
Kombajn Case IH 9230. Test w kukurydzy
case_ih_testv_48264660
Średnia wydajność ziarna podczas naszego testu wyniosła 24,7% (fot. Przemysław Olszewski)
Kukurydza to prawdziwe pole do popisu dla kombajnu z osiowym przepływem masy żniwnej. Podczas naszego testu największy okręt żniwny marki Case IH stworzył zgrany duet z 12-rzędową przystawką do obrywania kolb.
Specjalne predyspozycje rotorowych kombajnów zbożowych do zbioru kukurydzy nie zwalniają ich z przezbrajania pod kątem jej omłotu. Podstawą jest oczywiście wymiana standardowego zespołu żniwnego na specjalistyczny adapter. Znając apetyt flagowego okrętu żniwnego z logo Case IH na masę żniwną, zdecydowaliśmy się podpiąć do niego najszerszą w ofercie, ważącą nieco ponad 4 t firmową przystawkę Case IH typu 2112.
Na skrajnych rozdzielaczach zainstalowane były płozowe czujniki oporowe podwieszone na łańcuchach. Współpracują one z umieszczonym po lewej stronie gardzieli siłownikiem hydraulicznym do przechylania hedera względem kombajnu. Dzięki temu przystawka może dostosowywać się do poprzecznych nierówności terenu.
Długie wałki wciągające
Za wciąganie łodyg ku dołowi odpowiedzialne są wałki z ulokowanymi na obwodzie każdego z nich czterema nożami o długości 49 cm. Parametr ten w połączeniu z wysoką prędkością obracania się walców pozwala na uzyskanie bardzo dużej przepustowości przystawki.
W konstrukcji przystawki Case IH spodobała nam się solidna, zakończona gumowym fartuchem blaszana osłona nad podajnikiem ślimakowym. Jej poło-żenie regulowane jest w trzech pozycjach.
Serce kombajnu, czyli wzdłużny rotor w bazowej formie, wyposażony jest w cepy o kącie pochylenia ich powierzchni bocznej wynoszącym 28°. Do zbioru kukurydzy w naszych warunkach Case IH zaleca wymianę części z nich lub wszystkich na elementy młócące o kącie 10°. Na obwodzie wzdłużnego bębna znajduje się 36 obsad do mocowania cepów.
Pod kątem kukurydzy wymienione zostały także klepiska. W sekcji omłotowej założono pozbawione drutów segmenty z prętami poprzecznymi o profilu okrągłym, zaś w części separacyjnej pozostawiono moduły z listwami płaskimi i o zredukowanej liczbie krzyżujących się z nimi drutów.
Delikatniejsze ustawienia
Prędkość obrotowa rotora została ustawiona na 320 obr./min, czyli o 80 obr./min mniej w porównaniu do wyjściowych zaleceń fabrycznych. Uzyskanie takich obrotów wiązało się z włączeniem najniższego z trzech zakresów pracy wzdłużnego bębna.
Szczelinę roboczą wyregulowaliśmy na 32 mm, a więc o 7 mm więcej w odniesieniu do orientacyjnych nastaw podanych w instrukcji obsługi. Kolby były spore, a nasiona dość suche jak na nasze warunki klimatyczne.
W zespole czyszczącym pod kątem kukurydzy sito wstępne i sito górne zostały wymienione. Skrzydełka zamontowanych do naszego testu arf mają tę samą długość jak te, które są stosowane przy zbożu i rzepaku, natomiast mają większe zagłębienia między nimi.
Strumień powietrza napędzanej i regulowanej hydrostatycznie dmuchawy czyszczącej został na poziomie określonym w instrukcji obsługi. Prędkość turbinowego wentylatora wahała się w okolicach 1100 obr./min.
Wydajnie i oszczędnie
Z powodu wystarczająco rozdrobnionej masy po wyjściu z rotora odrzutnik ją odbierający ustawiony został na niskie obroty, a szyna z przeciwnożami została ustalona w najniższym położeniu, czyli z ostrzami maksymalnie wysuniętymi z obszaru roboczego.
Średnia wydajność powierzchniowa wyniosła nieco ponad 5 ha/h, co przełożyło się na wymłócenie 50,8 t nasion na godzinę. Średnie zużycie paliwa przedstawione na ekranie komputera po wymłóceniu 1 ha wyniosło 57 l/h, co z uwzględnieniem średniej wydajności daje ok. 11,5 l/ha. To bardzo dobry rezultat.
