Copy LinkXFacebookShare

Napełnianie wozów asenizacyjnych

Sposobów napełniania wozów gnojówką lub gnojowicą i kryteriów wyboru odpowiedniego systemu dla danego gospodarstwa jest wiele. Przyjrzyjmy się rozwiązaniom dostępnym na rynku.

Wozy asenizacyjne pod kątem napełniania dzielą się ogólnie na: zalewowe, z zasysaniem próżniowym i z zasysaniem pompowym. W Polsce zdecydowanie najpopularniejsze są maszyny wykorzystujące kompresor, który służy zarówno do napełniania zbiornika gnojowicą, jak i rozprowadzania jej na polu. Nawóz płynny w takich przyczepach asenizacyjnych zaciągany jest na skutek panującego w beczce podciśnienia wytworzonego przez sprężarkę. Czas napełniania w wozach próżniowych uzależniony jest nie tylko od wydajności kompresora, ale także od głębokości zaciągania, wielkości przekroju kanału dolotowego, długości przewodu oraz gęstości gnojowicy. Warto jednak zaznaczyć, że pompa próżniowa nie poradzi sobie z całkowitym napełnieniem beczki gęstą zawiesiną, jeśli jej lustro znajduje się więcej niż dwa metry poniżej poziomu podłoża, na którym stoi wóz. W takiej sytuacji warto doposażyć maszynę w tzw. akcelerator napełniania, czyli napędzaną hydraulicznie pompę odśrodkową montowaną na drodze ssawnej. Nie tylko umożliwi ona efektywne zasysanie z większej głębokości, ale przede wszystkim poprawi wydajność wtłaczania nawozu do beczki o ok. 30%. Dodatkową korzyścią będzie także mniejsza ilość piany w zbiorniku, czyli lepsze wypełnienie wozu płynną gnojowicą.
 
Kompresor kontra pompa
 
Największe możliwości zasysania nawozu płynnego oraz niemal całkowite wyeliminowanie pienienia oferują wozy asenizacyjne z pompą przepływową. Mogą one zaciągać gęstą gnojowicą bez akceleratora nawet z głębokości ponad 5 m. Oczywiście im niższe położenie lustra cieczy, tym szybkość napełniania jest mniejsza. Wozy pompowe też mogą być wyposażone w akcelerator, który poprawia wydajność załadunku o ok. 10%. Urządzenia przepływowe wytwarzają w rurze ssawnej podciśnienie rzędu 5 bar, czyli dziesięciokrotnie wyższe od kompresorów. Warto dodać, że taka sama różnica na korzyść pomp występuje również po stronie tłocznej, co umożliwia pewne zasilanie węży wleczonych czy aplikatorów doglebowych. Urządzenia przepływowe uzyskują wydajność do 8000 l/min. Trzeba mieć jednak świadomość, że mimo wielu zalet pomp przetłaczających gnojowicę mają one też wady. Przepływówki w przeciwieństwie do kompresorów, które pompują tylko powietrze, są narażone na ciała obce oraz szybsze zużycie. Większą podatność na oba te elementy wykazują pompy krzywkowe, zwane też często kłykciowymi. Lepszą odpornością i mniejszą awaryjnością wśród przepływówek charakteryzują się pompy ślimakowe, ale są z kolei droższe i mniej kompaktowe.
 
 
 

 

Włoski duet dominuje
 
Wozy z kompresorem oferują niemal wszyscy dostępni na polskim rynku producenci maszyn do nawożenia gnojowicą. Wyjątkami są: polska firma Dynamic Metal z Grębocina k. Torunia oraz niemiecki Zunhammer. Spore grono stanowią producenci oferujący wozy wyłącznie z kompresorem. Należą do niego głównie polskie firmy: Ursus, Sipma, Wielton, Pronar, Marco-Polo, Alima-Bis, Inofama i Walmet. Zagranicznymi producentami ograniczonymi do produkcji maszyn próżniowych są z kolei jedynie francuski Jeantil i hiszpańska Camara. Warto wspomnieć, że część z tych firm oferuje także agregaty złożone ze sprężarki oraz pompy odśrodkowej, co zdecydowanie zwiększa możliwości po stronie tłocznej, natomiast nie ma żadnego wpływu na czas napełniania.
 
Na rynku kompresorów i agregatów wiodą prym dwie renomowane włoskie firmy: Jurop oraz Battioni Pagani. Ich łączny udział w sektorze wozów asenizacyjnych to ponad 90%. Sporadycznie można spotkać też hiszpańskie pompy próżniowe Hertell (Pomot Chojna, Fliegl, Camara), włoskie Moro (Wielton) oraz polskie produkcji Zakładu Naprawczego Mechanizacji Rolnictwa w Słupsku (Meprozet). Wyjątkiem są także firmy Bauer i Samson, które montują kompresory własnego wyrobu.
 
Pompy przepływowe kłykciowe znajdziemy w ofercie: polskiego Meprozetu i Pomotu, belgijskiego Joskina, francuskiego Pichona, austriackiego Bauera, holenderskiego Schuitemakera oraz u niemieckich firm: Zunhammer, Annaburger, Kotte i Eisele. Pompę śrubową spośród wyżej wymienionych montują: Joskin, Bauer i Schuitemaker. W grupie producentów oferujących z przepływówek wyłącznie pompy ślimakowe są niemieckie firmy: Rekordia, Fliegl i Marchner.
 
Gruby dla gęstego
 
Każdy wóz asenizacyjny, o ile jest wyposażony we właz lub lejek w dachu beczki, może być napełniany zewnętrzną pompą. Są też producenci, którzy mają w swojej ofercie maszyny służące jedynie jako zalewowe. Wozy takie pozbawione są kompresora bądź krzywkowej czy ślimakowej pompy przepływowej, a wyposażone są wyłącznie w pompę odśrodkową wykorzystywaną do rozlewania. Takie maszyny oferują firmy: Meprozet, Dynamic Metal, Joskin, Zunhammer, Houle, Camara, Eisele i Marchner.
 
