Krowy mają w nowej oborze komfortowe warunki
kirchniawy_obora
Krowy i jałówki w nowej oborze przebywają w komfortowych warunkach. Foto_Mirosław Lewandowski
Krystyna i Hubert Kirchniawy z miejscowości Przewóz w woj. opolskim utrzymują stado bydła mlecznego liczące 180 sztuk, z czego 75 stanowią krowy.
Hodowcy w lipcu 2020 r. wprowadzili stado do nowej obory wolnostanowiskowej, w której docelowo może przebywać 130 sztuk w laktacji.
Stado krów będzie większe
– Powiększamy liczbę krów w miarę naszych możliwości. Chcielibyśmy zrobić jak najszybciej, ale pośpiech w tej sytuacji nie jest wskazany. Dlatego robimy to stopniowo wprowadzając do stada własny materiał hodowlany, ale również kupujemy jałówki cielne – mówią hodowcy.
W oborze panuje przyjazny dla zwierząt i ludzi mikroklimat. Zamontowany na szczycie budynku świetlik jest otwierany ręcznie. Budynek został wyposażony w stację pogodową, która steruje kurtynami zewnętrznymi.
Korytarze gnojowe są czyszczone za pomocą zgarniaczy obornika. Urządzenia te są uruchamiane co cztery godziny. Odchody trafiają do studni zbiorczej, gdzie są mieszane i przepompowywane do zbiornika głównego.
Zwierzęta są karmione raz dziennie, a mieszanka jest podgarniana co dwie godziny za pomocą robota.
– Jest on zaprogramowany w taki sposób, że od 11 do 5 rano co dwie godziny podgarnia i spulchnia TMR. Raz na dobę o 2 w nocy dosypuje do niego małą ilość paszy treściwej, aby dodatkowo zachęcić krowy do wyjedzenia jak największej ilości mieszanki – mówi Hubert Kirchniawy.
Zboża, trawy i kukurydza
Hodowcy uprawiają zboża oraz kukurydzę i jednoroczne trawy. Wszystko przeznaczają na bazę paszową dla bydła.
Trawy i lucerna z pierwszego pokosu od kilku lat są zakiszane razem z zielonym żytem, które w ubiegłym roku zostało zebrane 20 maja. Wszystkie trzy rośliny trafiają do jednego silosu.
W ubiegłym roku hodowcy po raz pierwszy zdecydowali się na zbiór całej kukurydzy w technologii Shredlage.
– Podczas zbioru ciąłem rośliny na dwie długości. Kukurydza zakiszona w silosie była rozdrabniana na cząstki o długości 34 mm, a na pryzmę 28 mm – mówi Hubert Kirchniawy i dodaje:
– Już w ubiegłym zdecydowaliśmy się na cięcie części zbieranej kukurydzy na dłuższe cząstki tj. 16-18 mm, ale jeszcze w tradycyjny sposób. Ten materiał bardzo dobrze sprawdził się w żywieniu krów. Przede wszystkim wyeliminowaliśmy z dawki słomę i to był nasz główny cel.
- Więcej informacji o stadzie bydła mlecznego należącego do Krystyny i Huberta Kirchniawy znajdziesz w magazynie Hoduj z Głową Bydło nr 6/2020. ZAPRENUMERUJ.
Książki warte polecenia: Sygnały racic|Rozród – Praktyczny przewodnik zarządzania rozrodem (Cow Signals)


