Copy LinkXFacebookShare

Białko na polach

Do końca 2015 r. potrwa rozpoczęty w 2011 r. program badawczy „Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach”. Naukowcy chcą dać rolnikom nowe lub ulepszone odmiany roślin strączkowych i nowe metodyki uprawy.

Cel jest jeden – zwiększyć powierzchnię uprawy roślin strączkowych z obecnych 200 tys. do 500 tys. ha, co ma się przełożyć na zwiększenie produkcji krajowego białka z roślin strączkowych z obecnych 170 tys. do ok. 300 tys. ton rocznie. Gdy do tego dodamy 200 tys. t białka rzepakowego i 150 tys. t białka z suszonych wywarów, produkcja krajowego białka paszowego już za kilka lat ma wynieść 650 tys. ton rocznie. To zmniejszy import poekstrakcyjnej śruty sojowej z Ameryki Południowej, pochodzącej w znacznej części z odmian zmodyfikowanych genetycznie. Sprowadzamy jej teraz ok. 2,2 mln t rocznie w cenie 2000–2200 zł za tonę (i dodatkowo poekstrakcyjną śrutę słonecznikową – 300 tys. t oraz mączki rybne – 30 tys. t rocznie).

– Problem w tym, że kilogram białka w poekstrakcyjnej śrucie sojowej jeszcze kilka lat temu kosztował 2,50 zł, a w ubiegłym roku już 5,50 zł. Tymczasem koszt wyprodukowania kilograma białka krajowego na przykład z łubinu żółtego wynosi 2,20 zł – przypomniał Ryszard Kamiński, zastępca dyrektora Kujawsko-Pomorskiego Ośrodka Doradztwa Rolniczego w Minikowie podczas konferencji „Uprawa roślin strączkowych źródłem dochodów” 15 lutego w Strzelnie.

Tuczniki z Chin i Indii

– Ceny śruty sojowej rosną, ponieważ Chiny i Indie zaczęły rozwijać produkcję wieprzowiny, w związku z tym bardzo zwiększył się popyt na białko paszowe – wyjaśniał Roman Białachowski, wiceprezes Krajowego Zrzeszenia Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.

– Musimy zachować nasz wysoki poziom eksportu wieprzowiny, ale uniezależnić się od śruty sojowej i korzystać z krajowych źródeł białka – przekonywał dyrektor Kamiński.

O tym, że produkcja roślin strączkowych w Polsce jest – zdaniem specjalistów – możliwa świadczy fakt, że rozwijają ją nasi sąsiedzi: na Ukrainie systematycznie rośnie areał soi, we Francji i w krajach nad Dunajem rośnie powierzchnia upraw motylkowatych drobnonasiennych. – Także w Polsce na 200-300 tysiącach hektarów możemy uprawiać tradycyjne, ale ulepszone odmiany roślin strączkowych, a na 200 tysiącach hektarów soję – stwierdził Roman Białachowski i udowadniał, że ulepszone odmiany łubinu czy grochu dadzą 3-6 ton nasion z ha. – Teraz na polach widzę tylko zboża i rzepak, a w zmianowaniu konieczne są rośliny strączkowe. Po strączkowych zboża bez specjalnych nakładów dają nawet 8-10 ton ziarna z hektara.

Kapryśny groch

Naukowcy muszą dać rolnikom narzędzie – czyli nowe technologie uprawy strączkowych. – Zanim ruszył wieloletni program ulepszania roślin strączkowych, od 1999 roku prowadziliśmy doświadczenia nad ich uproszczoną uprawą – przypomniał prof. Jerzy Szukała z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Niestety, żyjemy w takim klimacie, że nie możemy na wielką skalę uprawiać soi, tylko rodzime gatunki roślin strączkowych. A one są kapryśne. Dlatego ewentualne uproszczenia w uprawie każdy rolnik powinien dopasować do warunków swojego gospodarstwa, a także do jego wyposażenia w maszyny.

Prof. Szukała przekonywał gospodarzy, że w latach, w których korzystnie rozkładają się opady można osiągnąć wysokie plony grochu i łubinu w uprawie bezorkowej lub przy siewie bezpośrednim i zwracał uwagę na dodatkowe korzyści: – Plony pszenicy ozimej po strączkowych na glebie IV klasy sięgają 6 ton z hektara – pokazywał wyniki doświadczeń. – Rzepak ozimy dał 3,5 tony z hektara. Średnie plony zbóż bez żadnych dodatkowych nakładów były o 9 dt z hektara wyższe niż w zmianowaniu, w którym zboża stanowią 75 procent. Jeśli w zmianowaniu zboża mają 50 procent i strączkowe 50 procent, o połowę zmniejszają się nakłady na ochronę zbóż i na nawożenie, ponieważ łubin wiąże od 96 do 165 kilogramów na hektar czystego azotu z powietrza. Przeliczcie to na cenę saletry amonowej czy mocznika – zachęcał rolników.

