Copy LinkXFacebookShare

Insektycydy przeciwko pierwszym szkodnikom w rzepaku

szkodniki w rzepaku
Pchełka rzepakowa. Fot. Przemysław Strażyński

Jesień to newralgiczny okres w uprawie rzepaku ozimego. Właśnie wtedy właściwie zaplanowana i terminowo wykonana ochrona insektycydowa decyduje o ograniczeniu strat powodowanych przez szkodniki w rzepaku oraz prawidłowym rozwoju roślin.

Młode rośliny mają niewielką powierzchnię asymilacyjną i słabo jeszcze rozwinięty system korzeniowy. Dlatego nawet stosunkowo niewielkie uszkodzenia powodowane przez szkodniki mogą znacząco ograniczyć ich wzrost, pogorszyć przygotowanie do zimy oraz zwiększyć podatność na porażenie przez patogeny. W ostatnich latach obserwuje się ponadto wyraźne zmiany w biologii wielu gatunków szkodników związane z ocieplaniem klimatu. Coraz dłuższa jesienna wegetacja oraz łagodne zimy (w porównaniu do średniej wieloletniej) sprzyjają ich przeżywalności, wydłużają okres aktywności oraz zwiększają ryzyko występowania gatunków, które jeszcze kilkanaście lat temu miały znaczenie jedynie lokalne.

Problemy pojawiają się już po siewie

Największe zagrożenie dla plantacji rozpoczyna się już w momencie kiełkowania nasion. W glebie młodym siewkom zagrażają liczne szkodniki wielożerne, takie jak np.: drutowce, pędraki, rolnice czy lenie. Ich żerowanie prowadzi do uszkadzania kiełków, podgryzania korzeni oraz podstawy łodygi, czego efektem są charakterystyczne placowe ubytki w łanie. Szczególnie często zjawisko to obserwuje się na plantacjach prowadzonych w systemach uproszczonej uprawy, gdzie pozostawienie dużej ilości resztek pożniwnych stwarza korzystne warunki dla rozwoju organizmów glebowych. Od wielu lat za najgroźniejszego jesiennego szkodnika rzepaku uznawana jest śmietka kapuściana. Jej larwy drążą korytarze w korzeniu głównym i szyjce korzeniowej, zaburzając pobieranie wody oraz składników pokarmowych.

Uszkodzone tkanki stają się jednocześnie miejscem wnikania licznych patogenów grzybowych i bakteryjnych, co dodatkowo pogarsza kondycję roślin. Objawy uszkodzeń często ujawniają się dopiero wiosną, kiedy rośliny rozwijają się wolniej, łatwiej wylegają lub przedwcześnie zamierają. Coraz większego znaczenia nabiera również chowacz galasówek. Jego larwy rozwijają się wewnątrz korzenia głównego, powodując powstawanie charakterystycznych zgrubień, tzw. galasów, które ograniczają prawidłowy rozwój systemu korzeniowego.

Rosnące zagrożenie ze strony mszyc i pchełek

Jeszcze niedawno mszyce traktowano przede wszystkim jako szkodniki wysysające soki z liści. Obecnie wiadomo, że ich największe znaczenie wynika z roli wektorów wirusa żółtaczki rzepy (Turnip Yellows Virus – TuYV). Zakażenie młodych roślin jesienią może powodować obniżenie plonu nawet o kilkanaście lub kilkadziesiąt procent, przy czym objawy choroby nie zawsze są łatwe do zauważenia. Szczególnie niebezpieczna jest mszyca brzoskwiniowa, należąca do najbardziej efektywnych wektorów wirusów roślin. Wydłużające się okresy wysokich temperatur jesienią sprawiają, że kolonie mszyc utrzymują się na plantacjach znacznie dłużej niż jeszcze kilkanaście lat wcześniej, zwiększając ryzyko infekcji.

Zmiany klimatu wpływają także na wzrost znaczenia pchełek. Zarówno pchełka rzepakowa, jak i liczne gatunki pchełek ziemnych mogą w krótkim czasie doprowadzić do znaczącego uszkodzenia liścieni i pierwszych liści właściwych. Charakterystyczne liczne otworki w blaszkach liściowych ograniczają powierzchnię asymilacyjną, a przy dużym nasileniu prowadzą nawet do całkowitego zniszczenia młodych roślin. Jeszcze większe znaczenie mają larwy rozwijające się wewnątrz ogonków liściowych, nerwów i pędów.

Bardziej szkodzą też inne gatunki

Bardziej niż kiedyś obecnie szkodliwe są larwy miniarki kapuścianki żerujące pomiędzy skórkami liści. Ich obecność osłabia wzrost roślin, zwiększa podatność na wymarzanie oraz pogarsza rozwój rozety przed zimą. Na wielu plantacjach coraz liczniej pojawia się również mączlik warzywny. Gatunek ten jeszcze kilkanaście lat temu był kojarzony głównie z warzywami i uprawami pod osłonami. Natomiast obecnie coraz częściej zasiedla rzepak ozimy. Podobnie jak mszyce wysysa soki roślinne, wydziela spadź sprzyjającą rozwojowi grzybów sadzakowych. Jego zwalczanie bywa trudne z uwagi na szybkie namnażanie populacji. Ciepłe jesienie sprzyjają także występowaniu tantnisia krzyżowiaczka oraz gnatarza rzepakowca.

