Copy LinkXFacebookShare

Regenerujemy chłodnicę

Przyjrzeliśmy się regeneracji chłodnicy ciągnikowej wykonywanej w jednym ze specjalistycznych warsztatów. Wycena tej pracy powinna wielu rolnikom pomóc znaleźć odpowiedź na pytanie: kupić chłodnicę nową czy regenerować starą?

 

Przywieziona do regeneracji chłodnica to część od Ursusa C-385. Widocznym uszkodzeniem był oderwany z jednej strony element bocznego wspornika. Ponadto – podczas próby wykonanej sprężonym powietrzem na zatopionej w wodzie chłodnicy – pęcherzyki powietrza ujawniły przeciek z rurek rdzenia, z jednej strony, w górnej części radiatora.

Początkowe sprawdzenie próbą szczelności chłodnicy daje pogląd na to, czy nie jest uszkodzony tzw. rdzeń chłodnicy. Jeśli tak by się stało – nie ma sensu pokrywanie cyną i lutowanie dolnej lub górnej części rurek chłodnicy, ponieważ i tak trzeba by było wymienić cały wkład na nowy. Czasami udaje się uszczelnić chłodnicę pośrodku rdzenia, jednak tylko wtedy, kiedy chłodnica była np. uderzona. W innym przypadku – oznacza to już zaawansowaną korozję i niestety nie da się z tym już nic zrobić, mówi Ryszard Grabowski, pracownik zakładu Chłodnice-Zagórscy w Bydgoszczy.

 

W praktyce, większość chłodnic ciężkich Ursusów oraz Zetorów ma przecieki zazwyczaj w dolnych lub górnych narożnikach. Jest to spowodowane tym, że ciągniki jeżdżą po wybojach, a zamocowanie dużej chłodnicy nie jest dobrze amortyzowane. Ponadto nie ukrywajmy – pełna chłodnica nie jest lekka. Warto nadmienić, że zazwyczaj winę za uszkodzenie chłodnicy ponosi niewłaściwe zamocowanie. Co więcej – chłodnica powinna mieć zapewnioną dobrą amortyzację. Bardzo rzadko jednak rolnicy się tym przejmują i nie wymieniają, zużytych, gumowych odbojników pod chłodnicami.

 

Przede wszystkim czystość

Przed rozmontowaniem chłodnicy, trzeba odłączyć wszystkie elementy z gumy i tworzyw sztucznych, bo używany palnik gazowy spowoduje ich zniszczenie (mogą się stopić lub spalić). Dlatego należy zdjąć wszystkie korki, wężyki i odbojniki (amortyzatory gumowe). Rozpoczęcie pracy nad regeneracją rozpoczyna się od rozebrania bocznych osłon. Są one zazwyczaj polutowane, dlatego należy użyć palnika gazowego. Wtedy łatwo i szybko rozłożymy regenerowaną chłodnicę na ‘czynniki pierwsze’.

Po odlutowaniu boków możemy zobaczyć, czy rurki rdzenia nie są pokrzywione lub uszkodzone. Regenerowany radiator od Ursusa C-385, nie mógł wykorzystać całej swojej chłodniczej powierzchni. Stało się tak z powodu zapchania bocznych kanałów, przez które przelatuje powietrze i opływa wypełnione zazwyczaj gorącą cieczą lamele. W bocznych osłonach chłodnicy znalazły się m.in. resztki siana, słoma i tym podobne zabrudzenia. Trudno spodziewać się 100-procentowego działania chłodnicy, jeśli jej część była zasłonięta przez nieczystości. Osłony boczne chłodnicy odpowiadają głównie za ochronę przed uszkodzeniami mechanicznymi. Ponadto tworzą swoistego rodzaju przestrzeń zamkniętą, powodującą równomierne opływanie lameli przelatującym od przodu ciągnika powietrzem.

Po odjęciu paneli bocznych chłodnicy, które oddzielamy je za pomocą palnika topiącego cynę, wspomagając się cienkim stalowym drutem, służącym do zdrapywania, zrzucania roztopionej cyny – możemy oczyścić zbiorniki (górny i dolny) oraz sprawdzić ich stan. Po ich oczyszczeniu za pomocą palnika i szczotki stalowej, (farba łatwo odchodzi pod wpływem temperatury palnika gazowego), można odlutować zbiorniki. Rozpoczynamy od części górnej chłodnicy. Chłodnica jest podczas demontażu zazwyczaj ułożona w pozycji pionowej, co ułatwia spływanie podgrzewanie cyny. Przy okazji czyszczenia powierzchni zbiornika płomieniem palnika, okazało się, że górna jego część jest przetarta i ma dwie dziury. Było to spowodowane najprawdopodobniej ocieraniem się przewodu powietrznego, prowadzącego je z filtra powietrza do kolektora ssącego silnika. Wykonane na górnym zbiorniku chłodnicy ugięcie jest po to, aby przewód powietrzny zmieścił się pomiędzy górną częścią chłodnicy, a pokrywą maski. Znowu mamy dowód na to, jak ważne jest dobre zamocowanie chłodnicy.

