Rynek świń upodabnia się do drobiarskiego?
prosieta_1
Prosięta przeznaczone do tuczu pochodzące z zakupu są droższe niż te, wyprodukowane we własnym gospodarstwie. Fot. M. Lewandowski
Rynek trzody chlewnej coraz bardziej zaczyna się koncentrować i przypominać sektor drobiarski.
Unia Europejska ze względu na wysokie standardy produkcji, a także na prowadzoną politykę klimatyczną, powoduje coraz wyższe koszty produkcji świń.
– Taka sytuacja powoduje, że jesteśmy bardzo nieodporni na zawirowania cenowe i podatni na popadanie w tarapaty finansowe ze względu na ceny skupu – mówi Bartosz Czarniak*.
W takiej sytuacji na rynku trzody chlewnej utrzymują się coraz częściej tylko najwięksi albo korporacje, które swoje zarobki opierają nie na zysku jednostkowym, ale masowym.
– Tak dzieje się w drobiarstwie. Na jednym kurczaku producent zarabia np. 1 zł, dlatego utrzymuje w kurnikach kilka, kilkanaście tysięcy sztuk, aby móc zwielokrotnić swój dochód – zauważa Czarniak dodając:
– Podobnie zaczyna dziać się w branży trzody chlewnej, co wypycha na margines gospodarstwa rodzinne. Według mnie będzie to dla Europy gorsze, aniżeli upadek polityki klimatycznej.
* Bartosz Czarniak jest hodowcą świń oraz rzecznikiem prasowym Polskiego Związku Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej POLSUS.
Więcej informacji na temat hodowli i produkcji trzody chlewnej znajdziesz w magazynie "Hoduj z Głową Świnie". ZAPRENUMERUJ