Gąsienice tantnisia początkowo minują liście, następnie wyjadają miękisz pozostawiając jedynie cienką skórkę. Larwy gnatarza należą natomiast do najbardziej żarłocznych szkodników jesieni i podczas masowego wystąpienia potrafią niemal całkowicie ogołocić plantację z liści w ciągu kilku dni.

Potrzebny jest monitoring upraw

Tak duża liczba potencjalnych zagrożeń sprawia, że podstawowym elementem skutecznej ochrony nie jest wykonywanie rutynowych zabiegów insektycydowych, lecz systematyczny monitoring plantacji. Jest to jeden z filarów integrowanej ochrony roślin, obowiązującej we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Regularne lustracje umożliwiają określenie gatunku szkodnika, jego liczebności oraz stadium rozwojowego, a tym samym ocenę rzeczywistego zagrożenia.

W praktyce wykorzystuje się zarówno bezpośrednią ocenę roślin, jak również żółte naczynia odławiające owady nalatujące na plantację. Pozwalają one wykryć pojaw szkodników często kilka dni wcześniej, zanim pierwsze uszkodzenia staną się widoczne.

Kluczowa jest właściwa strategia

Coraz większego znaczenia nabierają metody niechemiczne. Właściwy płodozmian, zachowanie co najmniej czteroletniej przerwy w uprawie rzepaku na tym samym stanowisku, staranne zwalczanie chwastów z rodziny kapustowatych oraz samosiewów, to wszystko ogranicza możliwość rozwoju wielu gatunków szkodników. Równie ważne cały czas jest optymalne nawożenie, terminowy siew i wybór odmian do uprawy. Intensywnie rozwijają się także biologiczne metody ochrony, które w przyszłości będą odgrywać coraz większą rolę w ograniczaniu presji agrofagów.

Mimo rozwoju metod niechemicznych ochrona insektycydowa pozostaje obecnie ważnym elementem technologii produkcji rzepaku. Najbardziej efektywnym rozwiązaniem są zaprawy nasienne. A także środki stosowane podczas siewu, które chronią rośliny w najbardziej wrażliwym okresie wzrostu, ograniczając jednocześnie liczbę późniejszych zabiegów nalistnych. Jeżeli jednak konieczne staje się wykonanie zabiegu chemicznego, należy zwrócić uwagę nie tylko na spektrum zwalczanych szkodników, ale również na temperaturę działania substancji czynnej. Poszczególne grupy insektycydów wykazują bowiem odmienną skuteczność, w zależności od warunków pogodowych. Dlatego właściwy dobór preparatu do aktualnej temperatury często decyduje o powodzeniu zabiegu. Równie ważna jest rotacja substancji czynnych należących do różnych grup mechanizmów działania, co pozwala ograniczać rozwój odporności populacji szkodników.

Przestrzeganie progów ekonomicznej szkodliwości

Niezwykle istotne jest przestrzeganie progów ekonomicznej szkodliwości. Zabieg chemiczny powinien być wykonywany wyłącznie wtedy, gdy przewidywane straty plonu będą wyższe od kosztów jego wykonania. Takie podejście pozwala ograniczyć liczbę oprysków, zmniejszyć presję selekcyjną prowadzącą do rozwoju odporności oraz chronić organizmy pożyteczne zasiedlające plantacje. Przykładowe rozwiązania ochrony insektycydowej zamieszczono. Współczesna ochrona rzepaku coraz wyraźniej odchodzi od schematycznego wykonywania zabiegów „na wszelki wypadek”. Sukces w ochronie plantacji zależy przede wszystkim od wiedzy o biologii szkodników. A także – systematycznego monitoringu oraz umiejętnego łączenia metod agrotechnicznych, biologicznych i chemicznych. Takie podejście nie tylko umożliwia uzyskanie wysokich i stabilnych plonów, lecz także wpisuje się w założenia zrównoważonego rolnictwa.

Źródło: miesięcznik „Przedsiębiorca Rolny” – wydanie sierpień 2026 r.

Zobacz nas w Google News

dopłaty do loch, dopłaty do trzody chlewnej, lochy, loszki hodowlane, trzoda chlewna, świnie, pomoc dla rolników, MRiRW, ARiMR, de minimis, wsparcie hodowców
Hodowla

Dopłaty do loch: 1000 zł na maciorę i 2000 zł do loszki hodowlanej

ASF, afrykański pomór świń, dwa nowe ogniska ASF, ognisko ASF, ASF u świń, trzoda chlewna, świnie, bioasekuracja, Inspekcja Weterynaryjna, ASF 2026
Hodowla

Dwa nowe ogniska ASF u świń. Kolejne na Kujawach!

Aktualności

Nie zdjął hederu. Zarzut dla kombajnisty po śmiertelnym wypadku