – dociekał szef KZPBC.
Zwrócił uwagę, że jeśli chodzi o Ukrainę, są tam inne standardy produkcji, bardzo niskie koszty pracy i szeroki wachlarz dostępnych środków ochrony roślin. Zaś wyróżnikiem krajów Mercosuru jest surowiec do produkcji cukru w postaci trzciny, będącej rośliną wielosezonową i dającej przewagę tamtejszym farmerom.
„Zestawiając te elementy, nie można powiedzieć, że konkurujemy o nasz własny rynek na równych zasadach. Przeciwnie, zatwierdza się ponad naszymi głowami coraz szerszy dostęp do niego, a nas równocześnie się ‘opiłowuje’ z szans rozwoju” – ocenił Krzysztof Nykiel.
Źródło: „Przedsiębiorca Rolny”, KZPBC
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś