Kilka tygodni bez deszczu. Zobacz, jak wyglądają warzywa na polach
obraz_306-gal
Skutki suszy są widoczne na pierwszy rzut oka. Tej cebuli na pewno nie uda się nigdzie sprzedać. Fot. Krzysztof Zacharuk
Producenci warzyw z Mazowsza ze łzami w oczach opowiadają o tym, co ich spotkało. W wielu przypadkach susza zniszczyła nawet 80 proc. upraw, a obiecanej rządowej pomocy nie widać.
Obraz kolejnych hektarów pól przygnębia, bo im bliżej Warszawy, tym gorzej. Tutaj solidnych opadów deszczu nie było już od kilku tygodni, a temperatury niemal cały czas oscylują w granicach 30 stopni.
– Najgorsze w tym wszystkim jest to, że zostaliśmy pozostawieni sami sobie – nikt nas nie odwiedza, nie stara się pomóc – żali się Władysław Rowiński, który wspólnie z żoną i synem uprawia warzywa na ok. 20 ha w gminie Michałowice i Raszyn w powiecie pruszkowskim na Mazowszu.
Podkreśla, że takiej suszy jeszcze nie widział. – Rozmawiałem z wieloma osobami i każdy potwierdza, że tak źle nigdy nie było – zauważa Rowiński. Od lat swoje warzywa dostarcza na giełdę w Broniszach, ale w tym roku może nie być czego sprzedawać.
– Pęka mi serce patrząc na warzywa, które umierają na naszych oczach – mówi ze smutkiem Alicja Rowińska i przyznaje, że część upraw ratuje praca wydajnej deszczowni, która pobiera wodę z pobliskiej żwirowni. – Urządzenie pracuje praktycznie non stop i widać efekty, ale ile to jeszcze może trwać? Już dziś koszty paliwa są gigantyczne, a prognozy pogody mówią o tym, że jeszcze nawet przez dwa tygodnie nie spadnie deszcz – wzdycha pani Alicja.
Narzeka na brak rządowego wsparcia. – Tak naprawdę to nie wierzę w te wszystkie obietnice ministra Sawickiego czy premier Kopacz o pomocy – przyznaje i wspomina, jak trzy lata temu ulewne deszcze zniszczyły dużą część upraw. – Wtedy szkody wyceniono na ogromne sumy, a my dostaliśmy zaledwie 300 zł – podkreśla.
