Tysiące jagniąt zostało w kraju. Co z nimi zrobić?
jagnie
Do Włoch trafiło zaledwie 7 z 16 tys. jagniąt. Foto_biuro_prasoweUMWS
Skup interwencyjny jagniąt z przekazaniem ich do gospodarstw cierpiących z powodu afrykańskiego pomoru świń – to jedna z propozycji Małopolskiej Izby Rolniczej w sprawie pomocy hodowcom owiec.
Wielu gospodarzy z Podhala ma spory problem. Hodowcy deklarowali sprzedaż 16 tys. sztuk owieczek na rynek włoski (przyrządzanie jagnięciny jest tam wielkanocną tradycją), a tymczasem zakontraktowano zaledwie ok. 7 tys. sztuk.
To wynik umiłowania tamtejszych konsumentów do młodziutkiej jagnięciny. A polskie owieczki rodziły się już w styczniu i zdążyły przerosnąć, bo Święta Wielkanocne przypadają w tym roku wyjątkowo późno.
W kraju pozostało zatem około 9 tys. jagniąt. Jak je zagospodarować i tym samym pomóc hodowcom? Rozmawiano o tym podczas posiedzenia Walnego Zgromadzenia Małopolskiej Izby Rolniczej. Wypracowane rozwiązania za pośrednictwem Wiktora Szmulewicza, prezesa Krajowej Rady Izb Rolniczych mają trafić do ministra rolnictwa.
Delegaci MIR postulowali:
- skup interwencyjny z przekazaniem jagniąt do gospodarstw Polski wschodniej, w których z powodu ASF zaprzestano chowu trzody chlewnej (chów owiec stanowiłby dla wielu gospodarstw alternatywę)
- zmniejszenie rozbieżności między stawkami dopłat do tzw. "zwykłych owiec", a owcami objętymi pakietami genetycznymi
-
podjęcie działań na rzecz zachęcenia polskiego społeczeństwa do spożywania mięsa owczego z wykorzystaniem środków z funduszu promocji
- zaktywizowanie radców ds. gospodarczych i handlowych, działających w polskich ambasadach, do wyszukiwania partnerów zainteresowanych zakupem polskiej jagnięciny
- podjęcie negocjacji z dużymi sieciami handlowymi (szczególnie powołującymi się na większościowy udział polskich towarów w obrocie), mających na celu wprowadzenie do sprzedaży mięsa jagnięcego dostarczanego przez rodzimych hodowców
- popularyzację spożycia mięsa owczego w mediach państwowych
Członkowie rolniczego samorządu podkreślali też, że pogłowie owiec w Polsce spada, co w rejonach podgórskich i górskich grozi tragedią środowiskową.
"Brak 'żywych kosiarek' prowadzi do zarastania tradycyjnych łąk i hal oraz dewastacji krajobrazu, którego walory mają istotne znaczenie dla rozwoju turystyki, stanowiącej główne źródło utrzymania dla licznej grupy mieszkańców"- brzmi na koniec przesłanie MIR.
