Copy LinkXFacebookShare

Ardanowski powiedział Kaczyńskiemu prosto w oczy, co myśli o „piątce”

W sprawie "piątki dla zwierząt" nie ustąpię. Powiedziałem prezesowi PiS w oczy: – jeśli będzie pan próbował forsować tę ustawę, to zrobię wszystko, żeby to panu nie wyszło – mówi Jan Krzysztof Ardanowski, były minister rolnictwa.

Poseł PiS w wywiadzie dla czwartkowego "Super Expressu" przyznaje, że decyzja o pozostaniu w PiS była trudna i poprzedzona kilkugodzinną rozmową z prezesem partii Jarosławem Kaczyńskim. – Jestem z tą formacją związany od 19 lat. Na dobre i złe. To, że wieś uwierzyła w PiS, to było w dużej mierze zaufanie także do mnie – mówi.

Podkreśla, że nie zgadza się z "piątką dla zwierząt" i deklaruje, że zrobi wszystko, by nie weszła w życie.

– Zresztą mówiłem to prezesowi, patrząc mu głęboko w oczy. Powiedziałem: jeśli będzie pan próbował dalej forsować te zapisy ustawy, tak mocno uderzające w wieś, to zrobię wszystko, żeby to panu nie wyszło – relacjonuje Ardanowski.

Ocenia, że Zjednoczona Prawica ma do zrobienia jeszcze wiele rzeczy i jej formuła się nie wyczerpała.

– Nie przyłożę ręki do tego, żeby doszło do przedterminowych wyborów i – nie daj Boże – władzę przejęłaby wojująca lewica, która wyciąga ludzi na ulicę i chce wprowadzić obyczajową rewolucję. Ale będę zdecydowanie bronił interesów wsi i przeciwdziałał tendencjom pojawiającym się w klubie, bo przecież to nie tylko zdanie prezesa Kaczyńskiego – mówi.

– Co prawda opinia o jego jakiejś szczególnej miłości do zwierząt jest powszechnie znana, ale moim zdaniem oparta na fałszywych przesłankach. Mam żal do najbliższego otoczenia prezesa, które dostarcza mu informacji utwierdzających go w przekonaniu, że "piątka" nie wywoła negatywnych skutków i że dotyczy niewielkiej grupy rolników. To wszystko nieprawda, dlatego mam żal co do sposobu wypracowywania decyzji – oświadcza Ardanowski.

Były minister rolnictwa i deklaruje, że jeśli ustawa będzie dalej "lansowana" i przejdzie proces legislacyjny, to będzie mógł śmiało powiedzieć, że PiS nie chce realizować polityki dobrej dla polskiej wsi". – Wtedy także zastrzegam sobie prawo do wystąpienia z partii – dodaje.

Ardanowski został także zapytany, czy nie ma wyrzutów sumienia w stosunku do posła Lecha Kołakowskiego.

– Szanuję Lecha, znam go od wielu lat. Była zresztą większa grupa posłów, która była gotowa wyjść z PiS, żeby nie dopuścić do przegłosowania "piątki". Nas po prostu – poza tą sprawą – zbyt wiele nie łączy. Niechęć do jednej ustawy wcale nie gwarantuje, że w innych sprawach mielibyśmy to samo zdanie. To za mało, żeby stworzyć oddzielne koło – mówi.

W wywiadzie dla "SE" Ardanowski jest także pytany o wypłatę 270 mln zł premii pracownikom ministerstwa i podległym mu jednostkom.

– 30 tys. ludzi pracujących w podległych instytucjach nie miało w dużej części nawet podstawowej pensji, więc kiedy były podwyżki, trzeba im było dać więcej, bo nie zarabiali nawet minimum. Należało im się to z umów o pracę, ze stałych elementów płacy: premii, nagród. Ja nie mam na to żadnego wpływu. Ani ja, ani kierownictwo resortu żadnych nagród nie otrzymywaliśmy. Każdy minister musiałby te pieniądze wypłacić, bo inaczej poszliby do sądu – odpowiada były minister rolnictwa.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!