W grupie łatwiej sprzedać za dobrą cenę
obraz_409-gal_e142a595
Chociaż uczestnictwo w grapach producentów owoców i warzyw przynosi wymierne efekty, to nadal wielu rolników obawia się nawiązywania współpracy. Wolą być sami sobie sterem, żeglarzem i okrętem.
Dlaczego tak się dzieje? – Trudno o jednoznaczną diagnozę, ale na pewno swoje robią pewne uwarunkowania historyczne i mentalność ludzi. To jest powszechnie znany problem, z którym mierzymy się od lat – przyznaje prezes Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa Andrzej Gross.
Podkreśla, że w takich krajach jak Włochy, Niemcy czy Francja zrzeszanie się w grupy jest absolutną normą i rolnicy praktycznie nie wyobrażają sobie innego funkcjonowania.
– Ale w tych krajach Wspólna Polityka Rolna kształtuje się od 50 lat. Polscy producenci dopiero uczą się organizowania i potrzeba czasu, aby do wszystkich dotarło, jak wiele dobrych efektów przynosi wspólne działanie – zaznacza Gross i dodaje, że duży wpływ na rozwój nowoczesnych grup będzie miał "pierwiastek młodości".
– Młodzi rolnicy podchodzą do tematu zupełnie inaczej niż ich rodzice i dlatego jestem pewien, że w kolejnych latach zrzeszanie stanie się znacznie bardziej powszechne – tłumaczy prezes ARiMR. – Warto demonstrować konkretne przykłady i w ten sposób zachęcać rolników – zaznacza.
Jeżeli zobaczą, uwierzą
Żeby pokazać pozytywne efekty działania unijnego wsparcia udzielonego za pośrednictwem ARiMR grupom producentów owoców i warzyw, 8 lipca zorganizowano wyjazd studyjny dla dziennikarzy. Podczas wizyty w trzech grupach producenckich na terenie woj. mazowieckiego i łódzkiego można było przekonać się, na co zostały wydane fundusze.
Jest o czym mówić, bo ARiMR na tworzenie oraz rozwój grup producentów owoców i warzyw przekazała dotychczas 7,5 mld zł.
– Na początku było ciężko, ale z perspektywy czasu wiem, że było warto – przyznaje Rafał Dominiak, prezes Grupy Janfruit Sp. z o.o z Dąbrówki Nowej w powiecie grójeckim na Mazowszu, która w styczniu 2009 r. otrzymała status wstępnie uznanej grupy producentów i rozpoczęła realizację 5-letniego planu dochodzenia do uznania. 15 kwietnia 2014 r. została uznana za organizację producentów owoców i warzyw.
Dziś organizacja zrzesza blisko 90 członków, wśród których dominują producenci owoców. Prezes przyznaje, że bez unijnego wsparcia realizacja większości projektów byłaby niemożliwa (wsparcie wyniosło 80 mln zł).
– Za te pieniądze powstał budynek przechowalni, sortowni i pakowni oraz ich wyposażenie. Kupiliśmy także samochody ciężarowe, wózki widłowe, sfinansowaliśmy zakup skrzyniopalet, a także kupno maszyn, urządzeń i narzędzi do zbioru – wylicza Rafał Dominiak.
Bez poręczeń majątkowych
Jak zachęcał kolejnych producentów do zrzeszania? – Ten proces trwał przez 5 lat i trwa nadal. Starałem się prezentować okolicznym rolnikom korzyści wynikające z przyszłej współpracy. Na pewno duże znaczenie miała przyjęta strategia, która zakładała brak konieczności poręczeń majątkowych od udziałowców – wspomina prezes.
Główną obawą nowych członków był zbyt i to, czy grupie uda się znaleźć odbiorców. Dziś nie ma z tym większego problemu, bo podpisano szereg umów z sieciami handlowymi, które zapewniają sprzedaż.
Dalsza część artykułu na kolejnej stronie
W podobny sposób funkcjonuje Bialski Owoc Sp. z o.o. z Białej Rawskiej w woj. łódzkim. Grupa założona w 2011 roku jest w trakcie ostatniego roku realizacji planu dochodzenia do uznania. Aktualnie zrzesza 26 członków – producentów owoców, głównie jabłek i gruszek. Uprawy prowadzone są na obszarze 400 ha.
Prezes zarządu Krzysztof Furmański przyznaje, że najtrudniej pozyskać zaufanie producentów. – Ludzie obawiają się tego, co będzie po przystąpieniu do grupy. Na szczęście dotychczasowe doświadczenia pokazują, że było warto – zaznacza Furmański.
– Nasza spółka w latach 2011-14 otrzymała wsparcie, w wysokości 76 mln. Pieniądze wydaliśmy na pokrycie kosztów związanych z utworzeniem grupy i prowadzeniem działalności administracyjnej, a także pokryciem części kwalifikowanych kosztów inwestycji wskazanych w zatwierdzonym planie dochodzenia do uznania – dodaje.
Podobnie jak w przypadku Janfruit wybudowano nowoczesną przechowalnię, sortownię, pakownię oraz skompletowano ich wyposażenie. Poza tym kupiono samochody ciężarowe, wózki widłowe, skrzyniopalety oraz maszyny i narzędzi do zbioru owoców.
Pieczarki to świetny biznes
Ale w grupach pracują także producenci grzybów. W Tomaszowie Mazowieckim od 2010 roku funkcjonuje Pieczarka Centrum Sp. z o.o., która w tym roku decyzją marszałka województwa łódzkiego, została uznana za organizację producentów owoców i warzyw.
Chociaż aktualnie zrzesza 7 członków zajmujących się produkcją pieczarek i boczniaka, to swoje wyroby sprzedaje nie tylko w Polsce.
– Jesteśmy obecni na wielu rynkach w Europie i na świecie. Prawdę mówiąc to większość towaru eksportujemy – mówi z dumą prezes zarządu Dariusz Wychowałek.
Z tytułu realizacji planu dochodzenia do uznania w ramach wspólnej organizacji rynków owoców i warzyw Unii Europejskiej, Pieczarka Centrum otrzymała wsparcie za lata 2010-14, w wysokości blisko 20 mln zł.
Pieniądze zostały wydane na budowę budynku magazynowego, sortowni i pakowni oraz ich wyposażenie, a także zakup ciężarówek, wózków widłowych i narzędzi do zbioru grzybów.
