Copy LinkXFacebookShare

Sadownicy przedstawiają postulaty ministrowi. Czego się domagają?

Związek Sadowników RP przekonuje, że umowa kontraktacyjna powinna łączyć producenta z przetwórcą, a nie producenta i punkt skupu, gdyż punkt skupu jest jedynie dysponentem towaru na kilka godzin.

To pierwszy z postulatów, jaki sadownicy skierowali do ministra rolnictwa. Drugi dotyczy stworzenia systemu ubezpieczeń klęskowych, niezależnego od firm ubezpieczeniowych, który ma objąć w uprawach każdą klęskę, a nie wybrane i powinien być pakietowy, powszechny, obowiązkowy i tani.

"Terminu ubezpieczeń nie powinien podawać urzędnik zza biurka, tylko powinien być uzależniony od terminu wegetacji, albo żeby było bezpiecznie np. ubezpieczenie od przymrozków wiosennych będzie można zawierać już w okresie zimowym" – wskazano.

Dalej sadownicy zwracają uwagę na konieczność rozwiązania problemu z brakiem wody i wydłużenia – w związku z suszami – terminu stosowania nawozów i obornika, dopóki gleba nie zamarznie, bo ważne są tu terminy agrotechniczne, a nie kalendarzowe.

Zdaniem związkowców należy odebrać ponadto GUS-owi szacowanie zbiorów owoców i warzyw, gdyż nigdy ich zdaniem nie były trafne i przekazać obowiązki do Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej.

Podważają też wyliczenia urzędu dotyczące średnich dochodów rolników. I postulują maksymalne ułatwienie procedur związanych z pracownikami sezonowymi.


"Chodzi o wystawianie wiz w konsulatach na Ukrainie. Jeżeli są jakieś spiętrzenia, to trzeba dołożyć pracowników do konsulatów. Nie należy cofać Ukraińców, którzy wjeżdżają na paszport biometryczny, a wiadomo, że jadą do pracy w Polsce, do naszych sadów, plantacji, do firm, hoteli, sklepów itd. Wystarczy, że straż graniczna znajdzie ubranie robocze od razu cofa całe busy. W ubiegłym roku przedstawiciel Straży Granicznej nie potrafił wytłumaczyć powodów cofania, a jedyny jaki wymieniał to ochrona przed terroryzmem" – czytamy w serwisie Związku Sadowników.

Kolejna podniesiona sprawa to zaostrzenie kontroli importu produktów rolnych z krajów z poza UE (Ukraina, Serbia) oraz potrzeba podjęcia rozmów ze stroną rosyjską na temat przywrócenia handlu.

Sadownicy domagają się także dopilnowania sprawy cen prądu dla gospodarstw i uruchomienia specjalnej linii z PROW na odbudowę plantacji i gospodarstw po coraz częstszych klęskach żywiołowych.

W obecnej sytuacji dochody z produkcji mogą nie wystarczać na utrzymanie młodego rolnika i jego rodziny, więc warto stworzyć mu, mimo pobierania dofinansowania w ramach działania dla młodych gospodarzy z PROW, możliwość dorabiania np. na umowę o dzieło.

Związek postuluje też zagwarantowanie pomocy mediów publicznych w kampanii promocyjnej na rzecz polskich owoców, którą może sam stworzyć. W jego opinii rząd wraz z innymi instytucjami na wzór włoski powinien zająć się ponadto walką ze szkodnikiem, jakim u nas jest akurat tarcznik niszczyciel, który niszczy sady w województwie lubelskim, a występuje już we wszystkich rejonach sadowniczych.

Sadownicy podkreślają również problem ze sprzedażą cydru, co jest spowodowane wysoką akcyzą i brakiem możliwości reklamy tego napoju.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!