Po usunięciu cyny z połączeń pomiędzy zbiornikiem, a rdzeniem kładziemy chłodnicę na płasko i w tej pozycji można delikatnie oddzielać zbiornik od rdzenia. Trzeba cały czas podgrzewać miejsce lutowania, aby rozłączyć elementy delikatnie, z wyczuciem. Można lekko popukiwać młotkiem.

 

 

Uszczelnianie rdzenia

Po odlutowaniu zbiornika mamy dostęp do rdzenia i jego kanałów. Trzeba w tym miejscu zaznaczyć, że regeneracja obejmuje poza uszczelnieniem chłodnicy również jej przeczyszczenie. Oznacza to jednak tylko mechaniczne oczyszczanie rurek chłodnicy. Nie zaleca się wypłukiwania chemicznego. – Przestrzegamy klientów przed używaniem chemicznych środków zarówno czyszczących, jak i uszczelniających chłodnice. Zawsze ich działanie jest kompleksowe. Zazwyczaj, jeśli spowodują uszczelnienie małego wycieku chłodnicy, powodują również działanie niepożądane w postaci częściowego zaklejenia przewodów nagrzewnicy. Natomiast jeśli chcemy przeczyścić chłodnicę chemicznie – równie łatwo możemy spowodować jej przeciek – objaśnia jeden z pracowników zakładu ‘Chłodnice – Zagórscy’. Czyszczenie kanałów chłodnicy jest proste. U Zagórskich wykonuje się je dopasowanymi do szerokości i grubości przewodu rdzenia wąskimi paskami blachy, czymś w rodzaju płaskowników. Wprowadza się płaskownik do każdego otworu na wylot. To zazwyczaj wystarcza. Po takim zabiegu chłodnica jest kilkukrotnie przepłukiwana wodą.

 

Bielenie daje siłę

Po oczyszczeniu mechanicznym, należy przygotować powierzchnie lutowania zbiornika oraz rdzenia. Po zdemontowaniu zbiornika (tutaj górnego, bo przeciek był z górnego ‘narożnika’ chłodnicy), należy wyprostować zarówno krawędzie rdzenia, jak i krawędzie zbiornika wzajemnie do siebie przylegające. Najlepiej wykonać to ciężkim i równym kawałkiem metalu, popukując go młotkiem. Następnie należy oczyścić krawędzie z pozostałości lutu (cyny). Najlepiej go zeskrobać. Po oczyszczeniu tych krawędzi, należy posmarować je wodą lutowniczą i pokryć na nowo cyną (pobielić).

Przez podobny proces przechodzi odlutowany zbiornik, z tą jednak różnicą, że obróbce podlegają jego zewnętrzne krawędzie, bo jest on obejmowany krawędziami rdzenia chłodnicy. Po nagrzaniu płomieniem i zdarciu farby szczotką stalową, możemy przyjrzeć się dokładniej jego powierzchni. Sprawdzamy, czy jest cały, czy nie ma pęknięć lub dziur, czy przetarć. Po oczyszczeniu mechanicznym – sięgamy po wodę lutowniczą i pokrywamy cyną krawędzie przeznaczone do łączenia z rdzeniem. Tak przygotowaną chłodnicę i zbiornik płuczemy wodą, można jeszcze raz ewentualnie sprawdzić, czy przewody w rdzeniu nie są zapchane. Po przeczyszczeniu i przepłukaniu rdzenia przystępujemy do uszczelnienia.

 

Uszczelnianie i montaż

Po czyszczeniu chłodnicy wewnątrz, umyciu i oczyszczeniu oraz pobieleniu brzegów łączeń, następuje właściwy proces regeneracji, czyli lutowanie zerwanych, oberwanych lub dziurawych przewodów rdzenia. Nie da się tego zrobić bez uprzedniego bielenia. Oznacza to znowu dokładne mycie oraz przemywanie wodą do lutowania wraz z nakładaniem nowej warstwy cyny na elementy, które będą uszczelniane. Po pobieleniu, można naprawić wyciek z rurek rdzenia. Pokrywamy je po prostu warstwą cyny. Po zalaniu uszkodzeń w rurkach, możemy przepłukać chłodnicę z zewnątrz i zainstalować górny zbiornik.

