Copy LinkXFacebookShare

Sadownicy dostaną dwa razy więcej za jabłka. W poniedziałek ruszy skup

Od poniedziałku ruszy skup jabłek w ramach pomocy sadownikom. Będzie go prowadziła spółka "Eskimos". Ma być skupione pół miliona ton jabłek, w cenie 25 groszy za kg – poinformował Jan Krzysztof Ardanowski, minister rolnictwa.

– Podjęliśmy decyzję, że pół miliona ton jabłek, czyli tyle, ile sadownicy wskazują, zostanie zagospodarowane przez firmy, które chcą współpracować z rządem i od poniedziałku rozpocznie się skup jabłek przemysłowych w kilku miejscach w Polsce – powiedział polityk.  

Ze skupionych jabłek będzie wyprodukowany koncentrat z przeznaczeniem na eksport. Rolnicy za jabłka otrzymają dwa razy więcej niż obecnie proponują im przetwórcy – 25 groszy za kg owoców.

– Mówię to, po to, by ci który w tej chwili oszukują rolników, wyraźnie usłyszeli – za chwilę nie będzie jabłek w Polsce. Jestem przekonany, że operacja zakończy się sukcesem w ciągu krótkiego czasu. Jabłka zostaną zmagazynowane, a pieniądze za nie rolnicy otrzymają bardzo szybko – zaznaczył szef resortu rolnictwa.

Minister poinformował, że skupem zajmie się spółka "Eskimos" wraz z firmami współpracującymi. Firma będzie kupowała jabłka w całym kraju na własny rachunek z rządowymi gwarancjami.  Miejsca skupu mają być lada dzień ogłoszone.

Zdaniem Ardanowskiego sadowników nie można zostawić z tym problemem samych sobie, bo mają wyjątkowo trudną sytuację m.in. ze względu wadliwą strukturę sadownictwa w Polsce, o czym sami mówią.


W naszym kraju dominują sady produkujące jabłka deserowe, które faktycznie trafiają do przerobu przemysłowego po niskich cenach. Ponadto sadownicy zwracają uwagę na nadmierną ilość sadów w Polsce, a także na brak zbilansowania podaży owoców z popytem w sytuacji dużej produkcji jabłek.

Według ministra, taka sytuacja ma miejsce w tym roku i jest to wykorzystywane "do bólu" przez przemysł przetwórczy. – Firmy skupowe oferują obecnie za jabłka przemysłowe kilkanaście groszy (10-12 gr./kg) za kilogram, z tendencją spadkową – dodał minister.

Szacuje się, że w tym roku produkcja jabłek będzie w Polsce wyjątkowo wysoka. Może wynieść nawet 4,5 mln ton.

Jak mówił Ardanowski, rynek jabłek trzeba będzie zmienić, ale – jak powiedział – na taką rozmowę będzie czas po sezonie. Trzeba m.in. przedyskutować, ile sadów trzeba wykarczować, jakie wprowadzić ograniczenia ilościowe, a przede wszystkim, jak samym sadownikom oddać odpowiedzialność za organizację rynku.


Minister nawiązał też prowadzonych od kilku tygodni rozmów między producentami owoców i warzyw a przetwórcami. Chodzi o wypracowanie tzw. umowy kontraktacyjnej.

– Prowadzone rozmowy między producentami owoców a podmiotami skupowymi w zakresie tego, co ta umowa powinna zawierać nie przyniosły do tej pory efektu. Każda ze stron podnosi swoje argumenty próbując zmusić drugą stronę do daleko idących deklaracji i zobowiązań, często zdejmując z siebie jakiekolwiek zobowiązania. W związku z tym, resort rolnictwa przygotował wzór umowy kontraktacyjnej – poinformował.

Szef resortu rolnictwa zaznaczył, że resort daje jeszcze jakiś czas na to, by strony poprawiły tę umowę i ją zaakceptowały. – Jeżeli jednak tak się nie stanie, to umowa wzorcowa zostanie przeze mnie zgłoszona do procesu legislacyjnego i będzie obowiązująca, niezależnie od tego, czy będzie się ona podobała czy nie – powiedział Ardanowski.

Obrót artykułami rolno-spożywczymi powinien być oparty na przewidywalnych zapisach umowy kontraktacyjnej, w przeciwnym przypadku zawsze będą napięcia, próby oszukiwania i wykorzystywania swojej pozycji.
 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!