Copy LinkXFacebookShare

Nie ma czym chronić soi? MRiRW: poszerzamy listę środków

Soja jest jedną z podstaw przyjętego wiosną programu na rzecz wzrostu produkcji polskiego białka. Ale rolnicy zgłaszają problem ze znalezieniem zarejestrowanego w Polsce środka do jej ochrony przed m.in. samosiewami rzepaku.

O tym, że istnieje problem ze stosowaniem w naszym kraju środków ochrony roślin pochodzących z innych krajów Unii Europejskiej mówił podczas czerwcowego posiedzenia sejmowej komisji rolnictwa poseł Piotr Polak (PiS). Jego zdaniem wynika to z faktu, że każdy kraj wydaje osobne zezwolenie na obrót pestydycami.

– Czasami doprowadza to do dziwnych sytuacji. W tej chwili na przykład pojawił się u nas problem skutecznego zwalczania chwastów w soi. Widziałem plantacje soi w województwie łódzkim, której właściciel, rolnik, stoi przed poważnym problemem. Zasiał 20 ha soi i pojawiły mu się samosiewy rzepaku. Nie może znaleźć w Polsce zarejestrowanego środka, który ochroni soję, zwalczając rośliny krzyżowe rzepaku, czyli samosiewy – opowiadał Polak.

Jednocześnie dociekał, czy w przepisach nie udałoby się zawrzeć możliwości stosowania w danym kraju UE środków, które są już zarejestrowane i stosowane w innych państwach Unii. Bo zapewne szczególnie tzw. kraje starej Unii mają dobrze opanowaną procedurę rejestracji środków ochrony roślin.

– Nie spodziewam się też, że dopuściły one na swoim terenie do stosowania środki, które nie spełniają wymagań i norm, jakie obowiązują na terenie Polski. Poruszam ten wątek, ponieważ zetknąłem się z problemem nie tylko przy produkcji soi, ale zwracali na niego uwagę także producenci warzyw – podkreślał poseł.

Ówczesny wiceminister rolnictwa Zbigniew Babalski (złożył rezygnację 26 czerwca) przypominał, że na wiosnę w tym roku został przyjęty program dotyczący polskiego białka, a trzy podstawowe wpisane do niego rośliny to: soja, rzepak i bobowate.

– Badania pokazały, że mamy w Polsce dość ograniczony obszar, na którym soja daje w ogóle jakąkolwiek nadzieję na zrównoważenie zwierzęcego białka chociażby w 50 proc., ale to i tak pozwoliłoby na wyeliminowanie GMO. Środki ochrony soi są niezbędne i na pewno znajdzie się rozwiązanie problemu. Mamy krajowe rozwiązania w tym zakresie i nie są potrzebne od razu regulacje unijne – ocenił Babalski.

Z kolei dyrektor Departamentu Hodowli i Ochrony Roślin w ministerstwie rolnictwa Bogusław Rzeźnicki zapewniał, iż resort chce zabezpieczyć rolnikom możliwie szeroką paletę środków do wyboru. I współpracuje w tej kwestii z ich producentami.

– Zajmiemy się również zwalczaniem samosiewów rzepaku w uprawie soi – zapewnił Rzeźnicki.

Jak dodawał, nie potrzeba specjalnych regulacji, wystarczy współdziałanie organizacji branżowych i producentów środków ochrony roślin oraz instytutów badawczych.

– Konsekwentnie poszerzamy paletę środków stosowanych w uprawach małoobszarowych, w tym także oczywiście w uprawie soi – zaznaczył przedstawiciel ministerstwa.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!