Na polach widać, kto nie zwalcza omacnicy prosowianki

Poleć
Udostępnij
Skomentuj
Autor tekstu: DR INŻ. ARKADIUSZ ARTYSZAK | REDAKCJA@AGROPOLSKA.PL
09-01-2015,9:20 Aktualizacja: 16-01-2015,13:36
A A A

Właśnie teraz doskonale widać na polach, którzy rolnicy nie przywiązują należytej wagi do zwalczania omacnicy prosowianki - najgroźniejszego szkodnika kukurydzy.

Brak roztropności rolników widać po niezniszczeniu resztek pożniwnych i zaniechaniu przeprowadzenia orki przedzimowej.   

Takie pola stanowią doskonałe miejsca do przezimowania szkodnika. Omacnica prosowianka (Ostrinia nubilalis Hbn.) powoduje coraz większe straty w uprawie kukurydzy.

Wiąże się to m.in. ze wzrostem areału tej rośliny. Zwalczanie chemiczne omacnicy prosowianki dla zdecydowanej większości rolników jest niedostępne. Dlaczego? Oprysk trzeba wykonać w czasie wyrzucania wiech, a wtedy wysokość roślin uniemożliwia wjazd normalnym opryskiwaczem.

Jednak w drugiej połowie września dorosłe gąsienice szkodnika zaczynają przemieszczać się z miejsc żerowania (środkowa część łodygi i kolba) na miejsce zimowania. Tym jest podstawa łodygi.

Jeśli przed zimą wykona się dokładne rozdrobnienie mechaniczne resztek połączone z orką przedzimową, wówczas wiosną liczebność szkodnika może być nawet 5-krotnie mniejsza niż jesienią.

Poleć
Udostępnij
Skomentuj