Reklama

Wóz asenizacyjny Joskin Modulo 2 z aplikatorem Terraflex
joskin_modulo_2
Modulo 2 o pojemności 10 000 l od 2005 r. wywozi gnojowicę świńską na pola gospodarstwa w Bralinie o powierzchni 110 ha. fot_Tomasz Towpik
Przepisy o ochronie środowiska wymagają, aby rozlewaną gnojowicę na polu jak najszybciej przykryć. Wydawałoby się, że najlepszym rozwiązaniem w takim przypadku jest aplikator współpracujący z wozem asenizacyjnym. Czy tak jest naprawdę, sprawdziliśmy u jednego z pierwszych użytkowników wozu asenizacyjnego Joskin Modulo 2.
Wóz asenizacyjny Joskin Modulo 2, którego od 2005 r. używa Maciej Raś, gospodarujący na 110 hektarach w miejscowości Bralin w woj. zachodniopomorskim, ma pojemność 10 000 l. Od 2010 r. wóz doposażony jest w aplikator doglebowy Terraflex 4400/11 SHK. Jak wyjaśnia jego użytkownik, używa go coraz częściej, choć nie zawsze. Jest to związane z tym, iż wóz trzeba w pewien sposób do aplikatora przygotować. W tym roku na wiosnę przy pierwszym rozlewaniu gnojowicy niestety nie było czasu na przygotowanie Modulo do aplikatora, więc wiosenne rozlewanie odbyło się za pomocą tzw. łyżki. Jednak jak zastrzega rolnik, w sprzyjających warunkach używa aplikatora zarówno wiosną, jak i jesienią przy nawożeniu gnojowicą.
Oś do tyłu
Modulo 2 użytkowane w Bralinie ciągnie Lamborghini R5.130. Jak ocenia użytkownik, jest to zgrany zestaw. Jednak po założeniu aplikatora okazało się, iż dodatkowe kilkaset kilogramów sprawia problemy z dociążeniem tylnej osi. Metodą prób i błędów w Bralinie doszli do wniosku, iż trzeba przesuwać oś do tyłu, aby zwiększyć nacisk na tylną oś ciągnika przy pracy z Modulo z zawieszonym aplikatorem. Okazało się, że przesuwanie osi nie jest skomplikowaną sprawą, aczkolwiek na pewno nie jest to praca na przysłowiowe pięć minut. Choć sam proces przestawienia osi jednej nie jest skomplikowany, to jednak wymaga, aby na cały dzień zablokować wóz w warsztacie. W Bralinie robią to tak, iż podstawiane są drewniane kloce, tak aby oś zawisła kilka centymetrów nad ziemią. Następnie oś jest odkręcana od ramy. Dzięki szeregowi otworów oś można przesunąć dokładnie tam, gdzie potrzeba. W przypadku Modulo z Bralina jest to pięć otworów. Przesunięcie osi o taką liczbę „oczek” do tyłu skutkuje optymalnym rozkładem masy na tylną oś ciągnika i oś jezdną Modulo z aplikatorem.
Samo zaczepianie aplikatora też nie jest zbyt skomplikowane, niemniej jednak wymaga obecności drugiej osoby. Jak przyznaje Maciej Raś: – Trzeba przy podjeżdżaniu zachować właściwy kąt, ponieważ aplikator nie jest zawieszony na typowym trójpunkcie.
Zaczepianie aplikatora na pewno ułatwiają ruchome dolne cięgna. Obsługuje się je z kabiny ciągnika. Dlatego Modulo przystosowany do aplikatora wymaga od ciągnika przynajmniej jednej pary wyjść dwustronnego działania oraz jednego wyjścia jednostronnego działania.
