
Sita paszowe Penn State
Trudno dzisiaj sobie wyobrazić wysokowydajne stado krów bez wozu paszowego. Aby jednak rzetelnie ocenić jakość sporządzonej mieszanki niezbędne są specjalnie znormalizowane sita paszowe zwane często sitami Penn State bądź pensylwańskimi.
– Jeśli założymy, że wóz paszowy karmi krowę i do takiego celu go kupimy, to jest to pewne nieporozumienie, ponieważ tak naprawdę karmimy mikroświat, czyli mikroflorę żwacza – podkreśla jeden z najlepszych w Polsce specjalistów od żywienia bydła dr inż. Zbigniew Lach, główny hodowca Ośrodka Hodowli Zarodowej Osięciny.
To w tym gospodarstwie pojawił się pierwszy w Polsce wóz paszowy. Było to w 1996 r. Zbigniew Lach jednak szybko dostrzegł, że maszyna ta jest jednym z najbardziej niebezpiecznych urządzeń dla krów mlecznych. Dzieje się tak, gdy trafi ona w niewłaściwe ręce. Dotyczy to także wozów najwyższej klasy.
Istota TMR-u jest bardzo prosta. Każdy jego kęs powinien mieć ten sam skład pasz, czyli np. taką samą ilość kiszonki z kukurydzy, taką samą ilość kiszonki z lucerny, taką samą ilość śruty rzepakowej, taką samą ilość minerałów itd. W każdym kęsie powinien być ten sam stosunek wagowy pasz objętościowych do treściwych.
To, co maszyna wyrzuci na stół musi być zgodne z fizjologią krowy. Zwierzę odpowiada na właściwą strukturę fizyczną TMR-u ślinieniem i przeżuwaniem. Jednym z istotnych punktów oceny pracy wozu paszowego jest zatem obserwacja krów. Dobrze nakarmione strukturalnie zwierzęta kręcą mordą średnio 55-60 razy minutę.
Jednym z często praktykowanych przez rolników sposobów oceny jakości TMR-u jest wzięcie mieszanki w rękę. Jeśli kłuje, to mamy dobrą strukturę. Zbigniew Lach jest przeciwny takim zbyt ogólnikowym metodom. Jedynym profesjonalnym narzędziem do oceny struktury są sita pensylwańskie. Wymyślono je prawie 20 lat temu w Stanach Zjednoczonych.
Najnowszej generacji czteropoziomowe sita zostały wpuszczone od obiegu w październiku 2013r. Różnią się one od wcześniejszych przedostatnim segmentem. Dotychczas to była to metalowa siatka o oczku 0,5 mm, a dzisiaj jest to kształtka o średnicy 4 mm. Ta zmiana wynika z faktu, że zawsze był problem dla żywieniowców, by określić ile faktycznie w paszy jest włókna strukturalnego, czyli tego które drażni receptory w żwaczu i czepcu.
Wymiary pozostałych segmentów się nie zmieniły. Pierwsze, najwyżej położone sito ma oczko o wymiarze 19 mm, zaś kolejne 8 mm. Ostatni, czwarty segment nie ma otworów. Jest to tacka, na której gromadzą się pozostałości paszy treściwej.
Obsługa sit Penn State to prawdziwy rytuał. Zadanie jest dość proste do wykonania, a przeprowadzenie testu nie zajmie więcej niż kilka minut. Należy jednak solidnie przyłożyć się do konkretnych procedur. Niezbędna będzie elektroniczna waga. Na sita kładziemy dokładnie odmierzoną ilość TMR-u, zwykle jest to 0,5 kg. Musimy wykonać dwa identyczne cykle ściśle określonych ruchów zespolonymi segmentami.
Więcej przeczytasz w RPT 2/2016 – ZAPRENUMERUJ
