Podróbki zalewają rynek. Szara strefa trudna do określenia
opryskiwacz_samojezdny_john_deere_r4040i_1
Maszyna Miloslava i Zdenka Lukasów ma zbiornik o pojemności 4000 l oraz potrójnie składaną belkę polową 24/36 m o m.in. zmiennej geometrii oraz systemem automatycznego sterowania wysokością. Foto_firmowe
Nawet 15 proc. naszego rynku środków ochrony roślin mogą stanowić preparaty podrobione lub pochodzące z nielegalnego źródła – szacuje Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin. Używający takich specyfików rolnicy narażają się nawet na utratę dotacji unijnych.
– Wielkość szarej strefy na krajowym rynku bardzo trudno określić – przekonuje w rozmowie z agencją informacyjną Newseria Biznes Aleksandra Mrowiec z PSOR. – Z uwagi na położenie geograficzne, Polska jest miejscem wejścia podrobionych i nielegalnych produktów na rynek europejski. Dzieje się tak najczęściej przez wschodnią granicę lądową i porty morskie. Dlatego w walce z tym nielegalnym procederem aktywnie uczestniczą organy celne, policja oraz Państwowa Inspekcja Ochrony Roślin i Nasiennictwa – dodaje.
Ekspertka uważa, że bardzo trudno oszacować wartość rynku podrabianych i nielegalnych środków ochrony roślin. Z przedstawionych danych Komisji Europejskiej wynika, że obrót takimi specyfikami odpowiada za około 10 proc. rynku w UE.
Zgodnie z szacunkami Europejskiego Obserwatorium do Spraw Naruszeń Praw Własności Intelektualnej i Europolu jedna czwarta znajdujących się w obiegu w UE środków może pochodzić z nielegalnego źródła. Proceder ten nasila się przy zewnętrznych granicach UE.
– Stosowanie przez rolnika podrabianych i nielegalnych środków ochrony roślin naraża ich na bardzo dotkliwe konsekwencje. Najważniejsza jest utrata plonu lub gdy środek nie zadziała, straty w plonach. Kolejna kwestia to sankcje finansowe, takie jak nałożenie grzywny – wylicza Mrowiec.
Jak podkreśla, podrabiane są środki, które są najczęściej wykorzystywane przez rolników i mają najszersze spektrum stosowania. Za używanie nielegalnych substancji przewidziane są surowe kary finansowe – m.in. grzywna do wysokości 5 tys. zł nakładana przez Inspektora Ochrony Roślin i Nasiennictwa.
[WIDEO] Mówi Aleksandra Mrowiec, Polskie Stowarzyszenie Ochrony Roślin
– Gdy rolnik posiada podrobione produkty w celu dalszej sprzedaży, może wchodzić w grę odpowiedzialność karna (nawet trzech lat pozbawienia wolności – red.). Warto dodać, że w takiej sytuacji gospodarz musi się ponadto liczyć z możliwością odejścia odbiorców i utratą dotacji unijnych oraz certyfikatów – wyjaśnia przedstawicielka PSOR.
Jej zdaniem wystarczy przestrzegać czterech zasad, by ustrzec się przed zakupem podrobionych lub nielegalnie sprowadzonych do kraju środków ochrony roślin. Po pierwsze, rolnik powinien się zaopatrywać tylko w produkty zarejestrowane, których wykaz prowadzi minister rolnictwa.
– Po drugie, oryginalny produkt będzie mieć zawsze trwale przytwierdzoną do opakowania etykietę w języku polskim, a jego opakowanie nie będzie się odkształcać. Trzecią zasadą jest kupowanie środków tylko w zarejestrowanych w kontrolowanych przez Wojewódzkich Inspektorów Ochrony Roślin i Nasiennictwa punktach sprzedaży. Po czwarte, przy zakupie środków rolnik powinien zażądać dowodu zakupu, przede wszystkim faktury, która jest podstawą ewentualnej reklamacji – doradza na koniec Aleksandra Mrowiec.
PSOR angażuje się w walkę z szarą strefą na rynku i pod koniec marca uruchomił stronę www.bezpiecznauprawa.org, na której rolnicy znajdą informacje na temat odpowiedzialnego i zgodnego z prawem zakupu środków ochrony roślin.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
