Skupowali bydło i mięso. Rolnicy bez zapłaty
policja1_ddad7213
Cztery osoby zatrzymali małopolscy policjanci w związku ze sprawą związaną z handlem bydłem i mięsem wołowym. Prokuratura postawiła im zarzuty oszustwa oraz prania brudnych pieniędzy.
Jak podaje Komenda Wojewódzka Policji w Krakowie, wszystko rozpoczęło się od założenia przez dwóch krakowian fikcyjnego przedsiębiorstwa, które miało zajmować się skupem bydła oraz mięsa wołowego od rolników.
Docierali oni do gospodarzy w całej Polsce, proponując dobre ceny za skup.
"Aby się uwiarygodnić, za pierwsze, drobne transakcje płacili gotówką, tym samym zdobywając zaufanie kontrahentów. Po pewnym czasie rozpoczęli skup większych partii mięsa i bydła, za które wystawiali faktury z odroczonym terminem płatności. W ten sposób nie płacili rolnikom, a zakupione towary sprzedawali w skupach mięsa. Obaj podejrzani, 56- i 26-latek, zostali zatrzymani w kwietniu br. przez małopolskich policjantów i usłyszeli zarzuty oszustwa" – informuje krakowska KWP.
Na tych zatrzymaniach śledztwo się jednak nie zakończyło. Bo jak się okazało, jeden z ujętych złożył w urzędzie skarbowym sfałszowane faktury opiewające na ponad pół miliona złotych. Wynikało z nich, że towar został sprzedany na Słowację, ale odbiorca ostatecznie za niego nie zapłacił.
Mundurowi ustalili jednak, że firma, której 56-latek miał sprzedać mięso, w ogóle nie istnieje. A faktury zostały sfabrykowane, aby mógł się tłumaczyć, że utracił płynność finansową, gdyż inna firma zalegała z zapłatą.
Funkcjonariusze relacjonują, że w momencie kiedy sprawa wyszła na jaw, 56-latek zmienił wyjaśnienia i stwierdził, że pół miliona złotych pożyczył pewnym osobom na projekt badawczy. Na podstawie jego wyjaśnień policjanci zatrzymali kolejne osoby powiązane z tym przestępczym procederem.
Obaj zgodnie twierdzili, że pożyczyli od podejrzanego pieniądze na nowatorski projekt dotyczący przetworzenia tworzyw sztucznych. "Mieli szukać sponsora i zwracali się do różnych instytucji o pieniądze. Dopiero 56-latek wykazał zrozumienie i wspomógł ich badania. Oczywiście nie było żadnego projektu, a opowieść o pożyczce miała przykryć proceder prania pieniędzy" – wyjaśniają policjanci.
Zdołali zebrać taki materiał dowodowy, że prokurator przestawił zarzuty prania pieniędzy obu zatrzymanym, a także 56-letniemu sprawcy, który miał im rzekomo pożyczyć pół miliona na projekt.