Terraflex
Maciej Raś zakupił aplikator Terraflex 4400/11 SHK w 2010 r. Jeśli tylko czas pozwala, rolnik używa aplikatora. Jednak jak przyznaje, z tym narzędziem sprawa nie jest taka prosta, jak by się mogło wydawać. Rolnik nie kryje, że największą zaletą aplikatora jest to, że gnojowica jest przykryta od razu i nie potrzeba drugiego przejazdu. Jednak rolnik nie ukrywa też, iż aplikator ma szerokość 4,4 m, natomiast łyżką rozlewa gnojowicę na ponad 8 m. Porównanie pod względem wydajności nie wypada więc korzystnie dla aplikatora. Maciej Raś przyznaje, że aplikatory mają przed sobą przyszłość, jeśli przepisy prawne zmuszą hodowców do tego, aby od razu wprowadzać gnojowicę pod powierzchnię pola.
Rolnik ocenia, iż aplikator zachowuje się podczas pracy bardzo poprawnie, tym bardziej że na kołach kopiujących ma skalę do regulacji głębokości. – Z powodzeniem można umieścić gnojowicę na 6 cm i przykryć glebą. Czasem, ale to naprawdę rzadko, zdarza się, że gnojowica wybija na powierzchnię. Wszystko zależy od tego, czy pole jest równe i jak szybko się jedzie.
Rama aplikatora jest wyposażona w zęby sprężynowe o szerokości redlicy równej 6,5 cm, ustawione w dwóch rzędach. Joskin zaleca montaż w modelu Modulo 2 maksymalnie 11 zębów w aplikatorze. Producent nie chce, aby użytkownicy zbytnio przeciążali tył wozu asenizacyjnego. Wiąże się to bowiem z koniecznością ciągnięcia Modulo przez większy ciągnik, a także odpowiednią siłą do zagłębienia na prawidłową głębokość. W przypadku Modulo 2 o pojemności 10 000, użytkowanego z 4,4 metrowym Terraflexem i ciągniętego przez 130-konne Lamborghini R5, pokazuje, że taki zestaw jest optymalny.
Gnojowica tłoczona jest górnym króćcem z tyłu beczki do rozdzielacza o nazwie Scalper. Jest on wyposażony w przeciwnoże. – Jak do tej pory tylko raz zdarzyło się, że kilka uszkodziliśmy, bo dostał się do beczki kamień – podkreśla Maciej Raś. Jak ocenia rolnik, wymiana była niekłopotliwa i też niekosztowna.
Dobra beczka
Joskin Modulo 2 jest w ocenie rolnika dobrym narzędziem, które daje odpowiednie tempo wywożenia gnojowicy na pole. Nie bez znaczenia jest to, że beczka ma duże ogumienie o rozmiarze 700/50-22.5 16 PR. Jak przyznaje rolnik, zdecydował się na pojedynczą oś, aby nie ugniatać pola. – Gdybym wziął tandem, to nawet z osią nadążną na uwrociach zdziera on glebę i ją ugniata – wyjaśnia Maciej Raś.
Modulo rolnika z Bralina wyposażone jest w jeden z najmocniejszych stosowanych w tym modelu kompresorów MEC 8000/H. Dzięki temu, iż kompresor tłoczy do 8000 l/min powietrza, napełnienie zbiornika zajmuje 3-4 min. Wydajność kompresora sprawia również, że efektywne rozlewanie przy dość długich polach trwa także kilka minut. Wóz asenizacyjny pracujący w Bralinie ma kilka funkcji, które rolnik wybrał z listy wyposażenia opcjonalnego. Przede wszystkim po lewej stronie z przodu umieszczona jest tuba filtra zapobiegającego wyrzucaniu oleju do powietrza. Natomiast wysoko umieszczony otwór zasysowy powietrza sprawia, że do kompresora trafia powietrze bez dodatku kurzu wznieconego kołami ciągnika. Układ ten Joskin nazwał Ecopump.
Kolejnym opcjonalnym osprzętem, na który zdecydował się Maciej Raś, jest zawór ciśnieniowy o średnicy 150 mm. Pozwala on szybko usunąć ciśnienie i uniknąć przegrzania pompy, ale także, co jest często wykorzystywane, daje możliwość regulacji przepływu przy rozlewaniu poprzez zmianę poziomu nadciśnienia w zbiorniku.
Artykuł ukazał się w RPT 5/2013. ZAPRENUMERUJ
