Copy LinkXFacebookShare

Ziemniak z problemami

Ziemniaki uprawia pół miliona naszych gospodarstw na 300 tys. ha, a to oznacza, że średnio na jedno gospodarstwo przypada 0,6 ha plantacji. W ubiegłym roku zebraliśmy tak mało bulw, że zabrakło ziemniaków jadalnych.

Jeszcze 20 lat temu byliśmy ziemniaczaną potęgą i jednym z głównych eksporterów ziemniaków, teraz bulwy importujemy, bo własna produkcja nie zaspokaja popytu. W ubiegłym roku zebraliśmy tylko 6,3 mln t. – Tak niskie zbiory były skutkiem zmniejszonego o około 70 tysięcy hektarów areału upraw ziemniaka w porównaniu z rokiem 2012 i obniżonych plonów spowodowanych niekorzystnymi warunkami pogodowymi – mówi dr Wojciech Nowacji z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin – PIB, Oddział w Jadwisinie. – GUS podał, że średni krajowy plon ziemniaków wyniósł w ubiegłym roku 21 ton z hektara, podczas gdy można zbierać 50, 60, a nawet 70 ton z hektara.

Za mało bulw

Ponieważ 20-30 proc. zbiorów stanowią bulwy nienadające się do spożycia, więc podaż ziemniaków z ubiegłorocznych zbiorów wyniosła tylko 5 mln t, podczas gdy roczny popyt na ziemniaki w Polsce wynosi 6,5 mln t. Ten niedobór sprawił, że ceny ziemniaków jadalnych bardzo wzrosły. – Rolnicy, którzy nie zrezygnowali z uprawy ziemniaków i w ubiegłym roku uzyskali dobre plony, mogli czuć się usatysfakcjonowani – uważa dr Nowacki, ale przyznaje, że gospodarze, którzy zarzucili uprawę ziemniaków mieli ku temu powody. – Huśtawki cen, problemy z bakteriozą pierścieniową, import zimą i wczesną wiosną ziemniaków z Egiptu czy Maroka sprzedawanych jako „młode”, a stanowiących konkurencję dla naszej produkcji powodują, że rolnicy wycofują się z uprawy tego popularnego gatunku okopowego – mówi dr Nowacki.

Z powodu wysokich cen ziemniaków kłopoty z surowcem w ubiegłym roku miały krochmalnie, bo część ziemniaków skrobiowych trafiła na rynek jako ziemniaki jadalne (ku niezadowoleniu konsumentów), a więc brakowało ziemniaków przemysłowych. – Dlatego teraz brakować będzie skrobi ziemniaczanej i trzeba będzie ją importować w większych ilościach niż do tej pory – przewiduje dr Nowacki.

Duży wybór odmian

Tylko niecałe 5 tys. ha zajmują plantacje nasienne ziemniaka. Ponieważ wielkie ryzyko stwarza bakterioza pierścieniowa, nasiennictwo jest trudne i odpowiedzialne.

Właśnie z powodu bakteriozy pierścieniowej rolnicy powinni obsadzać pola tylko kwalifikowanym materiałem, a jeśli tego nie robią, muszą przynajmniej przebadać sadzeniaki.

Specjaliści przypominają, że w rejestrze jest ponad 120 odmian ziemniaka, można też uprawiać odmiany z unijnego katalogu CCA, a więc rolnicy mają z czego wybierać, chociaż coraz mniej jest odmian bardzo wczesnych, a to zły trend.

Najpopularniejsze są w Polsce cztery odmiany ziemniaka: Denar, Satina, Lord i Vineta. – Przy wyborze odmiany zawsze najpierw należy brać pod uwagę to, czego chcą klienci, a później sprawdzać, czy odmiana jest na przykład odporna na choroby – mówi dr Nowacki.

Muszą mieć narzędzia

– Od 1 stycznia tego roku obowiązuje rolników dyrektywa 2009/128/WE dotycząca integrowanej uprawy roślin – przypomina Marek Radzimierski z Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Przysieku. – Rolnicy powinni mieć do dyspozycji metodyki uprawy poszczególnych gatunków i narzędzia do monitorowania organizmów szkodliwych. Wtedy mogą podejmować odpowiednie decyzje.

W Polsce rolnicy uprawiają ponad 150 gatunków roślin, ale w liczba gatunków w poszczególnych gospodarstwach rzadko przekracza sześć. Niektórzy uprawiają tylko dwa. – Dlatego gospodarze nie powinni mieć trudności z opanowaniem zasad integrowanej uprawy gatunków, w których się specjalizują – przewidują specjaliści.

