Copy LinkXFacebookShare

Stacje to klucz do pomocy suszowej. Musi ich przybyć

– Skoro mamy deszcze punktowe, to trzeba stacje meteorologiczne lokalizować gęściej. Nie byłoby wtedy paradoksów, że jedni rolnicy otrzymają pomoc, a gospodarujący przez miedzę już nie – mówiono podczas posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa poświęconego suszy.

Pisaliśmy o zgłaszanej przez rolników potrzebie, by stacje były w każdej gminie. Temat powrócił w Sejmie, gdzie Wiesław Domian, prezes Zarządu Warmińsko-Mazurskiego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych w Olsztynie mówił o występujących w regionie paradoksach.

– Otóż rolnicy z powiatu piskiego uprawiają ziemię przez miedzę z gospodarzami z powiatu mrągowskiego. Rolnicy z pierwszego zostali zakwalifikowani do udzielenia pomocy rządowej w związku suszą, natomiast moi rolnicy z powiatu mrągowskiego, ełckiego nie mają pomocy – wskazywał.

Jak wytykał, Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Mikołajkach, gdzie znajdować się ma powstała w latach 50. XX wieku stacja badawcza poziomu opadów deszczu, jest nad samym brzegiem jeziora Śniardwy, a więc w zasięgu tzw. bryzy jeziornej.

– W kraju mamy w granicach 80 proc. wiatrów zachodnich, wiejących na wschód. Dlatego stacje podają wyniki zafałszowane – nie odzwierciedlają stanu faktycznego. Są wykonywane trzy pomiary: elektroniczny, elektryczny i Hellmana. Żaden nie daje właściwych wyników, adekwatnych do rzeczywistości i nie przedstawia tego, co dzieje się naturalnie w środowisku rolniczym – przekonywał działacz.

Apelował o zagęszczenie sieci stacji z uwagi na coraz częściej występujące tzw. deszcze punktowe, a także o odpowiednią lokalizację tych obiektów, w tym nad dużymi zbiornikami, jak ta w Mikołajkach.


– Rozmawiałem z pracownikami stacji, którzy mówią: tak, ma pan rację, wyniki w stosunku do tego, co przekazujemy do naszej tzw. centrali w Białymstoku, po prostu są niemiarodajne. Następnie wyniki są przekazywane do urzędów wojewódzkich, gdzie są wykorzystywane przy tworzeniu protokołów szacunkowych i powiaty są uznawane za te, które są dotknięte klęską suszy albo nie są nią dotknięte – zaznaczał Wiesław Domian.

Odpowiadając, wiceminister rolnictwa Rafał Romanowski podkreślał, że nie ma stacji, które mają po 50 lat. A za obecnych rządów system obejmujący 149 obiektów zwiększył się do ponad 700.

– Nie bierze się pod uwagę tylko pomiaru ze stacji lokalnej, tylko ze stacji lokalnej plus 13 najbliższych, zlokalizowanych wokoło. W ten sposób dokonuje się pomiaru klimatycznego bilansu wodnego. Tak jest praktycznie od 2007 r. Oczywiście nie mówię, że system jest bardzo precyzyjny i nie ma ułomności – wyjaśniał polityk.

Zaznaczał, ze właśnie dlatego m.in. w tym roku w ramach działalności Krajowego Ośrodka Wsparcia Rolnictwa w spółkach strategicznych robione są doświadczenia na systemie tzw. teledetekcji.

– Jednak teledetekcja czy pomiar klimatycznego bilansu wodnego też odbywa się w systemach dekadowych dla poszczególnych odmian roślin, bo po prostu musi być jakiś mierzalny efekt, choćby po to, żeby otrzymać notyfikację z Komisji Europejskiej na tego typu pomoc – tłumaczył wiceszef resortu rolnictwa.
 

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?