Ardanowski: PiS musi się zmienić. Partia straci większość w Sejmie?
ardanowski_susza_pomoc.jpg_ee92de32
– Posłowie upokorzeni zawieszeniem za głosowanie przeciwko tzw. piątce dla zwierząt chcą utworzyć w Sejmie koło. Już tylko od mądrości kierownictwa PiS zależy, czy na najbliższym posiedzeniu będzie jeszcze większość – mówi Jan Krzysztof Ardanowski.
Były minister rolnictwa oświadczył w piątek na antenie radia Wnet, że chce pozostać w Prawie i Sprawiedliwości, ale partia musi się zmienić, m.in. w zakresie podejmowania decyzji.
– Nie może być takiej sytuacji, żeby w sprawach bardzo poważnych – a taką była ustawa, która bardzo mocno rozsierdziła wieś, szkodząc jej interesom gospodarczym – podejmować decyzje bez żadnych konsultacji ze środowiskami, które są tym zainteresowane, ba, z własnymi posłami i senatorami, którzy na tym się znają lepiej niż to mityczne kierownictwo. Nie można zachowywać się w sposób nieodpowiedzialny, nie analizując skutków swoich decyzji – podkreślił polityk.
Ardanowski powiedział, że część posłów z grupy, która została upokorzona przez zawieszenie w prawach członków za głosowanie przeciwko "piątce" dla zwierząt, jest zdeterminowana, by utworzyć oddzielny byt polityczny w Sejmie w postaci koła. – Bardzo możliwe, że przyłączą (się) następni i to koło się rozrośnie – ocenił.
– Jeżeli nie będzie żadnych rozmów z kierownictwem PiS – a te sygnały zostały wysłane zarówno bezpośrednio do osób kierujących PiS, jak również poprzez media – to ja nie mam żadnego innego wyjścia, również znajdę się w tej grupie – oświadczył były minister rolnictwa, zaznaczając jednocześnie, że nie jest inicjatorem tego ruchu.
Poinformował, że wnioski o utworzenie nowego koła są już przygotowane. – To tylko i wyłącznie od mądrości kierownictwa PiS zależy, czy na najbliższym posiedzeniu Sejmu będzie jeszcze większość – ocenił Ardanowski.
– Bardzo przestrzegam przed lekceważeniem posłów i senatorów własnego klubu, bo ci ludzie, dając własną twarz, pokazali społeczeństwu, że na PiS można jeszcze stawiać, że są w PiS ludzie, którzy racjonalnie podchodzą do różnych działań, przede wszystkim gospodarczych. Ci posłowie powinni być przeproszeni, na pełnych prawach przywróceni do funkcji czy sejmowych, czy też partyjnych – oświadczył Ardanowski.
Były minister rolnictwa podkreślił, że jeśli dojdzie do powstania nowego koła, jego członkowie będą indywidualnie decydować o popieraniu konkretnych działań rządu. – Byłem do niedawna członkiem tego rządu i zdecydowana większość działań tego rządu jest dla mnie logiczna i sensowna i będą ją popierał. Ale to nie znaczy, że w każdej decyzji, szczególnie w decyzjach kadrowych, związanych z wotum nieufności członkowie (koła) będą głosowali zawsze tak, jak dotychczasowa większość sejmowa – zaznaczył.
– Posłowie, którzy ze mną się kontaktowali nie zakładają przechodzenia do innych partii politycznych, pewnie każdy indywidualnie decyzję będzie podejmował. Ja na pewno takiej decyzji nie podejmę, najwyżej wycofam się z polityki. To nie jest tak, że ci posłowie zawdzięczają wszystko matce-partii – podkreślił Ardanowski.
Przypomniał, że sam w ostatnich wyborach zdobył prawie 80 tys. głosów.
Poseł PiS krytycznie odniósł się do pomysłu złożenia w Sejmie nowego projektu noweli ustawy o ochronie zwierząt.
– Ta ustawa ma zawierać większość rozwiązań, które były w starej ustawie, tylko inaczej napisane. To jest kpina z tych posłów i senatorów, którzy nie mają wyjścia – będą dalej przeciwko tej ustawie, jeżeli ona te same błędy powtórzy, ale również w sposób jednoznaczny to jest polityczne harakiri, bez możliwości odwrócenia tych tendencji politycznych na wsi – ocenił.
Wskazywał, że PiS wygrał wybory tylko dzięki poparciu wsi. Jego zdaniem, zaufanie wsi do PiS przez tę jedną ustawę legło w gruzach.
- Rolnictwo bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś


