Wkrótce pomoc dla zadłużonych rolników. Ale nie dla wszystkich
pieniadze_vat
W nowej perspektywie UE wsparcie funduszy unijnych obejmie m.in. badania naukowe, budowę dróg, koleje, transport publiczny, rozwój przedsiębiorczości czy infrastruktury szerokopasmowego internetu. Fot. PAP/EPA / Jacek Turczyk
– Jeżeli ktoś przeinwestował w gospodarstwie, bo się nie liczył z niczym, a traktory kupował, żeby zaimponować sąsiadowi, to sam za to odpowie – podkreślił minister rolnictwa i rozwoju wsi Jan Krzysztof Ardanowski.
Borykających się z nadmiernym zadłużeniem gospodarstw jest w kraju sporo. Właściciele większości z nich liczą, że skorzystają z przyjętej w zeszłym roku przez parlament i podpisanej przed prezydenta ustawy o restrukturyzacji zadłużenia podmiotów prowadzących gospodarstwa rolne. Ma ona wejść w życie 8 lutego br., czyli lada chwila.
Nowe przepisy przewidują pomoc osobom, które od co najmniej trzech lat prowadziły działalność rolniczą i są niewypłacalne w rozumieniu przepisów ustawy Prawo upadłościowe albo są zagrożone niewypłacalnością w rozumieniu przepisów ustawy Prawo restrukturyzacyjne (gospodarstwa nie mogą jednak być już w fazie likwidacji lub upadłości.).
Rolnicy będą mogli ubiegać się o realizowane przez instytucje rolne dopłaty do oprocentowania bankowych kredytów restrukturyzacyjnych, pożyczki na spłatę zobowiązań, gwarancje spłaty bankowych kredytów restrukturyzacyjnych.
Będzie też możliwość przejęcia przez państwo zadłużenia gospodarstw w zamian za ziemię gospodarza, który później będzie mógł ją wydzierżawić lub odkupić.
Temat zadłużenia gospodarstw i wsparcia ze strony państwa w tej kwestii poruszał na niedawnym spotkaniu z rolnikami w Lubawie (woj. warmińsko-mazurskie) minister Jan Krzysztof Ardanowski. Przestrzegał, by kierować się realnym rachunkiem ekonomicznym w prowadzeniu gospodarstw, a nie założeniami optymistycznymi.
[WIDEO] Trudne pytania do ministra Ardanowskiego na spotkaniu z rolnikami w Lubawie
– Jak się idzie do banku, żeby dostać kredyt, to się wypisuje: 10 ton pszenicy z hektara, krowa 15 tys. litrów mleka daje, maciora 30 prosiaków rodzi. Wypisujemy cuda, żeby uzyskać kredyt, a potem w gospodarstwie cudów nie ma. Później przychodzi normalna rzeczywistość, a jeszcze na dodatek rynki są niestabilne, raz jest lepiej, raz gorzej – mówił szef resortu rolnictwa.
Nie ukrywał, iż w tej chwili jest spora grupa gospodarstw-bankrutów, mających już przed sobą widmo windykacji i egzekucji. Stąd wspomniana ustawa pomocowa, ale – co podkreślał minister – dla gospodarstw, które popadły w tarapaty nie z własnej winy.
– Jeżeli ktoś przeinwestował w gospodarstwie, bo się nie liczył z niczym, a traktory kupował, żeby zaimponować sąsiadowi, to sam za to odpowie i nikt mu nie pomoże. Natomiast te gospodarstwa, które mają kłopoty ze względów losowych czy jakichś rzeczywistych załamań rynkowych – jeżeli na podstawie rzetelnie wykonanego planu naprawczego, pod którym się podpisze dyrektor ODR-u i weźmie na siebie gwarancje, że zostało to zrobione według wszystkich przepisów ekonomii, udowodnią, iż są się jeszcze w stanie uratować – to dostaną następne kredyty, które mogą być umarzane, wsparcia, prolongaty, przesunięcia itd. – precyzował Ardanowski.
Minister zapewniał, że zadłużeni rolnicy dostaną to wszystko, co będzie potrzebne, ale nie na zasadzie: "Panie, bo ja nie mam pieniędzy". – To nie jest żaden argument – wskazywał polityk.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