Soja najsmaczniejsza

Poekstrakcyjna śruta sojowa to jednak najlepsza pasza – ma dobry smak, dobrej jakości białko (46 proc.), tylko 6 proc. włókna i żadnych składników antyżywieniowych. A taka poekstrakcyjna śruta rzepakowa zawiera 35 proc. białka, aż 12 proc. włókna i substancje antyżywieniowe, łubin żółty – 44 proc. białka, 14 proc. włókna i składniki antyżywieniowe. Dlatego koncentraty z nasion strączkowych trzeba wzbogacać, uszlachetniać.

– I dlatego 3/4 białka paszowego pochodzi z Brazylii, Argentyty i USA – mówił prof. Andrzej Rutkowski z Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu. – Jesteśmy uzależnieni od gazu ze wschodu i od białka z zachodu. Naszym zadaniem jest opracowanie receptur koncentratów wysokobiałkowych na bazie nasion roślin strączkowych, produktów rzepakowych i suszonych wywarów. Roczne zapotrzebowanie na nie może wynieść nawet 60 tysięcy ton.

W gospodarstwach rolnych mamy ponad 2 mln sztuk drobiu, dlatego to drób zużywa 70 proc. pasz przemysłowych. – Jesteśmy „drobiarskim tygrysem Europy”, ponieważ zajmujemy pierwsze miejsce w produkcji brojlerów kurzych i trzecie miejsce w produkcji mięsa indyczego. Co trzecie jajo i co trzeci kilogram mięsa drobiowego eksportujemy. Wysyłamy produkty drobiowe do Wielkiej Brytanii, Niemiec, Holandii, Szwajcarii, do Czech – bo nasze są najtańsze – przypomniał prof. Rutkowski. – Ale zboże jest drogie, soja droga i energia coraz droższa, więc to może się szybko zmienić.

20 proc. pasz przemysłowych zużywa produkcja trzody. – Tak niewiele, ponieważ rolnicy żywią tuczniki głównie zbożem z gospodarstw – wyjaśniał prof. Rutkowski. – Ale świnia to zwierzę polityczne. Jak się hodowla nie kalkuluje, gospodarze blokują drogi, a państwo uruchamia skup interwencyjny. Po co więc kombinować, jak obniżyć koszty, skoro można wyjść na drogi i spalić stare opony?

Świnia na rzepaczku nie pojedzie

Prof. Rutkowski przyznaje, że nie możemy sobie pozwolić na rezygnację z importu śruty sojowej. – Na naszym rzepaczku świnia nie pojedzie, zresztą brojlery też nie – mówi. – Ale jeśli tylko o 25 procent zmniejszymy import soi, to w kieszeni naszych rolników zostanie miliard złotych, który do tej pory wydajemy na importowaną śrutę.

Jakie jeszcze korzyści przyniesie rolnikom uprawa roślin strączkowych?

– Wzrost plonu ziarna następczej rośliny zbożowej o 0,5-1 tony z hektara, zmniejszenie dawki azotu mineralnego pod roślinę następczą o 20-25 procent, zmniejszenie kosztów ochrony rośliny następczej o 1/4, zmniejszenie kosztów uprawy ziemi pod roślinę następczą nawet o 1/3 – wyliczał prof. Janusz Prusiński z Uniwersytetu Technologiczno-Przyrodniczego. – Natomiast korzyści niewymierne to: regeneracja materii organicznej, poprawa struktury gleby, jej kompleksu sorpcyjnego, aktywności biologicznej oraz uruchomienie składników położonych głębiej, trudno dostępnych dla innych roślin. Te niewymierne korzyści z roślin strączkowych wprowadzonych do zmianowania obliczane są na 350-400 euro z hektara.

GMO od końca 2016 roku

Specjaliści przypomnieli, że decyzja o możliwości stosowania GMO w paszach w Polsce obowiązuje tylko do końca 2016 r. – Dlatego Ukraina, Rosja i Serbia rozwijają produkcję niemodyfikowanej soi – czują, że na ten surowiec już niedługo znacznie zwiększy się popyt – mówi prof. Prusiński.

