Polski obornik pojedzie do Rosji? Dyrektorowi jest wstyd
obornik_3
Fot. Arkadiusz Artyszak/agropolska.pl
Obornik na eksport? Wbrew pozorom ten niezbyt przyjazny nosom "towar" wcale nie tak rzadko jest przedmiotem międzynarodowej wymiany handlowej. Duże potrzeby ma podobno w tym zakresie Rosja.
Jak informuje wchodząca w skład TVP (a nadająca po białorusku) telewizja Biełsat, resort rolnictwa w Moskwie bardzo narzeka na brak obornika potrzebnego tamtejszym gospodarzom.
– Jest mi, szczerze mówiąc, wstyd, że musimy kompost, w zasadzie gnój, który możemy wyprodukować sobie w Rosji importować zza granicy. Jest to oczywiście wysoce nieprawidłowe – miał powiedzieć cytowany przez TV Biełsat Piotr Czekmariew, dyrektor Departamentu Upraw Ministerstwa Rolnictwa.
Urzędnicy z resortu zaprezentowali 14 projektów służących rozwiązaniu problemu deficytu obornika, którego Rosja produkuje jedynie 50 tysięcy ton, a zapotrzebowanie wynosi 360 tysięcy ton. – I wtedy nie trzeba będzie wieźć obornika z Polski i innych państw – miał wyjaśnić szef departamentu.
Niedobory tego naturalnego nawozu odczuwają przede wszystkim fermy grzybów. "Tego rodzaju uprawy rozwijają się w Rosji w bardzo szybkim tempie. W 2016 roku produkowano 9,6 tys. ton grzybów, w 2017 – 16,1 tys. ton, a w obecnym produkcja może dojść do 38 tysięcy ton. Potencjał rosyjskich ferm grzybów obliczany jest na 125 tysięcy ton rocznie, jednak nie są w stanie osiągnąć takiego poziomu ze względu na brak nawozu" – wyliczyła Telewizja Biełsat.
Warto dodać, że handel obornikiem to coraz częstsze praktyki w wymianie międzynarodowej. Dość powiedzieć, że polscy rolnicy – zwłaszcza ci z południowej części kraju – zaczęli importować naturalny nawóz np. z Holandii, gdzie produkcja zwierzęca jest bardzo rozwinięta, a roślinna mocno ograniczona z uwagi na skąpe terytorium.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