Systemy napełniania wozów asenizacyjnych można podzielić także ze względu na sposób doprowadzenia gnojowicy do króćca ssawnego oraz ze względu na jego wielkość przekroju. Przyłącza do czerpania płynnego nawozu mogą mieć średnicę: 100, 125, 150 lub 200 mm. W zachodniej produkcji maszynach dominują aktualnie dwie większe wielkości przekroju. W przypadku gęstej gnojowicy, znacznej głębokości ssania, długiego przewodu warto zainwestować w otwór o największej dostępnej średnicy.
 
 
 
Stacja dokująca
 
W najprostszej wersji nawóz płynny transportujemy do króćca wlotowego za pomocą giętkiego węża, który podłączamy do zaworu ssącego poprzez sprzęg klamrowy. Przyłącza do czerpania gnojowicy mogą być umiejscowione z tyłu beczki bądź z boku: w tylnej bądź przedniej jej części. Pod tym kątem większą różnorodnością cieszą się wozy próżniowe, ponieważ producent może praktycznie dowolnie ulokować króciec ssawny na całej powierzchni zbiornika. W maszynach z systemem przepływowym zasadniczo przyłącza znajdują się w przedniej części wozu, czyli blisko pompy.
 
Wszelkiego rodzaju ramiona i wysięgniki, które pozwalają zasysać gnojowicę bez wysiadania z ciągnika, znacznie podnoszą komfort obsługi wozu asenizacyjnego. Aby pozwolić sobie na takie udogodnienie, maszyna musi dodatkowo być wyposażona w zdalnie, na ogół hydraulicznie lub elektrohydraulicznie, przełączane zawory. W nowoczesnych wozach czynności związane z napełnianiem są połączone w sekwencję i aktywowane przez terminal komputera pokładowego. Ramię ssawne na ogół montowane jest z przodu beczki, ponieważ operator ma wówczas najlepszy na nie wgląd. W ten sposób najczęściej pobiera się gnojowicę z tzw. stacji dokującej, czyli umieszczonego na trójnogu lejka. Ramię zakończone jest wtedy kolankiem i charakterystycznym pierścieniem, który zapewnia szczelność po zanurzeniu w stożku. Jest to dobre rozwiązanie w przypadku miejsc, które utrudniają dojazd do nich. Stacja dokująca może być powiązana zarówno ze zbiornikiem zagłębionym lub laguną, jak i zbiornikiem naziemnym, w którym poziom cieczy jest wyższy od górnej krawędzi lejka. W drugim przypadku stacja musi być wyposażona w zawór, którym może sterować zdalnie operator za pomocą fal radiowych. Ramię może być także połączone, zwykle przegubowo, ze skośnie ściętą na końcu rurą ssawną, którą zanurza się bezpośrednio w źródle gnojowicy.
 
Wszechstronny akcelerator
 
Największy komfort obsługi i wszechstronność daje obrotowy wysięgnik, którego zakres poruszania się wynosi ok. 300 st. Pozwala on zasysać gnojowicę z miejsc praktycznie niedostępnych dla zwykłego ramienia. Ramię wysięgnika może być nawet trzykrotnie łamane w obu kierunkach, co umożliwia m.in. zaciąganie nawozu z wysokich napowierzchniowych zbiorników. W niektórych maszynach żuraw może być wyposażony w rurę zwrotną, która pozwoli napełnić beczkę cieczą w 100%, nawet w przypadku wozów próżniowych. Najbardziej zaawansowany funkcyjnie wysięgnik oferuje firma Pichon w serii Flowmaster, która dodatkowo wzbogaciła go w tryb mieszania gnojowicy w zbiorniku.
 
Zarówno tradycyjne króćce ssawne, jak i ramiona oraz wysięgniki mogą być wyposażone w akcelerator napełniania. W przypadku tych ostatnich oraz ramion łamanych montuje się je, na ogół w zależności od życzenia klienta, na przegubie bądź w wersji zanurzanej, czyli na końcu układu. Wszystkie te udogodnienia mogą być stosowane w wozach kompresorowych i przepływowych. Warto zauważyć, że nie każda pompa wirnikowa umieszczona na końcu wysięgnika to akcelerator. W niektórych wozach, np. duńskiej firmy Samson, pełni ona rolę głównego i jedynego źródła zasysania, ponieważ maszyny te bazują na systemie dwóch pomp odśrodkowych: jednej do napełniania na żurawiu i drugiej do rozlewania przy dyszlu. Zamocowana na końcu wysięgnika Samsona pompa w przeciwieństwie do akceleratora ma większą wydajność i napędzana jest znacznie mocniejszym silnikiem hydrostatycznym, na ogół wielotłoczkowym.
 
W gronie polskich producentów ramieniem i żurawiem poszczycić się może jedynie Meprozet z Kościana i Pomot Chojna. Spośród zagranicznych firm dostępnych na naszym rynku praktycznie wszyscy oferują ramię, zaś wysięgnik obrotowy dostępny jest jedynie w wozach: Joskin, Pichon, Zunhammer, Fliegl, Annaburger, Rekordia, Bauer, Jeantil i Samson.
 
Artykuł ukazał się w RPT 5/2013. ZAPRENUMERUJ

 

Zobacz nas w Google News

Aktualności

Policjanci odzyskali skradziony ciągnik. Dwie osoby staną przed sądem

Hodowla

Choroba niebieskiego języka. Aż 28 nowych ognisk!