Copy LinkXFacebookShare

Rzepak potrzebuje wsparcia. Ważna jest siarka, magnez i bor

– Znajdujemy się w czasie, kiedy trzeba podejmować kluczowe decyzje jeśli chodzi o uprawę rzepaku. Mam na myśli przede wszystkim wybór technologii, związanych z nawożeniem – mówił Krzysztof Kurus, główny specjalista Lubelskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Końskowoli do spraw zbóż i rzepaku.

7 marca LODR zaprosił rolników z Lubelszczyzny do Sitna koło Zamościa na konferencję "Prawidłowa technologia uprawy rzepaku".

Krzysztof Kurus szeroko omówił technologię uprawy rzepaku, a także przedstawił wyniki doświadczeń z rzepakiem, prowadzonych na polu doświadczalno-wdrożeniowym w Końskowoli niedaleko Puław.

Przypomniał, że stan rzepaku na terenie województwa lubelskiego jest bardzo zróżnicowany. – W części południowej regionu spadło dużo śniegu, więc należy spodziewać się, że przezimowanie będzie lepsze. Natomiast w części zachodnio-północnej śniegu spadło mniej. Dużo plantacji było w zasadzie bezśnieżnych w końcu lutego, kiedy spadki temperatur okazały się najbardziej niezpieczne. I właśnie tam jest ryzyko, że niektóre plantacje mogą nie przezimować – zaznaczył specjalista.

Zwrócił uwagę, że "kluczowa będzie agrotechnika jesienna". – Najważniejsze jest to, w jaki sposób rośliny weszły w zimowanie, czy były porażone przez szkodniki, czy były właściwie zaopatrzone w składniki pokarmowe – mówił Krzysztof Kurus.

– Jeśli były plantacje wątpliwe już jesienią, doszedł do tego bardzo silny mróz, często poniżej 20 stopni bez okrywy śnieżnej, to te plantacje mogą nie przetrwać i będą konieczne przesiewy – ostrzegł rolników w Sitnie.

Specjalista podkreślił, że na plantacje, które przetrwają, w pierwszej kolejności trzeba będzie wejść z regeneracyjnymi dawkami składników pokarmowych – głównie z azotem, ale nie można zapomnieć także o składnikach, które mogą się wypłukać – siarka, magnez, bor. 

– Kluczowe będzie wyliczenie całej dawki azotu, która powinna być zastosowana na naszych plantacjach i podział tej dawki oraz terminowe wykonanie tych zabiegów, przede wszystkim nie za późne. Wiosna na pewno będzie krótsza i te zabiegi trzeba będzie skumulować. Ważna okaże się ochrona, bo jesienią było duże porażenie suchą zgnilizną kapustnych – przyznał Krzysztof Kurus.

Przypomniał też o standardowym monitorowaniu szkodników.

– Jeśli temperatury powyżej 10 stopni Celsjusza utrzymają się przez kilka dni, to należy spodziewać się nalotu szkodników. Przede wszystkim szkodników łodygowych – chowacza czterozębnego oraz chowacza brukwiaczka – ostrzegł.

Kurus poruszył też kwestię przesiewów. – Decydująca będzie chemia, jaka była zastosowana na jesieni. Przede wszystkim preparaty zwalczające chwasty, bo one mogą długo zalegać w glebie i będą warunkowały, jakie rośliny możemy wysiać. Najczęściej te przesiewy będą robione rzepakiem albo bardziej odpornymi gatunkami zbóż jarych – pszenica, pszenżyto – uważa Krzysztof Kurus.

W Sitnie swoją ofertę prezentowało kilkanaście firm. Janusz Malanowski przedstawił proponowane przez Syngentę odmiany rzepaku i program ochrony. Z kolei Krzysztof Komisarczuk z Amargo namawiał do stosowania nawożenia dolistnego.

Jakub Cholewa zaproponował wiosenną regenerację rzepaku ozimego środkami firmy EM Greenland. Przemysław Konaszczuk omówił program ochrony zalecany przez Procam.

– Szkolenie odbyło się w bardzo dobrym momencie. Lada dzień robi się ciepło, wtedy zobaczymy, co się dzieje na polu i trzeba będzie szybko decydować, co dalej z rzepakiem. Mam obawy, bo śniegu było mało, kiedy przyszły mrozy – przyznał rolnik z okolicy Piask (powiat świdnicki). – U nas na szczęście śniegu było więcej, ale też na pewno rzepak jest słabszy i trzeba będzie dobrze go odżywić – dodał gospodarz z Komarowa (powiat zamojski).

  • Krok po kroku w zakresie doboru odmian, nawożenia i ochrony. Zamów prenumeratę miesięcznika "Nowoczesna Uprawa" już teraz

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!