KRIR zgłasza problemy z kontrolami na miejscu. Co ma się zmienić?
kontrola_pola.jpg
Zasady kontroli na miejscu prowadzonych przez ARiMR budzą wątpliwości rolniczego samorządu. Foto_Dariusz Kucman
Krajowa Rada Izb Rolniczych domaga się przeanalizowania trybu nadzoru procedur kontrolnych Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa oraz ich uzupełnienia. Wystąpiła już w tej sprawie do ministra.
Wniosek do szefa resortu rolnictwa dotyczy tzw. kontroli na miejscu, prowadzonych przez inspektorów ARiMR. Jak podkreśla rolniczy samorząd, obecnie rolnik nie jest informowany o wszystkich wizytach w gospodarstwie.
"Część kontroli przeprowadza się na wybranych pojedynczych działkach, głównie w zakresie dywersyfikacji upraw, utrzymania obszarów proekologicznych i innych kontroli bezpośrednio na polu. Rolnik o przeprowadzonej kontroli dowiaduje się dopiero w momencie otrzymania decyzji obszarowej, która przeważnie jest wystawiana po żniwach i nie ma możliwości udowodnienia ewentualnych błędów pojawiających się w kontroli" – zauważa KRIR.
Według niej, informowanie rolnika minimum dobę przed kontrolą i o jej wynikach niezwłocznie po przeprowadzeniu powinno być za każdym razem obowiązkowe. Dzięki temu każdy gospodarz mający zastrzeżenia czy to do samego prowadzenia kontroli, czy do jej wyników, mógłby wnosić o przeprowadzenie dodatkowej "wizyty" w gospodarstwie.
Według rolniczego samorządu osoby przeprowadzające kontrolę na miejscu obowiązkowo powinny mieć wykształcenie rolnicze. Eliminowałoby to podstawowe błędy popełniane przy rozpoznaniu poszczególnych upraw na sprawdzanych powierzchniach.
"Niedopuszczalne jest też angażowanie studentów do przeprowadzania kontroli terenowych, w wyniku których sankcje mogą wynosić nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych, bo są to osoby bez doświadczenia zawodowego, a wykonują bardzo odpowiedzialną pracę" – podsumowuje KRIR.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
