Carial Star wchodzi do gry. Nowy fungicyd od Syngenty

Poleć
Udostępnij
Autor tekstu: Krzysztof Zacharuk | krzysztof.zacharuk@agropolska.pl
13-08-2014,12:10 Aktualizacja: 20-11-2014,11:46
A A A

Kilkudziesięciu plantatorów ziemniaka, dziennikarze i naukowcy pojawili się 12 sierpnia na spotkaniu zorganizowanym przez firmę Syngenta Polska oraz Zakład Nasiennictwa i Ochrony Ziemniaka IHAR-PIB w Boninie koło Koszalina.

Najważniejszym punktem dnia była prezentacja preparatu Carial Star, który właśnie wchodzi na polski rynek. To nowy fungicyd w uprawie ziemniaka, który - jak twierdzi producent - zapewnia kompleksową ochronę przed najważniejszymi chorobami, którymi są zaraza i alternarioza.

Carial Star zawiera dwie silne substancje aktywne: difekonazol (działa systemicznie na alternariozę) i mandipropamid (działa kontaktowo i wgłębnie na zarazę). Jedną z najważniejszych cech preparatu jest to, że wykazuje niezwykłą odporność na zmywanie. Niewątpliwym atutem jest także łatwość w użyciu - produkt nie wymaga mieszania, ma niską dawkę (0,6 l/ha) oraz krótki okres karencji (3dni).

Spotkanie w Boninie zostało podzielone na dwie części. Najpierw odbyły się wykłady merytoryczne dotyczące rynku ziemniaka, a później miały miejsce demonstracje polowe z udziałem pracowników Zakładu Nasiennictwa i Ochrony Ziemniaka.

Plantatorzy, którzy pojawili się w Boninie mieli okazję wysłuchać wielu interesujących prelekcji oraz zapoznać się z wystawą firm oferujących produkty związane z produkcją ziemniaków.

Prof. dr hab. Józefa Kapsa z Instytutu Hodowli i Aklimatyzacji Roślin w Radzikowie Zakład Nasiennictwa i Ochrony Ziemniaka w Boninie przedstawiła najnowsze wyniki badań Grupy Euroblight, która jest europejską siecią badań nad zarazą ziemniaka.

Przypomniała, że ziemniak stanowi trzecią pod względem ważności uprawę żywieniową po ryżu i pszenicy na świecie.

- Właśnie dlatego odpowiednia ochrona ma kluczowe znaczenie. A jest z tym coraz trudniej, bo cały czas pojawiają się nowe formy zarazy. Ostatnio ujawniono np. zarazę łodygową, która jest bardzo niebezpieczna. Wystarczy zgromadzona kropelka wody, żeby doszło do procesu infekcyjnego  - ostrzegała prof. Józefa Kapsa.

Podkreśliła, że w przypadku zarazy łodygowej są wymagane inne środki, niż przy typowej zarazie na liściach. - Opryskiwacz opryskuje górną powierzchnię liści i nie zawsze ma możliwość opryskania łodyg. Dlatego przy zarazie łodygowej należy wykorzystać środki systemiczne, czyli  tzw. układowe, które przenikają i chronią łodygi od wewnątrz - zaznaczyła prof. Kapsa.

Po każdym z wystąpień plantatorzy zadawali wiele pytań. - Cieszymy się, że zorganizowane przez nas spotkanie stało się okazją do dyskusji i przyczyniło się do wzrostu wiedzy plantatorów, która na pewno przyda się w ich codziennej pracy - mówili przedstawiciele Syngenty.

Poleć
Udostępnij