Nasi rolnicy, kiedy podejmą decyzję o uprawie strączkowych, muszą dobrze dopasować gatunek i odmianę do warunków gospodarstwa. W Krajowym Rejestrze mamy 77 odmian roślin strączkowych: 27 grochu siewnego, 12 bobiku, 9 łubinu żółtego, 19 łubinu wąskolistnego, dwie łubinu białego, cztery wyki siewnej, jedną wyki ozimej i trzy soi. – Najlepiej plonujące odmiany grochu siewnego ogólnoużytkowego to: Tarchalska, Batuta, Mecenas i Audit, grochu siewnego pastewnego (peluszki): Hubal, Turnia i Model, łubinu żółtego: Mister, Dukat i Baryt, a łubinu wąskolistnego: Tango, Dalbor, Heros i Zeus – uważa prof. Prusiński.

Na gleby najsłabsze nadaje się łubin żółty i wyka ozima, na średnie – peluszka, łubin biały i łubin wąskolistny, a na dobre i bardzo dobre: bobik, wyka siewna, groch siewny i soja. Problemem jest jednak niewielka produkcja kwalifikowanego materiału siewnego. W sezonie 2012/13 trafiło na rynek 8387 t nasion, natomiast przy założeniu, że obsiejemy 500 tys. ha potrzeba będzie 25 tys. ton kwalifikowanego materiału siewnego.

Program wieloletni „Ulepszanie krajowych źródeł białka roślinnego, ich produkcji, systemu obrotu i wykorzystania w paszach” obejmuje cztery obszary badawcze:

– badania genetyczne – zwiększenie stabilności i jakości plonu wysokobiałkowych roślin strączkowych;

– badania agrotechniczne – nowe trendy w agrotechnice roślin strączkowych i sposoby zwiększania opłacalności uprawy;

– badania żywieniowe – krajowe białko roślinne w żywieniu zwierząt monogastrycznych;

– badania ekonomiczne – ekonomiczne uwarunkowania rozwoju produkcji, infrastruktury rynku i organizacji obrotu, a także opłacalności wykorzystania roślin strączkowych na cele paszowe w Polsce.

Wyniki prac badawczych umożliwią:

– usunięcie wad roślin strączkowych oraz wprowadzenie nowych technik selekcji, a w konsekwencji umożliwienie wyhodowania ulepszonych odmian o bardziej stabilnych i jakościowo lepszych plonach nasion;

– poprawienie jakości materiału siewnego odmian roślin strączkowych;

– wskazanie rolnikom najlepszych rozwiązań technologicznych, uwzględniających opłacalność uprawy roślin strączkowych i motylkowatych drobnonasiennych na cele paszowe i nasienne;

– wprowadzenie nowych, udoskonalonych rozwiązań w agrotechnice roślin strączkowych zwiększających wykorzystanie ich potencjału plonotwórczego i chroniących środowisko glebowe przed degradacją;

– wsparcie dla zrównoważonego rolnictwa poprzez zwiększenie bioróżnorodności upraw, a w konsekwencji zwiększenie żyzności gleb oraz zmniejszenie zanieczyszczenia środowiska;

– zmniejszenie zależności od importu komponentów białkowych pasz, co odpowiada zwiększeniu bezpieczeństwa paszowego kraju;

– poznanie aktualnej wartości pokarmowej i przydatności żywieniowej krajowych nasion roślin strączkowych, produktów rzepakowych oraz suszonych wywarów i określenie możliwości optymalnego łączenia ich ze sobą w mieszankach pokarmowych;

– poznanie możliwości częściowej lub całkowitej substytucji białka poekstrakcyjnej śruty sojowej przez krajowe źródła białka zarówno w małych gospodarstwach ekologicznych jak i przemysłowych fermach zwierzęcych;

– poszerzenie wiedzy o wpływie niektórych krajowych źródeł białka na funkcje fizjologiczne przewodu pokarmowego, procesy trawienne i fermentacyjne oraz bliższe poznanie mechanizmów ograniczających strawność składników pokarmowych i sposobów przeciwdziałania.

Koszty realizacji programu mają wynieść ok. 35 mln zł w okresie pięciu lat.

Napisz do autora: felinska@apra.pl

Zobacz nas w Google News

owiur, eliminacje, olimpiada
Olimpiada

Szczegóły eliminacji okręgowych XLIX edycji OWiUR

PFHBiPM podała wyniki, krowy mleczne, produkcja mleka, PFHBiPM, wydajność krów, ocena użytkowości, hodowla bydła,
Hodowla

PFHBiPM podała wyniki oceny za 2025 rok. Co ze strukturą stad?