Copy LinkXFacebookShare

Wialan przygotowuje rolników na nowy sezon

Firma Wialan z Tarnowa od 1992 r. obsługuje sektor rolniczy i ogrodniczy. Zaopatruje gospodarstwa rolne w nasiona, środki ochrony, nawozy oraz w maszyny i narzędzia. W ostatnich dniach firma zorganizowała dla swoich klientów dwie konferencje naukowe. Pierwszą 10 lutego w Potoku Wielkim (woj. świętokrzyskie, powiat  Jędrzejów), a drugą 11 lutego w Jasionce (woj. podkarpackie, powiat Rzeszów).  
 
– Obie konferencje z podobnym programem poruszają tematy, które w obecnym sezonie zimowym i w tym, który przed nami nastręczają rolnikom największych problemów – zaznacza Paweł Józefczyk, dyrektor Działu Doradztwa Rolniczego w firmie Wialan. – W związku z tym, że temperatura tej zimy jest niezimowa, na przestrzeni ostatnich tygodni eksplodował rozwój szkodników magazynowych. Nasi klienci mieli z tym bardzo dużo problemów – podkreślał. 
 
Prof. Stanisław Ignatowicz z SGGW w Warszawie wygłosił wykład „Szkodniki magazynowe, najgroźniejsze gatunki, możliwa profilaktyka i sposoby zwalczania”. Zaznaczył, że problem szkodników magazynowych narasta. Największym zagrożenie powodują tzw. mole spożywcze – mklik mączny i omacnica spichrzanka. 
 
Szkodniki te występują w wielu magazynach, a rolnicy nie potrafią rozwiązać problemu, co może być związane z tym, że doskonale kryją się w różnych szczelinach, więc rolnicy ich nie zauważają. Radził, by monitorować szkodniki magazynowe w swoich magazynach poprzez stosowanie różnego rodzaju pułapek, które nazywa urządzeniami do monitorowania. 
 
Na rynku dostępne są między innymi pułapki feromonowe czy pułapki z wabikami pokarmowymi. Rozkładanie takich pułapek  wspomaga podejmowanie decyzji. – Rolnicy powinni rozstawiać pułapki u siebie i systematycznie je przeglądać – zaznaczył prof. Ignatowicz. – Gdy liczebność szkodnika jest niska i nie rośnie, można nie wykonywać żadnych działań, ale jeśli zauważymy, że ilość szkodników wzrasta należy decydować się na zabieg chemiczny – radził. 
 
Dużo uwagi poświęcił zwalczaniu interwencyjnemu szkodników, ale jego zdaniem należy przede wszystkim podjąć działania, aby tych szkodników w ogóle nie było.
 
Łukasz Michalak, reprezentujący firmę SMP zaprezentował nowy produkt Ferti Agro Amino 333. Zaznaczył, że jest to produkt, który wyznacza nowy kierunek w biostymulacji roślin uprawnych. – To innowacja technologiczna – krystaliczny nawóz przeznaczony do stosowania dolistnego dostarczający mikroelementów w proporcjach odpowiadających wymaganiom głównych upraw rolniczych – zachwalał. Podkreślał, że dzięki wysokiej koncentracji, nawet niewielkie dawki na hektar, to bomba kaloryczna dla roślin.
 
Dr hab. Zuzanna Sawińska z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu w swoim wykładzie skupiła się na realnych zagrożeniach chorobowych w sezonie 2020 oraz konsekwencjach zmian w dostępności substancji aktywnych.  Zaznaczyła, że w  tym roku tak naprawdę nie mamy zimy, więc rozwój roślin i patogenów nie został zahamowany.
 
Omówiła sytuację fitosanitarną na polach podkreślając, że patogeny występują w dużym nasileniu. – Mamy dużą presję mączniaka, rdzy, septoriozy oraz łamliwości podstawy źdźbła – wymieniała. Doradzała też, które substancje aktywne użyć do pierwszego zabiegu podkreślając, że w tym sezonie pierwszy zabieg powinien być zabiegiem „konkretnym”. 
 
– Wchodzimy w mało przyjazną fitosanitarnie sytuację na polu, dlatego ten pierwszy zabieg musi być naszą bazą – podkreślała dr Sawińska. Przedstawiła też co czeka rolników, po wycofaniu w użycia substancji aktywnych, dla których decyzja o wycofaniu już zapadała. Wskazała przy tym na zagrożenia związane z opornościami.
 
Jerzy Mleczko, specjalista w firmie Wialan omówił sytuację na polach uprawnych w warunkach nietypowej zimy, a właściwie jej braku. Radził jak podejść do nawożenia i ochrony roślin w nadchodzącym sezonie wiosennym.
 
– Mamy trochę dylematów, jeśli chodzi o nawożenie azotowe – podkreślił. – Szczególnie w zbożach, które były wcześniej siane. Są bardzo zagęszczone i trzeba odpowiednio dobrać nawozy azotowe, aby specjalnie ich nie dokrzewiać, bo zagęszczony łan to i wyleganie i gorsza jakość zboża. Tym bardziej, że trudno przewidzieć jaka będzie wiosna – mówił. – Trzeba być w polu elastycznym w doborze nawozu, zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym. 
 
Jeśli chodzi o rzepak, to radził jak najwcześniejsze zastosowanie dużych ilości azotu, ponieważ rzepak, nawet ten, który dostał dużą ilość azotu jesienią jest głodny. 
 
Drugim problemem są widoczne już choroby na zbożach i na rzepaku ozimym. Będzie trzeba zastosować więc zabieg T-0, który pozwoli oczyścić plantacje zaatakowane przez różne choroby. W rzepaku to sucha zgnilizna kapustnych, a w zbożach septorioza i rdze. – Na polach szaleją też już szkodniki, z którymi także trzeba będzie walczyć – podkreślał Mleczko. 
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policja w gospodarstwie. Chodziło o utwardzenie podwórka

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?