Copy LinkXFacebookShare

Politycy nie powinni przeszkadzać hodowcom w pracy

Hodowcy trzody chlewnej, podobnie jak drobiu czy bydła, liczą się z zagrożeniami, jakie mogą ich spotkać w najbliższej przyszłości. Dla producentów świń jest to przede wszystkim afrykański pomór świń.

– Jeden przypadek choroby u dzików potrafi zablokować wiele gospodarstw. Jeszcze groźniejsze jest ognisko, które eliminuje danego hodowcę z rynku na bardzo długi okres lub nawet na zawsze – mówił Bartosz Czarniak, Wiceprezes Pomorsko-Kujawskiego Związku Hodowców Trzody Chlewnej, podczas debaty dotyczącej generowania zysku w chowie i hodowli bydła, trzody chlewnej oraz drobiu.

Debata odbyła się 3 marca w ramach Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.

Hodowca uważa, że jeśli ponownie uda się otworzyć turystykę i branżę gastronomiczną, aby pobudzić wewnętrzny popyt konsumpcyjny, wówczas istnieje szansa na to, że ceny przez dłuższy czas utrzymają się na dobrym poziomie.

– Zagrożeń dla rynku trzody chlewnej, tych większych i mniejszych, jest mnóstwo. Trudno powiedzieć, które z nich są ważniejsze. Bardzo istotne jest również podejście polityków do produkcji zwierzęcej. Chciałbym, żeby nie przeszkadzali nam w działalności, a jeśli chcą w jakikolwiek sposób pomoc hodowcom, to niech najpierw konsultują te pomysły z nami – mówił Bartosz Czarniak.

Jedną z pozytywnych informacji dotyczących sektora trzody chlewnej stanowią doniesienia o możliwości powrotu do stosowania krzyżowego w żywieniu świń oraz drobiu mączek mięsno-kostnych.

– Ma to na celu zapobieganie wyrzucaniu na śmieci zwierzęcych produktów ubocznych. Jeżeli do tego dojdzie to zarówno dla trzody chlewnej, jak i drobiu, będzie to doskonałe źródło białka, które mogłoby zastąpić drogą soję – mówił Bartosz Czarniak.

Rolnicy, w tym hodowcy zwierząt, w ostatnim tygodniach często dyskutują na Twitterze z Januszem Wojciechowskim, komisarzem Unii Europejskiej ds. rolnictwa i rozwoju obszarów wiejskich.

Rolnicy zwracają uwagę na to, że opłacalność przynoszą koncentracja, specjalizacja hodowli w jednym kierunku i zwiększenie skali produkcji. Komisarz uważa z kolei, że bezpieczeństwo i stabilizację daje zróżnicowanie produkcji, w tym konkretnym przypadku zwierzęcej, w jednym gospodarstwie.

– Bliższa jest mi specjalizacja w kierunku hodowli i produkcji jednego rodzaju zwierząt gospodarskich. Być może Janusz Wojciechowski miał na myśli duże gospodarstwa, które mają odpowiednią liczbę hektarów np. do 200 i które mogą sobie pozwolić na utrzymywanie świń, bydła i drobiu w oddzielnych budynkach – komentował Bartosz Czarniak.

Jego zdaniem w Polsce przeważają jednak mniejsze gospodarstwa posiadające od 20 do 80 hektarów, które nie mogą sobie pozwolić na taką działalność, z uwagi na brak jej opłacalności.

– Dzisiaj oprócz jakości liczy się również ilość. Jeżeli ktoś chce produkować mniejszą liczbę zwierząt, aby generować zysk musi wejść w programy związane z dystrybucją tych produktów, jak na przykład rolniczy handel detaliczny. Wówczas istnieje szansa utrzymania się na rynku – mówił Czarniak dodając:

– Generalnie jednak uzyskanie rentowności produkcji w tego typu gospodarstwach jest bardzo trudne.

  • Więcej informacji na temat hodowli trzody chlewnej znajdziesz w najnowszym wydaniu magazynu "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ

Debata odbyła się na zakończenie pierwszego dnia Europejskiego Kongresu Menadżerów Agrobiznesu.


 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!