Jeżeli w chłodnicę uderzy z zewnątrz, np. śmigło wentylatora to zalutowane zostają uszkodzone rurki rdzenia z zewnątrz. Nie poleca się zewnętrznego klejenia uszkodzeń w chłodnicach. Bardzo trudno jest w taki sposób dobrze uszczelnić chłodnicę. – Nie polecamy naprawy chłodnic z użyciem klejów. Są to elementy, które pracują w wysokich temperaturach. Raz nagrzewają się, raz stygną. Takie warunki powodują zmiany wymiarów związane z tzw. rozszerzalnością temperaturową metali. Rzadko który klej łączy w sobie  tak istotne cechy, jak: rozszerzalność podobną do metali, plastyczność i możliwość dokładnego przylegania do miedzianych, czy mosiężnych rurek – ostrzega Ryszard Grabowski. Pokryty nową warstwą cyny zbiornik wkładamy w rdzeń. Tutaj dopiero widać, jak ważne jest wyprostowanie krawędzi i zdarcie z nich starej powłoki cyny oraz farby. Delikatnie, małym młotkiem doklepujemy krawędzie rdzenia do brzegów zbiornika. Trzeba jeszcze pokryć miejsce łączenia wodą lutowniczą. Można teraz zalewać cyną powstały przy krawędziach rowek. Poza zamocowaniem górnego zbiornika chłodnicy trzeba było jeszcze uszczelnić dziury, powstałe w wyniku ocierania się przewodu powietrza o wyobloną krawędź górnego zbiornika. Podczas montażu dolutowana była też odjęta wcześniej rura wlotu/wylotu cieczy chłodzącej.

Po uszczelnieniu rdzenia możemy go dobrze umyć. Myć chłodnice można wodą pod ciśnieniem (z myjki), pod warunkiem, że są to rdzenie ze stalowymi blachami zwiększającymi powierzchnię oddawania ciepła. Jeśli wkłady te są wykonane z miedzi lub aluminium – trzeba to robić bardzo delikatnie, wodą bieżącą pod małym ciśnieniem. W przeciwnym razie pozaginamy blaszki tak, że przepływ chłodzącego lamele powietrza będzie znikomy lub wręcz niemożliwy. Po umyciu, oczyszczeniu chłodnicy i wysuszeniu jest ona malowana.

 

 

 

Stalowym zbiornikom – nie!

Nową chłodnicę do Ursusów C-330 i C-360 kupimy za około 330 – 350 zł brutto. Jeśli regeneracja takiej chłodnicy kosztuje około 190 zł brutto, to temat regeneracji można uznać za sensowny, pod warunkiem, że kupujemy wyroby krajowej produkcji. Pamiętajmy jednak, że chłodnice powinny mieć zbiorniki wykonane z miedzi lub mosiądzu, ewentualnie z aluminium. Nigdy nie kupujmy chłodnic ze stalowymi zbiornikami. Takie – prawdopodobnie sprowadzane z Chin i Turcji pojawiły się w sprzedaży. Nie warto. Stalowe zbiorniki bardzo szybko korodują – nawet po 6 miesiącach użytkowania.

Za pół ceny nowej chłodnicy zregenerujemy ten podzespół do kombajnów Bizon i ciągników ciężkich Ursus. Chłodnica do Bizona kosztuje około 870 – 1050 zł brutto, a do np. ursusowej ‘szóstki’ – 700 – 850 zł brutto. Natomiast nowe chłodnice do dużych Zetorów to koszt od około 1400 do 2600 zł, a regeneracja tych chłodnic kosztuje niecałe 430 zł brutto. Podsumowując, im droższa chłodnica, tym bardziej opłacalna jest jej regeneracja. Oczywiście podane ceny są orientacyjne. Jeśli okaże się podczas regeneracji, czy sprawdzania chłodnicy, że nie ma sensu uszczelnianie rdzenia, z uwagi na zbyt dużą liczbę uszkodzeń lub zaawansowaną korozję – to zapytajmy, czy dostaniemy w zamian ‘gotową’ chłodnicę po regeneracji. W profesjonalnym zakładzie odpowiedzą, że tak. System taki sprawdza się np. podczas żniw, kiedy nie ma czasu na oczekiwanie na regenerację. Gwarancja na wykonaną regenerację wynosi 6 miesięcy.

W warsztacie poza regeneracją, można również dorobić nową chłodnicę. Jest to szczególnie istotne podczas awarii chłodnic zespolonych (intercooler/chłodzenie oleju) obecnych w zasadzie w nowych ciągnikach, gdzie rdzenie znajdują się w jednej obudowie. Dorabiane są wtedy osobne rdzenie z mosiądzu.

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!