Copy LinkXFacebookShare

Tylko największe gospodarstwa są w stanie konkurować z zachodnimi

Wydajność polskich gospodarstw rolnych jest ponad dwa razy niższa niż w Niemczech, a średnia powierzchnia upraw ponad pięć razy mniejsza – wynika z raportu IERiGŻ.

– Gospodarstwa wyspecjalizowane w uprawach polowych stanowią ponad 50 proc. W ostatnich latach ten udział się jeszcze zwiększył. Tą grupą trzeba zatem szczególnie się zająć – mówi agencji Newseria prof. Wojciech Ziętara, pracownik Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej w Zakładzie Ekonomiki Gospodarstw Rolnych.

Profesor wspólnie z dr inż. Markiem Zielińskim przeprowadził badanie dotyczące organizacji i efektywności polskich gospodarstw specjalizujących się w uprawach polowych, a następnie porównał uzyskane wyniki z Czechami, Słowacją, Węgrami oraz Niemcami.

Gospodarstwa podzielono na sześć klas wielkości – od najmniejszych jednostek o produkcji poniżej 8 tys. euro i powierzchni do ok. 7 hektarów, aż do osiągających przychody z upraw powyżej 500 tys. euro.

– W grupach mniejszych nasze gospodarstwa prezentują się korzystniej w stosunku do sąsiadów pod względem dochodowości ziemi. Natomiast wydajność pracy jest u nas zdecydowanie niższa niż w Niemczech – wyjaśnia ekspert IERiGŻ.

W przypadku największych gospodarstw mających VI klasę ekonomiczną (roczna produkcja pow. 500 tys. euro) przeciętna wydajność pracy była wyraźnie wyższa niż na Słowacji, porównywalna z Węgrami oraz Czechami, ale za to aż 2,5-krotnie niższa niż w Niemczech.

[WIDEO] Mówi: prof. Wojciech Ziętara, Instytut Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej, Państwowy Instytut Badawczy w Warszawie



– Na tle innych krajów UE konkurencyjne są przede wszystkim gospodarstwa o największej powierzchni. Udział nich jest u nas jednak zdecydowanie niższy niż w innych krajach – zauważa prof. Ziętara.

Struktura gospodarstw rolnych w Polsce jest o wiele bardziej rozdrobniona niż w Czechach i Niemczech. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2013 r. tych o powierzchni powyżej 50 hektarów było zaledwie 2,2 proc., a dla porównania w wymienionych krajach blisko 30 proc.

– Łączenie gospodarstw to konieczność, nie ma innego wyboru. To wynik różnego tempa zmiany kosztów produkcji. Najszybciej rosną wynagrodzenia, które w latach 1995-2013 poszły w górę ponad 6-krotnie. Trzykrotnie zwiększyły się ceny nawozów czy środków ochrony roślin, a w tym czasie stawki zbytu wzrosły tylko nieco dwa razy – mówi Ziętara.

W 2012 roku średnia powierzchnia gospodarstwa wynosiła u nas 9,6 hektara, a w Czechach aż 183,6. Zdaniem profesora, by zwiększyć przychody konieczne jest zwiększenie produkcji, co najłatwiej zrealizować przez zagospodarowanie nowych użytków rolnych.

– Żeby jedni rolnicy mogli powiększać gospodarstwo, drudzy muszą z niego rezygnować. Przy czym tempo odchodzenia z rolnictwa, zwłaszcza z tych mniejszych gospodarstw, jest uzależnione od tempa rozwoju gospodarki, od tego, czy można znaleźć pracę poza rolnictwem – podsumowuje naukowiec.

W trzecim kwartale 2015 roku w polskim rolnictwie zatrudnionych było ponad 1,9 mln osób, czyli 11,7 proc. ogółu pracujących w gospodarce i był to wynik ponad dwa razy wyższy od unijnej średniej.

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?

Aktualności

Policja w gospodarstwie. Chodziło o utwardzenie podwórka