
Polska wieprzowina pod presją importu. Miliony świń przyjeżdżają z Danii

Polska sprowadza zdecydowanie więcej mięsa wieprzowego, niż wysyła za granicę. Jeszcze mocniej zależność widać w handlu żywymi świniami – w pierwszych siedmiu miesiącach 2026 r. do kraju przyjechało ponad 5,2 mln sztuk, z czego przeszło 93% z Danii. To wyraźny przykład, jak wieprzowina pod presją importu kształtuje krajowy rynek.
Z danych MRiRW i Ministerstwa Finansów za okres styczeń–lipiec 2026 r. wynika, że Polska wyeksportowała około 208,2 tys. t mięsa wieprzowego. Jednocześnie sprowadziliśmy prawie 399,5 tys. t.
Import był więc niemal 1,9 razy większy od eksportu, a ujemne saldo wymiany wyniosło około 191,3 tys. t mięsa. Takie dane potwierdzają, że wieprzowina pod presją importu to poważna kwestia dla całej branży.
Co ważne, sytuacja niewiele zmieniła się w porównaniu z poprzednim rokiem. Eksport zmniejszył się o około 1,2%, a import o niespełna 1%. Oznacza to, że duża różnica pomiędzy ilością mięsa sprowadzanego i wysyłanego z Polski utrzymuje się.
Nie należy jednak utożsamiać wysokiego importu z brakiem eksportu. Polska pozostaje aktywnym uczestnikiem unijnego rynku. Zakłady sprowadzają surowiec i jednocześnie sprzedają wieprzowinę odbiorcom zagranicznym.
Znaczenie mają różne elementy tuszy, wymagania odbiorców, kontrakty handlowe oraz lokalizacja zakładów przetwórczych.
Dania największym dostawcą mięsa
Najwięcej wieprzowiny sprowadzamy z Danii. W ciągu siedmiu miesięcy 2026 r. import z tego kraju wyniósł około 128,6 tys. t.
Na drugim miejscu znalazła się Belgia z wynikiem około 88,5 tys. t, a następnie Niemcy – 75,2 tys. t. Z Hiszpanii przyjechało natomiast blisko 48,7 tys. t.
Te cztery państwa odpowiadały łącznie za ponad 85% całego importu mięsa wieprzowego do Polski. Pokazuje to, jak silnie krajowy rynek jest powiązany z największymi producentami trzody w zachodniej części Unii Europejskiej.
Wieprzowinę sprzedajemy głównie w Europie
Eksport mięsa wieprzowego jest bardziej rozproszony. Największym odbiorcą polskiej wieprzowiny pod względem wartości pozostawały Czechy. Pod względem wolumenu bardzo zbliżone wyniki odnotowały Czechy i Słowacja.
Do Słowacji trafiło około 21,5 tys. t, a do Czech około 21,3 tys. t mięsa. Razem oba kraje odebrały ponad jedną piątą całego polskiego eksportu.
Ważnymi odbiorcami były również Rumunia, Litwa, Wielka Brytania, Węgry, Hiszpania i Niemcy. Poza Europą wyróżniały się Stany Zjednoczone, gdzie wysłano prawie 8 tys. t, oraz Korea Południowa.
Polski eksport pozostaje więc w dużym stopniu oparty na bliskich rynkach europejskich. Ma to znaczenie logistyczne, ale jednocześnie pokazuje potrzebę dalszego poszerzania kierunków sprzedaży.
Ponad 5,2 mln świń przyjechało do Polski
Jeszcze bardziej charakterystycznie wygląda handel żywymi zwierzętami. Od stycznia do lipca 2026 r. Polska sprowadziła około 5,29 mln świń. Rok wcześniej było to około 5,10 mln sztuk. Import zwiększył się więc o około 3,7%.
Jednocześnie z Polski wyeksportowano zaledwie 36,6 tys. sztuk. Różnica jest ogromna i pokazuje, jak silnie krajowa produkcja tuczników jest powiązana z importem zwierząt przeznaczonych do dalszego chowu.
Ponad 93% świń pochodziło z Danii
Dominacja jednego kierunku jest bardzo wyraźna. Z Danii sprowadziliśmy około 4,94 mln świń, czyli ponad 93% wszystkich importowanych zwierząt.
Znacznie mniejsze ilości przyjechały z Niemiec, Czech, Słowacji, Holandii czy Węgier. W praktyce handel ten jest silnie związany z importem prosiąt i warchlaków przeznaczonych do dalszego tuczu w polskich gospodarstwach.
Pokazuje to jeden z najważniejszych problemów strukturalnych krajowego sektora – duża część potencjału tuczu opiera się na zwierzętach wyprodukowanych poza Polską.
Polski tucz i duńskie prosięta
Tak duży import zwierząt oznacza, że sytuacja na duńskim rynku prosiąt ma bezpośrednie znaczenie również dla polskich producentów. Dotyczy to nie tylko dostępności zwierząt, ale także zdrowotności stad, wymogów transportowych i zagrożeń epizootycznych.
Jednocześnie uzależnienie od jednego kraju zwiększa wrażliwość sektora na ewentualne problemy sanitarne lub ograniczenia w przemieszczaniu zwierząt. W związku z tym wieprzowina pod presją importu to temat często powracający w dyskusjach branżowych.
Dlatego odbudowa krajowego pogłowia loch i zwiększenie liczby prosiąt produkowanych w Polsce pozostają istotne z punktu bezpieczeństwa krajowego łańcucha produkcji wieprzowiny.
Polska działa na dużym unijnym rynku
Znaczenie handlu zagranicznego trzeba rozpatrywać również w szerszym kontekście. Unia Europejska pozostaje drugim po Chinach największym producentem wieprzowiny na świecie i jednocześnie największym eksporterem wieprzowiny oraz produktów wieprzowych. Około 13% unijnej produkcji trafia na eksport poza UE.
Komisja Europejska przewiduje, że w 2026 r. unijna produkcja i konsumpcja wieprzowiny pozostaną stosunkowo stabilne. Jednocześnie handel nadal będzie ważnym elementem funkcjonowania sektora, mimo ryzyka związanego z chorobami zwierząt i napięciami handlowymi.
Dla Polski najważniejszym wnioskiem pozostaje jednak struktura wymiany. Eksportujemy ponad 200 tys. t wieprzowiny, ale jednocześnie sprowadzamy niemal 400 tys. t mięsa oraz ponad 5 mln żywych świń.
To pokazuje, że krajowy sektor trzody jest mocno włączony w europejski handel, ale jednocześnie pozostaje w dużym stopniu zależny od zagranicznego surowca i materiału do tuczu. W efekcie krajowa wieprzowina pozostaje pod presją importu, zwłaszcza mięsa oraz prosiąt sprowadzanych do dalszego tuczu.
Przeczytaj również: Wrzesień był zły dla hodowców – ceny tuczników mocno spadły
