Ardanowski za utrzymaniem derogacji dla zapraw neonikotynoidowych
zolte_naczynia_rzepak
Żółte naczynia należy umieszczać na plantacji już na przełomie lutego i marca. Foto_Arkadiusz_Artyszak
– Dopóki w Europie nie zostaną znalezione inne, lepsze, mniej toksyczne, ale równie skuteczne środki do ochrony siewek rzepaku, to jeśli będzie to tylko ode mnie zależało, to derogacja zostanie utrzymana – obiecywał 29 marca podczas konferencji w Warszawie Jan K. Ardanowski, minister rolnictwa i rozwoju wsi.
Spotkanie poświęcone było wykorzystaniu rzepaku i śruty rzepakowej w żywieniu drobiu jako alternatywy dla soi pochodzącej z importu. Zorganizowały go Krajowa Rada Drobiarstwa oraz Krajowe Zrzeszenie Producentów Rzepaku i Roślin Białkowych.
– Nie boję się reakcji histeryków, którzy twierdzą, że jakieś wielkie szkody dla środowiska możemy wywołać. Zarzuty odnośnie szkodliwości dla pszczół są niezrozumiałe. A oskarżanie mnie – pszczelarza – o to, że chcę zaszkodzić pszczołom, to jakaś kompletna aberracja – wskazywał Ardanowski nawiązując do złożonego przeciwko niemu przez Greenpeace doniesienia do prokuratury (w listopadzie ub.r.), z powodu wprowadzenia derogacji.
Minister podkreślił, że potrzebny jest dialog między producentami rzepaku oraz pszczelarzami, ponieważ obydwie strony mogą czerpać ze współpracy wiele korzyści.
– Trzeba im pokazać, że cztery powschodowe opryski są bardziej toksyczne niż odrobina chemii przy nasionach – mówił.
Ardanowski wyraził nadzieję, że przed żniwami uda się przyjąć ustawę o funduszu promocji rzepaku i roślin białkowych, z którego środków mieliby korzystać nie tylko producenci wspomnianych roślin, ale także pszczelarze. – Myślę, że to jest gest, którego pszczelarze oczekują – stwierdził minister.
- Agrobiznes bez tajemnic. Zamów prenumeratę miesięcznika "Przedsiębiorca Rolny" już dziś
