Szmulewicz bije na alarm i krytykuje zielone pomysły
szmulewicz_wiktor_sejm
Wiktor Szmulewicz, prezes KRIR. Foto_Krzysztof Zacharuk
Forsowane przez Brukselę zielone pomysły mają być dobrowolne. Tak mówi teoria, ale jeżeli nie będę ich wypełniał, to dostanę z płatności bezpośrednich o 30 proc. mniej – mówi Wiktor Szmulewicz, szef KRIR i członek Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.
W wywiadzie, opublikowanym w czwartkowym wydaniu "Naszego Dziennika", szef rolniczego samorządu przyznał, że bardzo negatywnie ocenia Plan Strategiczny dla Wspólnej Polityki Rolnej.
Jak podkreślił, to, że jest szkodliwy, nie jest winą rządu, ale założeń unijnych. – Oficjalnie chcemy ratować klimat i ziemię, ale środki do tego, które nakreśliła Bruksela, nie do końca temu służą. Jak się ma ugorowanie ziemi do ochrony klimatu? Dlaczego mamy poświęcać glebę pod trociny, skoro zapotrzebowanie na żywność na świecie wzrasta? Sami usuwamy się ze światowego wyścigu o rynki – zwrócił uwagę Szmulewicz.
Dodał, że forsowane przez Brukselę zielone pomysły mają być dobrowolne.
– Tak mówi teoria, ale jeżeli nie będę ich wypełniał, to dostanę z płatności bezpośrednich o 30 proc. mniej. Jak widać, dobrowolne nie są, bo niechęć do realizacji wytycznych poskutkuje poważnymi konsekwencjami finansowymi. Mniej środków znalazło się również w Programie Rozwoju Obszarów Wiejskich. Już teraz eksperci twierdzą, że w nowym PROW nie wystarczy pieniędzy na inwestycje w gospodarstwach rolnych – powiedział członek Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich.
Pytany, czy dostrzega w propozycjach rządu chęć ograniczenia tych groźnych projektów Brukseli odparł, że jest odgórna lista warunków, które kraj członkowski musi spełnić, ale z dobroci serca pozwolili nam rozpisać własną drogę do tego.
– Rozpoczęła się pierwsza część dyskusji w Polsce i potrwa do 15 lutego. I ważne jest, aby wszystkie organizacje rolnicze w nią się włączyły. Krajowa Rada Izb Rolniczych już w niej uczestniczy. Teraz przygotowujemy uwagi i do 15 lutego z pewnością je przedstawimy – poinformował.
Zaznaczył, że w całym kraju eksperci dyskutują nad tym dokumentem, bo jest niezwykle ważny dla rolnictwa.
– Nie chcemy tylko krytykować, ale też proponować rozwiązania, które ochronią rolników. Następnie wszystkie uwagi trafiają do Rady Ministrów. Ta ma się im przyjrzeć i zaproponować drugą wersję swojego planu. Nie można przegapić szansy. Już dzisiaj, gdy jest nam przedstawiona wersja robocza, to trzeba bić na alarm – stwierdził członek prezydenckiej rady.
- Rolnictwo bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
