Copy LinkXFacebookShare

Przyczepiany opryskiwacz Horsch-Leeb GS 8000

Podczas pracy tego kolosa z 36-metrową belką opryskową padają rekordy wydajności. Jeżeli dodamy do tego, że z nawiązką zastąpił dwa przyczepiane opryskiwacze marki RAU (24 m, 4000 l), opryskując bezawaryjnie ponad 4500 ha, to już nie dziwi zachwyt właściciela: – Rewelacyjna maszyna.
 
Taką opinię o opryskiwaczu przyczepianym Horsch-Leeb GS 8000, po roku jego pracy, ma Józef Siatkowski z Wyszkowic koło Domaniowa. – Przez rok testowaliśmy różne opryskiwacze przyczepiane i zdecydowanie najlepiej wypadł Leeb. Od momentu podjęcia decyzji o zakupie do odebrania maszyny minęło jednak trochę czasu. W końcu takie opryskiwacze nie czekają na klientów na placu. Za to mieliśmy okazję zobaczyć, jak nasz Leeb jest produkowany. Już wtedy doceniliśmy precyzję jego wykonania – podkreśla Józef Siatkowski gospodarujący wraz z rodziną na 1200 ha gruntów ornych.
 
Trwały zbiornik
 
Przyczepiany opryskiwacz Horsch-Leeb GS 8000, jak wskazuje jego oznaczenie, ma zbiornik o pojemności 8000 l (praktycznie 8500 l), który wykonany jest ze stali nierdzewnej. Zaletą tego rozwiązania jest jego wyższa odporność na uderzenia niż zbiorników wykonanych z tworzyw sztucznych. Ponadto na stalowych gładkich ścianach wewnętrznych nie osadzają się resztki cieczy roboczej, dzięki czemu zbiornik jest łatwiejszy w czyszczeniu. Wewnątrz olbrzymiego rezerwuaru cieczy roboczej producent zastosował przegrody zapobiegające jej falowaniu. Nie ma więc problemu z szybką jazdą pełnym opryskiwaczem na pole lub pracą na zboczach. Potwierdza to syn właściciela Robert Siatkowski, który jest operatorem ciągnika John Deere 6210R przydzielonego do pracy z opryskiwaczem. Boczny rozwadniacz również wykonany jest ze stali nierdzewnej. Sterowanie jego pracą odbywa się z panelu, który jest z nim zintegrowany.
 
Zbiornik na czystą wodę obsługiwany jest przez oddzielną pompę membranowo-tłokową. Producent zapewnia, że jego objętość wynosząca 530 l wystarcza do dokładnego wypłukania całego układu cieczowego. Można również przepompować wodę z tego zbiornika do zbiornika głów-nego i po dodaniu środka ochrony roślin pracować dalej. Przy dawce 180 l/ha wystarczy na oprysk dodatkowych 3 ha pola.
 
 
 

 

Stabilna belka
 
Rolnicy z Wyszkowic chwalą stabilną pracę belki polowej nawet przy prędkościach oprysku wynoszących 18 km/h. Taka praca, przy dawce 160-200 l wody na hektar, pozwala osiągnąć wydajność ponad 40 ha/h, a w ciągu dnia pracy ok. 300 ha. Oczywiście dane te dotyczą oprysków samej gleby lub pokrytej niskimi roślinami, bo wiadomo – gdy rośliny są już wyrośnięte, to oprysk odbywa się z mniejszą prędkością.
 
Belka polowa opisywanego opryskiwacza Horsch-Leeb to solidna konstrukcja. Patrząc na jej przód, nie widzimy rozpylaczy, bo są schowane za blaszaną osłoną. W sumie wszystkich segmentów na belce 36-metrowej jest siedem. W systemie jej automatycznego prowadzenia BoomControl-Plus dzięki aż sześciu czujnikom ultradźwiękowym praca przebiega sprawnie nawet na terenie pagórkowatym. Pozwala na to niezależne sterowanie bocznymi segmentami belki – przykładowo skrajny lewy się obniża, a prawy skrajny się unosi.
 
Co 25 lub 50 cm
 
Rozpylacze na belce polowej opryskiwacza marki Horsch-Leeb mogą być rozmieszczone w ośmiu różnych konfiguracjach. Do Wyszkowic trafiła maszyna mająca dysze rozmieszczone co 25 cm. Jednak co 50 cm umieszczone są one na głowicach podwójnych. System ten producent określa jako „2-1”. Rozpylacze załączane i wyłączane są za pomocą pneumatyki. Natomiast sterowanie nimi odbywa się z kabiny ciągnika poprzez Comfort-Terminal. Można wybrać oprysk z rozpylaczami pracującymi co 25 lub 50 cm. W tym pierwszym przypadku belka polowa powinna znajdować się nad opryskiwaną powierzchnią w odległości zaledwie 25-30 cm, co pozwala zredukować wpływ wiatru na pracę. Można również ustawić tryb automatyczny, co pozwoli przy zmianie prędkości oprysku utrzymać zadaną dawkę cieczy roboczej na hektar, bez zmiany wielkości kropel. System sam decyduje, jakie rozpylacze będą pracować: co 25, 50 cm lub wszystkie naraz.
 
Przyglądając się belce polowej opryskiwacza Horsch-Leeb, nie widzimy plątaniny węży. Są tylko dwa – jeden do zasilania rozpylaczy cieczą roboczą i drugi do jej ciągłej cyrkulacji w belce polowej. Dzięki temu po przerwaniu oprysku na uwrociu można szybko do niego powrócić bez czekania na właściwe ciśnienie na rozpylaczach.
 
Dopracowane szczegóły
 
Prześwit opryskiwacza Horsch-Leeb GS 8000 na kołach 520/85 R46 wynosi 85 cm. To dobra wartość, tym bardziej że spód maszyny jest płaski. Pozwala to na polu prześlizgiwać się roślinom pod opryskiwaczem bez ryzyka zahaczenia o wystające elementy.
 
Potężny zbiornik o pojemności 8 tys. l osadzony jest na solidnej ramie wykonanej z podwójnych profili zamkniętych. Producent podaje, że maszyna ma nisko osadzony środek ciężkości i jest stabilna na pochyłościach oraz w transporcie.
 
Na zakrętach opryskiwacz w śladach kół ciągnika prowadzi system Ackermana. Oś jest resorowana na dwóch poduszkach powietrznych, co w czasie pracy pomaga w stabilizacji belki polowej. Producent zastosował nawet lampy LED ze spryskiwaczami, które myją je na każdym uwrociu. Podczas napełniania opryskiwacza można wykorzystać złącza hydrantowe, a o tym, ile wody powinniśmy wlać do zbiornika, informuje system TankControl.
 
Opryskiwacz Horsch-Leeb GS 8000 korzysta z nawigacji satelitarnej (GPS i GLONAS) w celu automatycznego wyłączania i włączania sekcji opryskowych belki polowej, których jest 13.
 
Artykuł ukazał się w RPT 9/2013. ZAPRENUMERUJ

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!