– W integrowanej ochronie roślin chodzi o to, żeby utrzymywać liczebność organizmów szkodliwych poniżej progu ekonomicznej szkodliwości – przypomina Marek Radzimierski. – Konieczny jest więc monitoring pól, a wcześniej: odpowiedni płodozmian, dobór odmian, mechaniczna obróbka gleby, racjonalne nawożenie, stosowanie ochrony biologicznej, a na końcu – zabiegi chemiczne. Ponieważ metody chemiczne można stosować tylko wtedy, kiedy inne zawiodą.

Wielkie straty

– W przypadku chorób trudno wyznaczyć próg ekonomicznej szkodliwości – przyznaje dr Jerzy Osowski z IHAR – PIB Oddział w Boninie. – Zaraza ziemniaka w ciągu doby potrafi zniszczyć 10 procent plantacji. A 66 procent odmian jest bardzo podatnych na zarazę. Najbardziej odporna odmiana to Sarpo Mira.

Na świecie choroby i szkodniki powodują straty w produkcji rolniczej obliczane na 550 mld USD rocznie, z czego 220 mld USD to straty wskutek chorób roślin uprawnych. – Miliard euro przeznaczmy w Europie na zwalczanie zarazy ziemniaczanej – mówi dr Osowski. – W ochronie uproszczonej pierwszy zabieg wykonuje się w momencie zwierania rzędów i tych zabiegów jest 5-6, natomiast na plantacjach chronionych intensywnie wykonuje się 10-12 zabiegów. Koszt takiej intensywnej ochrony to w Europie Zachodniej nawet 330 euro na hektar.

Najlepiej zaprawiać

Zagrożeniem dla upraw ziemniaków są też szkodniki. – Stonka ziemniaczana może spowodować obniżkę plonu nawet o 30 procent – ostrzega dr Tomasz Erlichowski z IHAR – PIB Oddział w Boninie i przypomina progi ekonomicznej szkodliwości: jedno złoże jaj na jedną roślinę lub 15 larw na roślinie lub jeden chrząszcz na 25 roślin. – Preparaty biologiczne Novodor SC czy Spin Tor 240 SC działają tylko na najmłodsze stadia szkodników. Dlatego trzeba systematycznie i często monitorować plantacje. W przypadku szkodników ziemniaka trzymanie się zasad integrowanej ochrony roślin jest bardzo trudne – przyznaje specjalista.

W Polsce można już kupić holenderski preparat Kopert na stonkę, ale jest on bardzo drogi – koszt ochrony nim 1000 m kw. wynosi 100 zł. Na dodatek, żeby zadziałał gleba musi być wilgotna.

Dlatego specjaliści polecają zaprawianie bulw preparatami zawierającymi np. imidachlopryd (Prestige Forte 370 FS – preparat insektycydowo-fungicydowy, ponieważ zawiera też pencykuron), które chronią rośliny przed szkodnikami glebowymi i żerującymi na liściach, a w przypadku środków łączonych także przed chorobami.

***

Podstawowe zasady integrowanej uprawy roślin:

1. Prowadzenie systematycznego monitoringu występowania i nasilenia organizmów szkodliwych i podejmowanie decyzji o zabiegu środkiem chemicznym tylko w przypadku, gdy agrofag przekroczy próg szkodliwości

2. Wykorzystanie wszystkich możliwych niechemicznych metod w celu ograniczenia organizmów szkodliwych do minimum poprzez agrotechnikę co oznacza:

– poprawny płodozmian

– właściwy dobór odmian i przestrzeganie zasad i technik siewu

– stosowanie mechanicznej obróbki gleby, także z uwzględnieniem wpływu na organizmy niepożądane

– racjonalne nawożenie

– stosowania ochrony biologicznej

– stosowanie ochrony chemicznej tylko w uzasadnionych przypadkach.

Wykonanie zabiegu chemicznego jest możliwe, ale pod warunkiem, że:

– stwierdzi się przekroczenie wyznaczonego progu szkodliwości

– maksymalnie ograniczy się ilość używanych środków poprzez redukcję dawek lub ograniczenie liczby wykonywanych zabiegów

– uwzględni się selektywność działania preparatu chemicznego

– wymieniać się będzie substancje czynne, aby zminimalizować wzrost odporności organizmów szkodliwych

– sprzęt będzie odpowiednio skalibrowany.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci rozpoczęli kontrole rolników. „Nie będzie taryfy ulgowej”

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny, WNI, ARiMR, Inspekcja Weterynaryjna, hodowcy, bydło, trzoda chlewna, drób
Hodowla

Weterynaryjny Numer Identyfikacyjny. Będzie prostsza procedura

VIII Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego, hodowla bydła mięsnego, buhaj limousine, żywienie mamek, pierwiastki, selekcja bydła
Hodowla

Lubuska Konferencja Bydła Mięsnego odbyła się po raz ósmy